CC: Koniec generacji

Najważniejszą książką mijającej dekady jest dla mnie Rozpoznanie wzorca Williama Gibsona. Z wielu powodów.

Bo mówi o teraźniejszości językiem zarezerwowanym do tej pory do opisywania przyszłości. Bo mówi o rzeczach niszowych, a jednocześnie doskonale mi znanych. Bo to pierwsza powieść XXI-wieczna.

Dwudziesty wiek - nie jako kartka z kalendarza, ale jako idea, memetyczny kompleks - rozpoczął się wraz z wybuchem pierwszej wojny światowej, a skończył po upadku komunizmu w 1989, co powtarzam za Zygmuntem Kałużyńskim. A potem, po atakach na World Trade Center jedenastego września, rozpoczął się wiek dwudziesty pierwszy, wiek strachu i zagubienia, którymi zraniona dusza Ameryki szczodrze podzieliła się z całym światem.

I tyle wyszło z wieszczonego przez Francisa Fukuyamę końca historii. A Gibson akurat był przy tym i opisał czasy, kiedy ludzie przestali bać się AIDS, a zaczęli terrorystów.

Ale najważniejszym powodem jest to, że dzięki Rozpoznaniu wzorca (czy raczej oryginalnemu Pattern Recognition, gdyż polskie wydanie jest fatalnie przetłumaczone) odnalazłem swoje miejsce. Publicyści i gazetowi socjologowie co chwila próbowali zdefiniować nowe pokolenie. Od pomysłów poronionych (kto dziś pamięta pokolenie Frugo? Albo i samo Frugo?), po ciekawe, choć zupełnie nie z mojej bajki (manifest Generacja Nic Kuby Wandachowicza); nie odnajdywałem siebie w tych opisach. Czułem, że w 1989 naprawdę skończyła się historia, czułem wręcz głód historii (zdefiniowany przez Douglasa Couplanda w Pokoleniu X jako uczucie, że nic się nie dzieje). Nie ma już Przełomowych Wydarzeń, więc nie ma wokół czego budować generacyjnej tożsamości. 9/11 nie było takim wydarzeniem (zmienił się klimat, ale nie świat), szybko stało się kupką internetowych memów, mało smacznym odpowiednikiem lolkotka.

Generation fetishist

I wtedy w moje ręce wpadła książka Gibsona, której bohaterami są ludzie skupieni wokół internetowej strony Fetish:Footage:Forum, poświęconej dyskusjom na temat tajemniczych filmów publikowanych w internecie przez anonimowego twórcę (przypomnę sobie ten wątek kilka lat później, analizując w usenecie teledysk Lubelski Full). Pokolenie otaku, technologicznych fetyszystów. Ostatnie pokolenie. Koniec generacji. Pokolenie wertykalne.

Bo, czułem, w tym pięknie anonimowym internecie, którego struktura oparta jest o fetysze, czyli przedmioty kultu i zainteresowań (jaskrawo reprezentowane przez usenetowe grupy dyskusyjne), przeżycie pokoleniowe nie jest już związane z metryką. Nie liczy się, co robiłeś w 1987, ale że zacząłeś słuchać punkrocka w wieku 11 lat. Albo że w młodości miałeś romans z Gwiezdnymi Wojnami. Doświadczeniem pokoleniowym nie jest zburzenie muru berlińskiego, a zniszczenie Gwiazdy Śmierci przez Luke'a Skywalkera. Swobodny dostęp do kultury sprawił, że daty przestały mieć znaczenie (nie  tyczy się tylko kultury, są przecież urodzeni po 89 otaku polityki, którzy wciąż żyją podziałami ze stanu wojennego, jakby sami zbierali pały od zomowców). Nie ważna jest historia świata, ważna jest twoja historia. Tak sobie myślałem w 2004.

A potem przyszły sieci społecznościowe, Facebook i Nasza Klasa, które odbudowują konserwatywne hierarchie. Nie wyrugowały fetyszy, ale zmieniły grawitację: teraz w centrum znajduje się ja. Ja, z moją datą urodzin, z moją lekkomyślnie umieszczoną na fejsie i enka tożsamością, z koleżeństwem klasowym a-pamiętasz-jak-pani-od-biologii, z moim zdjęciem i zdjęciem moich dzieci. Bezpowrotnie utracona niewinność. W sieciach społecznościowych każdy wie, że jesteś psem, bo wypełniłeś odpowiedni formularz.

Każdy wie, że jesteś psem

Michał R. Wiśniewski (mrw.blox.pl)

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski, jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.

Więcej o: