Yahoo! zrzuca balast

Z Yahoo!, pierwszej w historii firmy internetowej zwolniono we wtorek około 500 osób. Zaraz potem wyciekła informacja o zamykaniu prowadzonych przez firmę serwisów, w tym pierwszej internetowej wyszukiwarki Altavista. Kryzys?

Założona przez dwóch studentów uniwersytetu Stanforda (skąd my to znamy) firma Yahoo! zaczęła się od katalogu usług dostępnych w internecie, kiedy WWW było jeszcze w powijakach. Pierwsze wersje katalogu udostępniane były także przez poprzednika WWW, usługę Gopher.

Yahoo! wstrzeliło się dokładnie w moment kiedy Internet przestawał być siecią akademicką i wchodził w zastosowania komercyjne. Zaczęło się od hierarchicznego katalogu stron internetowych, który okazał się sukcesem. Olbrzymi jak na tamte czasy ruch wchodzący na umieszczony na uniwersyteckich serwerach katalog, pokazał twórcom - Jerry'emu Yangowi i Davidowi Filo, że mają przed sobą żyłę złota.

Firma została założona w 1994, katalog stron  stał się pierwszym portalem internetowym i w 1996 Yahoo! weszło na giełdę przez pierwszą wielką ofertę publiczną (IPO) udziałów. Tak rozpoczęła się fala inwestycji w biznes internetowy, zakończona pęknięciem bąbla spekulacyjnego na przełomie tysiącleci.

Yahoo! przeżyło wprawdzie załamanie rynku, ale cena jego udziałów spadła poniżej jednej dziesiątej poprzedniej wartości, i przez następne 10 lat nie mogło znaleźć sobie miejsca na rynku. Serwis dawno już przestał być tylko portalem, katalogiem i wyszukiwarką, w międzyczasie firma przejęła AltaVistę (pierwszą wyszukiwarkę internetową), GeoCites (serwis umożliwiający zamieszczanie swoich stron WWW), eGroups (listy dyskusyjne i fora internetowe), Rocketmail (poczta internetowa) Flickr (publikowanie zdjęć) i wiele innych.

Dwie próby zbudowania serwisu społecznego jeszcze przed Orkutem i Facebookiem nie powiodły się, ani Yahoo! Profiles, ani Yahoo! 360 nie stały się oszałamiającymi sukcesami. Jednocześnie nie było wewnętrznej koordynacji działań, przejmowano firmy prowadzące serwisy konkurencyjne do serwisów Yahoo! (np Flickr, będący konkurencją dla Yahoo! Photos), a z pogłosek wynikały próby wielkiej reorganizacji i uporządkowania działalności firmy. Sądząc z efektów, niezbyt udane.

Od kilku lat było wiadomo, że z Yahoo! nie jest najlepiej. zarząd firmy nie mógł zdecydować się czy firma jest firmą technologiczną czy medialną, firma przegrywała coraz bardziej z Google, odrzuciła i zablokowała próby przejęcia przez Microsoft (za 44 miliardy dolarów), a jej działalność coraz bardziej opierała się na tym, że dla Amerykanów jest dalej wrotami do Internetu. Ale przychody spadały i zarząd zaczął nerwowo ciąć koszty.

26 października zamknięto GeoCities, tysiące utrzymywanych tam stron zniknęły z Internetu. We wtorek (14 grudnia) firma potwierdziła, że zwalnia 4% pracowników (około 550 osób). Dzisiaj (16 grudnia) na Twitterze pojawił się slajd z wewnętrznej prezentacji dla pracowników. Wynika z niego, że zamknięty zostanie serwis AltaVista, MyBlogLog, Delicious (społeczny serwis z zakładkami do interesujących stron) i kilka innych, mniej znanych.

Takie zapowiedzi zarządu oznaczają cięcie kosztów, aby przedłużyć czas na dokonanie zmian, które wyprowadzą spółkę na prostą. Blogerom i internetowym wyjadaczom, dla których przejęte (i niszczone) przez Yahoo! start-upy były bliskie sercu taką konserwatywną taktykę ostro krytyką. Należy jednak zwrócić uwagę, że wyniki finansowe Yahoo! w ostatnich kwartałach są dobre, a giełda reaguje na zapowiedzi pozytywnie.

Czy zmiany zostaną dokonane i czy zadziałają, przekonamy się w przyszłym roku. W odpowiedzi na zapytanie dziennikarzy serwisu TechCrunch, firma odpowiedziała, że usługi nie przynoszące zysku zostają wyłączone, aby skupić się na głównej działalności. Czyli byciu największym portalem internetowym na świecie.

[w oparciu o "What Happened to Yahoo" Paula Grahama, TechCrunch: 1, 2, 3, Wall Street Journal | Tech]

Janusz A. Urbanowicz