CC: Logo Forever

Kiedy w roku 2010 odpalam ściągniętą z Playstation Network grę i widzę na ekranie wielkie logo Atari, przez chwilę jestem zdziwiony. Ale tylko przez chwilę.

Przyszłość miała mieć kształt neonowego logotypu firmy Atari. Tak przynajmniej wyglądało to w filmie Blade Runner z 1982, cyberpunkowej adaptacji klasycznej powieści s.f. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? Philipa K. Dicka. Mroczne od deszczu ulice Los Angeles AD2019 roku rozświetlały gigantyczne japońskie ekrany reklamowe i kolorowe neony. Świecący na niebiesko znak Atari jest dobrze widoczny w kilku scenach.

Kadr z filmu Blade Runner (c) 1982, 1991 The Blade Runner Partnership

Z cyberpunkowego punktu widzenia trudno o bardziej fascynujący logotyp. Oto w 1972 amerykańska firma (o słabo marketingowej nazwie Syzygy Engineering) postanawia nie tylko przyjąć japońską nazwę (atari to termin z gry planszowej go), ale i symbol - górę Fuji. Jakby przewidując późniejsze o dekadę nastroje, Japonię stającą się domyślnym krajem przyszłości. Fascynację i lęki przed Japonią wykupującą Amerykę widać we wspomnianym Blade Runnerze, cyberpunkowych powieściach Williama Gibsona czy wreszcie we współczesnym thrillerze Wschodzące słońce Michaela Crichtona. W pokrytym neonowymi ideogramami i cyfrowymi gejszami  roku 2019 logo Atari było na właściwym miejscu.

Dziś znak towarowy to właściwie wszystko, co zostało z firmy Atari. Przegrała wszystkie wojny - najpierw jako Atari Inc. ponosząc klęskę w wielkim krachu gier wideo w 1983, kiedy wysypiska śmieci zapełniły się niesprzedanymi kartridżami z grą na podstawie filmu E.T. na konsolę Atari 2600.  Przez następne dziesięć lat, jako Atari Corp. pod wodzą Jacka Tramiela dzielnie walczyła z przeważającymi siłami Commodore na rynku 8- i 16-bitowych komputerów domowych (jako użytkownik Commodore Amiga nienawidziłem wówczas Atari ze wszystkich sił). Poległa wystawiając konsolę Atari Jaguar, która nie miała szans z nadchodzącą nową generacją reprezentowaną przez Playstation. Od 1998 dziedzictwem Atari zarządzał producent zabawek Hasbro, a w 2001 zakupiła je - z całym działem gier Hasbro - francuska firma Infogrames, z zamiarem ożywienia marki. Stąd właśnie wzięło się logo Atari na ekranie mojego telewizora.

I chociaż po tych wszystkich upadkach firmy Atari neonowa góra Fuji z Blade Runnera budziła śmiech, wszystko wskazuje na to, że logo spokojnie doczeka roku 2019.

Potęga logo

Można wskazać wiele źródeł sukcesu firmy Apple (ciekawy jest trop religijny), ale znów patrząc z cyberpunkowego punktu widzenia u jego podstaw leży dobre logo. Nadgryzione (zgaduję, że przez Pac-mana) jabłuszko nie bez przyczyny jest eksponowane na produktach Apple, świecąc na przykład na pleckach Mac Booków. Przyjazna i organiczna forma zostawia w tyle np. toporny (jak jej oferta) logotyp firmy Dell. Skolonizowanie literki "i" też zrobiło swoje.

Świeżo wydana (na zachodzie) powieść Gibsona Zero History zamyka trylogię rozpoczętą 7 lat temu książką Rozpoznanie wzorca, która (inspirowana No logo Naomi Klein) eksplorowała potęgę logotypów i marketingu wirusowego we współczesnym świecie. Zero History opisuje świat (czy raczej - środowisko), w którym iPhone stał się domyślnym telefonem (padają nawet słowa dziś wszystko jest aplikacją na iPhone), a Mac Book synonimem laptopa (produktów Della używa tylko Polak, miłośnik starych komputerów). To sprawia, że czuję się, jakbym znów czytał Atlas Chmur. David Mitchell opowiada w nim o przyszłości, w której nazwy korporacyjnych marek zastąpiły rzeczowniki pospolite; nie mówi się już samochód, tylko ford.

Polacy, którzy od lat mówią rower (od bicykli firmy Rover), żyletka (od nożyków do golenia Gillette)  czy adidasy (od sportowych butów marki Adidas), w tym futurystycznym świecie poczują się jak w domu.

Michał R. Wiśniewski (mrw.blox.pl)

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski, jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.
Więcej o: