Świąteczny foto-poradnik ostatniej szansy

Dziś już za 200-300 złotych możemy kupić aparat, który niewymagającemu użytkownikowi zapewni możliwość utrwalenia chwil, które jego zdaniem na to zasługują. Godny polecenia sprzęt znajdziemy też na średniej i wyższej półce.

Gordon Moore, jeden z założycieli firmy Intel, w 1965 roku stwierdził, że ilość tranzystorów w mikroprocesorach będzie podwajać się w cyklu 12-miesięcznym. Z czasem zostało to przedefiniowane do ogólnego założenia, że prędkość procesorów podwaja się co 24 miesiące. Podobna prawidłowość, choć może nie tak regularna, odnosi się do aparatów cyfrowych jeśli chodzi o wielkość matrycy. Pamiętam, jak pięć, może sześć lat temu kupowałem aparat cyfrowy - mniejsza o markę - był to typowy, na tamte czasy, kompaktowy aparat z matrycą 3.2 Mpix i standardowym, trzykrotnym zoomem optycznym. Koszt był niebagatelny, bo ponad tysiąc złotych. Gdy dziś przyglądam się zdjęciom z niego pochodzącym, to zauważam, że aparaty wbudowane w komórki nie tylko nie odstają jakością, ale często przewyższają go swoimi możliwościami. Znak czasów.

O ile jednak prawo Moora mówiło o podwojeniu możliwości procesorów co dwa lata, to w przypadku matryc aparatów dynamika ta spada i tak naprawdę, jeśli chodzi o możliwości fotograficzne jako takie, niewiele się zmieniło przez dwa lata. Standardem stała się matryca 10 Mpix w aparatach kompaktowych, a 18 Mpix w lustrzankach. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że coraz częściej na rynku pojawiają się modele profesjonalnych lustrzanek, w których matryca jest powyżej 20 Mpix (21-24). Ale tak jak z samochodem, który nie tylko liczbą koni mechanicznych stoi (na jego wartości jezdne składa się wiele elementów, a na samym końcu jest jeszcze estetyka), tak samo jest z aparatami. Jest to oczywiście bardzo ogólne stwierdzenie, bo im bardziej profesjonalny aparat, tym większe znaczenie ma ilość Mpix. Ale oprócz tego liczą się takie rzeczy jak jasność obiektywu, zakres ogniskowych, czułość, ilość punktów ostrości czy wbudowana stabilizacja. Wszystkie wymienione elementy są integralną częścią aparatów kompaktowych, zaś w przypadku lustrzanek większość tych parametrów zależy od wykorzystywanego obiektywu.

Wcześniej wspomniałem, że przyrost megapixeli ostatnio istotnie zwolnił. Niemniej jednak producenci aparatów musieli znaleźć inne elementy, które zaczęto dodawać do aparatów po to, by urządzenia jako takie były coraz bardziej wszechstronne, a przez to bardziej atrakcyjne dla konsumenta. Dodatkowo owa wielofunkcyjność ma zachęcać osoby posiadające starsze modele do wymiany na "lepszy model". Dziś najczęściej spotykaną niefotograficzną funkcją aparatów fotograficznych jest możliwość nagrywania wideo w jakości HD i stereo. Z innych, czasem pożytecznych cech trzeba wymienić:

- coraz większe, często odchylane, ekrany umożliwiające fotografowanie czy też nagrywanie obiektów trudno widocznych z zajmowanej pozycji;

- wbudowany odbiornik GPS pozwalający na geo-tagowanie zdjęć, czyli zapisywanie w pliku zdjęcia informacji o tym, gdzie zostało wykonane;

- złącze HDMI umożliwiające odtwarzanie bezpośrednio na ekranie TV w jakości HD;

- odporną konstrukcję w niektórych modelach, umożliwiającą robienie zdjęć pod wodą, odporną na wstrząsy czy upadki;

