Microsoft da się lubić

Czy będziemy świadkami "efektu underdoga"?

Zły, zły Microsoft

 

Z czym kojarzy Wam się Microsoft? Z monopolem, Vistą, Internet Explorerem 6 i bojkotem standardów sieciowych? Z szarzyzną, dziurawym oprogramowaniem i "korpo-podejściem"?

Samych pejoratywnych określeń na Microsoft jest na tyle dużo, że nie ma sensu ich teraz wymieniać. Zapewne sami jesteście w stanie wymyślić na poczekaniu co najmniej pięć. Tymczasem znajdujemy się w momencie "przewartościowania wszystkich wartości" - poczynania i produkty Microsoftu mogą zacząć powoli wracać do łask.

Dlaczego? Konkurujący z Google o miano "największego zła tego świata" Microsoft powoli zmienia strategię rozwoju. Co ważne dla nas - na lepsze. Z "bezdusznego monopolisty" przeobraża się w firmę przyjazną, zdystansowaną do siebie i przedstawiającą dobre produkty. Aby tak się stało korporacja musiała jednak przejść prawdziwą drogę krzyżową.

Nowi Źli

 

Microsoft musiał utracić palmę pierwszeństwa w byciu Tym Złym. Stało się po cichu, bez wielkich rewolucji.

Najpierw pojawił Wszechobecny Google, który swoją potęgę zbudował "na zaniedbaniach" Microsoftu - dzięki temu, że ten w porę nie zorientował się, że to Sieć staje się podstawowym środowiskiem naszych aktywności, a nie instalowane na komputerze aplikacje. Kiedyś Google był "cool", teraz kojarzony jest z negatywnymi konsekwencjami gromadzenia zbyt dużej liczby danych w jednym miejscu.

Po nim przyszedł Zaborczy Apple. Koncern, który wytworzył sobie wizerunek firmy atrakcyjnej i "seksownej", a jednocześnie bezlitośnie pochłaniającej kolejne połacie rynku. Apple to także ulubieniec finansistów - nie tak dawno przegonił Microsoft pod względem wartości giełdowej. Do niedawna jeszcze produktów i polityki Apple nie dało się nie lubić. To wszystko zmieniło się jednak, gdy firma ta stała się gigantem, a prowadzona przez nią polityka "zamykania ekosystemu" i cenzurowania treści uderzyła w konsumentów.

Jest wreszcie i Wścibski Facebook - kiedyś ciekawy, elitarny serwis społecznościowy. Dzisiaj to globalny gigant, który zbiera wszystkie możliwe dane o swoich użytkownikach i przechowuje je nawet po zamknięciu konta . A na dodatek nie szanuje naszej prywatności.

Dobry Microsoft!

 

Paradoksalnie - siła, wielkość i zła prasa konkurentów sprawiły, że koncern z Redmond odzyskał szansę na poprawę wizerunku. Bo ludzie lubią kibicować słabszym.

Odpowiednie nazewnictwo na taką sytuację znajdziemy w słownictwie amerykańskiego marketingu politycznego - to "efekt underdoga", czyli (w polityce) przenoszenie głosów na słabszego kandydata, które może doprowadzić do jego niespodziewanej wygranej w wyborach. A mówiąc kolokwialnie - powinniśmy lubić Microsoft, ponieważ coraz mniej lubimy innych gigantów.

Do tego dochodzi ostatni element układanki - dobre produkty. A tych w ostatnim czasie jest całkiem sporo.

Portfolio

 

Nie wierzycie? Spójrzcie na poniższą listę.

Windows Phone 7 - telefony z tym systemem  zbierają one bardzo dobre recenzje, choć sami użytkownicy zdają się trzymać dystans. Prawdopodobnie pamiętają poprzedni mobilny system - Windows Mobile, który nie budził pozytywnych skojarzeń.

Internet Explorer 9 - IE9 stara się zrywać z niezbyt chlubną przeszłością i chyba mu się udaje. Serwis Engadget stwierdza nawet, że gdy "dziewiątka" opuści już fazę beta, to może pierwszą czynnością wykonywaną na nowym komputerze nie będzie pospieszne instalowanie przeglądarki innej niż IE. Internet Explorer 9 został wyposażony w nowy "silnik" - widać, że Microsoft stara się zrzucić z siebie skorupę stereotypów, według których tylko poprawia swoje stare błędy popełniając przy okazji jeszcze więcej nowych.

Przy okazji IE wyszło także na jaw, że Microsoft ma poczucie humoru - w marcu zawiązała się inicjatywa obywatelska, która postanowiła symbolicznie zakończyć żywot przeglądarki IE6 i urządzić pogrzeb. Pochówek odbył się z pełną pompą, a ojciec zmarłej przysłał nawet wieniec. Tak, Microsoft przysłał kwiaty na pogrzeb IE6, chcąc odciąć się od prehistorii.

Xbox360 i Kinect - w tej branży  "Microsoft" bynajmniej nie wywołuje negatywnych konotacji, wręcz przeciwnie. Jak zauważa Piotr Gnyp z serwisu Polygamia.pl

Konsola Xbox posiada wsparcie Xbox LIVE, czyli jednej sztandarowych usług Microsoftu. Umożliwia ona nie tylko wspólne granie na Xboksach 360, ale również wspomaga granie na PC, pozwala kupować mniejsze tytuły w specjalnej sekcji Xbox LIVE Arcade i pełnoprawne gry w Games on Demand. Ale to nie wszystko - za jej pomocą możemy również wypożyczać filmy i seriale, oglądać ESPN czy przeprowadzać wideokonferencje. Ostatnie dane mówią, że ma ona ponad 25 milionów aktywnych użytkowników na całym świecie. Zadowolonych użytkowników.

Windows 7 - to po prostu udany system operacyjny. Tak, można spierać się, czy lepszy od swoich bezpośrednich konkurentów, jednak na tle poprzednich dokonań MS (Vista...) jest po prostu rewelacyjny.

"Chmura" - Hotmail, SkyDrive, Office Web Apps - to także ozdobne kamyczki do ogródka Microsoftu. Mimo, że nie tak popularne jak usługi konkurencji (wiadomo, to Microsoft!), to jednak równie dobre i przydatne. Na dodatek otwarte na nowe standardy (logowanie kontem z Facebooka).

Cierpliwość, czyli cnota

 

Czy to wystarczy? Czy lubicie już Microsoft? Nie? Rozumiemy, może być na to jeszcze za wcześnie. Ciągle w naszej pamięci tkwią doświadczenia z produktami nieudanymi - Windows Mobile, Vista, Internet Explorer, ciągle pamiętamy o nieładnych zagraniach i podstawianiu nogi rywalom.

Nie da się jednak ukryć, że po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna Microsoft próbuje podbić nasze portfele za pomocą czegoś ciekawszego niż "preinstalowany odtwarzacz muzyki". Czy uda mu się także podbić nasze serca? I czy niechęć do nowych gigantów wystarczy, żeby poczuć odrobinę sympatii do starego, ale ciągle żywotnego kolosa?

Joanna Sosnowska, R.Z.