Kilka lat temu, dzięki istotnemu obniżeniu kosztów produkcji, dużo bardziej przystępne dla przeciętnego Kowalskiego stały się najniższe modele cyfrowych lustrzanek. Za najtańszy zestaw podstawowy tzw. kit czyli body (korpus aparatu) i klasyczny obiektyw 18-55 mm trzeba zapłacić dziś około 1200 PLN. Niewiele, jeśli mamy w pamięci, jakiej klasy aparat fotograficzny można było kupić 5-6 lat temu za podobną kwotę. Z drugiej strony każdy, kto złapał przysłowiowego bakcyla, dobrze wie, że ów "kit" to dopiero początek. Początek długiej drogi prowadzącej do skompletowania satysfakcjonującego zestawu obejmującego dodatkowe obiektywy, filtry, torby itp. Do tego jeszcze statyw, lampa błyskowa, a czasem dwie czy trzy. Niezależnie od tego jak wiele osób złapało bakcyla, a ile pozostało przy kicie - producenci sprzętu fotograficznego zorientowali się, że powstała kolejna kategoria klientów - osoby gotowe wydać na sprzęt więcej, ale oczekujące komfortu jaki daje lustrzanka - przede wszystkim szybka migawka, czasem też wymienna optyka.

Tyle ogólnie o sprzęcie i tendencjach dotykających przeciętnego konsumenta, który kupuje aparat po to, by utrwalać rodzinne imprezy, wakacje i inne ciekawe, z jego punktu widzenia, momenty. W ciągu roku są chyba dwa okresy, kiedy sprzedaż aparatów wyraźnie rośnie. Pierwszy to czas przedwakacyjny, bo w maju komunie, a czerwiec to już planowanie wakacji. Drugi to oczywiście grudzień i Boże Narodzenie. I to właśnie pod pretekstem nieuchronnie zbliżających się Świąt postanowiłem przedstawić swoje tegoroczne typy, mając na uwadze, że wcześniej wspomniane przeze mnie cechy aparatów to tzw. minimum.

Aparaty z najniższej półki

Fujifilm FinePix AX200

Dziś już za 200-300 złotych możemy kupić aparat, który niewymagającemu użytkownikowi zapewni możliwość utrwalenia chwil, które jego zdaniem na to zasługują. Moje subiektywnie dobrane typy to:

Fujifilm FinePix AX200

Olympus FE-47

Kodak EasyShare M530

Cechy wspólne to matryca typu CCD 10-12 Mpix, zoom optyczny 5x, brak wizjera - zdjęcia robimy patrząc na ekran, stabilizacja obrazu. Nie umiem wskazać jednoznacznie lidera tej kategorii, bo też trudno tu o jakieś istotne różnice - o ostatecznym wyborze decyduje raczej przywiązanie do marki czy estetyka.

Aparaty z średniej półki

Aparat cyfrowy Nikon Coolpix P100

Na średniej półce, jeśli chodzi o aparaty fotograficzne, umieściłbym te, których cena oscyluje wokół tysiąca złotych. W ramach tej kwoty możemy dostać o wiele lepszą matrycę, dużo większy zakres zoom(powyżej x10), wizjer, wideo w HD, złącze HDMI. A moje typy to:

Samsung WB5500

- matryca CCD 14,5 Mpix
- zapis w formacie RAW
- 26. krotny zoom optyczny
- zapis wideo w HD
- wizjer
- złącze HDMI
- dedykowany akumulator

Nikon Coolpix P100

- obiektyw NIKKOR x26
- matryca CMOS 10,3 Mpix
- zapis wideo w HD
- odchylany ekran podglądu
- dedykowany akumulator
- wizjer
- tryby ekspozycji dające pełną kontrolę nad parametrami zdjęć
- złącze HDMI

Panasonic Lumix DMC-FZ45

- matryca CCD 14,5 Mpix

- zoom optyczny x24

- zapis w formacie RAW

- złącze HDMI

- wizjer

- cena - ok. 1500 zł.


Na drodze do cyfrowych lustrzanek stoją jeszcze aparaty, o których wcześniej już wspomniałem. Mianowicie modele z wymienną optyką - w skrócie można by rzec, że to parametry lustrzanki zamknięte w dość kompaktowej konstrukcji. Prawdopodobnie jest to oferta skierowana przede wszystkim do osób, które na co dzień korzystają z profesjonalnych lustrzanek i cenią sobie szybkość reakcji aparatu oraz dobór obiektywów przy jednocześnie małych rozmiarach całości. W tej kategorii prym wiodą tak naprawdę dwie marki - Sony i Olympus. Przekrój oferty jest bardzo wąski, a najpopularniejsze dziś modele to:

Sony NEX-5D + 16mm + 18-55mm

Olympus PEN E-PL1 + 14-42mm

Lustrzanki

Sony Alpha DSLR-A390L

No i wreszcie te, od których wszystko się zaczęło - popularnie określane lustrzankami. Jak już wspomniałem na wstępie, cenowo zestaw podstawowy (kit) możemy nabyć za około 1200 złotych. Jest to jednak wierzchołek góry lodowej, bo praktycznie każdy, kto tak naprawdę miał okazję poznać komfort fotografowania lustrzanką, nie zamieni jej na nawet najlepszy aparat kompaktowy. Decyduje o tym przede wszystkim szybkość migawki, kontrola nad tworzeniem zdjęcia od początku do końca, a także, w miarę możliwości, korzystanie z wielu obiektywów pozwalających na uchwycenie danej chwili w możliwie najlepszy sposób. W tej kategorii wskazanie moich "typów" jest dla mnie o tyle trudniejsze, że od lat jestem użytkownikiem tylko jednej z wiodących marek. Ale to właśnie jest kluczowe w doborze lustrzanki - body czyli korpus, a co za tym idzie cały interfejs, oprogramowanie, rozmieszczenie przycisków jest dla każdej z firm (Canon, Nikon, Pentax, Olympus, Sony) inne i charakterystyczne tylko dla tej konkretnej. Tym samym przed wyborem pierwszej lustrzanki naprawdę warto wziąć do ręki różne modele od różnych producentów i przekonać się, który nam najbardziej pasuje pod kątem obsługi. Z reguły pierwszym zakupem jest wspominany wcześniej kit, czyli zestaw body plus obiektyw. Na dzień dzisiejszy możemy wyróżnić trzy rodzaje dostępnych "zestawów startowych":

- standard - body i najbardziej typowy obiektyw 18-55mm (Nikon D5000 + AF-S DX 18-55mm VR, Canon EOS 550D + EF-S 18-55mm IS, Sony Alpha DSLR-A390L + 18-55mm)

- rozszerzony - body i dwa obiektywy 18-55 mm oraz 50-200 mm (Nikon D5000 + AF-S DX 18-55MM VR + 55-200 VR, Sony Alpha A500Y + DT 18-55mm f/3,5-5,6 SAM + DT 55-200mm f/4-5,6 SAM, Pentax K-x + DAL 18-55mm + DAL 50-200mm)

- uniwersalny - body i obiektyw w 18-105-135, co jest poniekąd najbardziej uniwersalnym zestawem ze względu na zakres ogniskowych i brak konieczności częstego zmieniania obiektywu(Nikon D90 + AF-S DX 18-105mm VR, Canon EOS 7D + EF-S 18-135 mm IS).

Podsumowując - decydując się na zakup aparatu dla siebie, musimy przede wszystkim zadać sobie pytanie, do czego będzie nam służył, jak często i w jakich okolicznościach będziemy z niego korzystać. Jeśli kupujemy aparat na prezent, to zadanie jest jeszcze trudniejsze, bo musimy być absolutnie pewni zarówno fotograficznych preferencji, jak i fotostanu posiadania obdarowywanego.

Swoje zestawienie zamykam propozycją idealną m.in. na zbliżający się okres zimowej aktywności, gdzie ani typowy kompakt ani lustrzanka nie są najszczęśliwszym wyborem. Tu potrzebny jest aparat do "zadań specjalnych" - odporny na wodę, niskie temperatury, upadek, czy drobinki piasku. Z pomocą przychodzi nam Olympus serii Tough. Ja wybieram model 8010 ze wzmacnianą obudową odporną na zgniatanie.

A Wam życzę przede wszystkim zarówno dobrej zabawy przy wyborze aparatu, jak i jeszcze więcej przyjemności z jego użytkowania! A może już macie swój ulubiony aparat, którego za żadne skarby nie zamienicie na wspomniany "lepszy model"?

Paweł Kuflikowski