Wojna platform

Dzięki rozwojowi technologii możemy korzystać z Internetu bez pośrednictwa przeglądarki. W nasze ręce trafiają tablety i telefony - z iOS czy Androidem, w których z Internetem łączą nas nie przeglądarki, lecz konkretne aplikacje, i właśnie rozpoczyna się wyścig o dominację nad mobilno-aplikacyjnym wcieleniem Internetu.
Rozpoczyna się wojna platform Rozpoczyna się wyścig o dominację nad mobilno-aplikacyjnym wcieleniem internetu Dzięki rozwojowi technologii możemy korzystać z internetu bez pośrednictwa przeglądarki. W nasze ręce trafiają tablety i telefony - z iOS czy Androidem - w których z internetem łączą nas nie przeglądarki, lecz konkretne aplikacje, i właśnie rozpoczyna się wyścig o dominację nad mobilno-aplikacyjnym wcieleniem internetu. Głównych graczy jest czterech: Apple z iOS i w mniejszym stopniu Mac OS X, Google z Androidem i ChromeOS, Microsoft z Nokią, Windows Phone 7 i Windows 7 (a niedługo 8) oraz Mozilla wraz z W3 Consortium z HTML 5, przeglądarką Mozilla oraz rozwijanym od niedawna projektem Boot to Gecko. Celem wyścigu jest opanowanie rynku technologii do tworzenia następnych aplikacji. Pudełkowe programy na "pecety" i Maki odchodzą w przeszłość - poza specjalistycznymi aplikacjami programy następnych generacji będą działać w przeglądarkach, albo na kieszonkowych komputerach zwanych dla niepoznaki "telefonami". Jednocześnie pojawia się podział rynku technologii aplikacji podobny do podziału rynku telefonów: zamożni korzystają z zamkniętych kontrolowanych przez wielkie firmy platform: iOS i Android, pozostali muszą się zadowolić stronami i aplikacjami tworzonymi w HTML 5. Pozostaje jednak dość ludzi, aby zrobili sobie nowy, wspólny Internet. Tak było z oprogramowaniem otwartym budowanym w opozycji do Microsoftu, dziś fragmenty otwartego oprogramowania znajdziemy w każdym systemie i telefonie. Otwartą platformą miał być Android, jednak nawet jeśli można bez zgody Google zainstalować go na telefonie, to firma z Mountain View trzyma rękę na sklepie z aplikacjami. W rezultacie to HTML 5 będzie "imprezą dla wszystkich" - mniej elitarną, ale zawsze łatwiej będzie zbudować aplikację opartą na otwartych technologiach.

Na linii startu...

 

Głównych graczy jest czterech: Apple z iOS i w mniejszym stopniu Mac OS X, Google z Androidem i ChromeOS, Microsoft z Nokią, Windows Phone 7 i Windows 7 (a niedługo 8), oraz Mozilla wraz z W3 Consortium z HTML 5, przeglądarką Mozilla oraz rozwijanym od niedawna projektem Boot to Gecko.

Celem wyścigu jest opanowanie rynku technologii do tworzenia następnych aplikacji. Pudełkowe programy na "pecety" i Maki odchodzą w przeszłość - poza specjalistycznymi aplikacjami programy następnych generacji będą działać w przeglądarkach, albo na kieszonkowych komputerach zwanych dla niepoznaki "telefonami". Ale w jakiej technologii?

 

 

App Store

Apple jest pierwszym graczem na tym rynku, to od Apple iPhone zaczęło się na poważnie smartfonowe szaleństwo. Wcześniej w telefonie można było najwyżej zagrać w prostą grę, albo zainstalować modny dzwonek. Jednak firma nie jest zainteresowana przejęciem całego rynku smartfonów - woli produkować przedmioty luksusowe, o których się marzy, nie coś dla każdego. To może ulec zmianie wraz z tanim telefonem dla mas, o jakim co pewien czas pojawiają się pogłoski, na pewno jednak celem zarządu Apple nie jest wprowadzenie firmy na pozycję Nokii. Apple chce dyktować warunki, także wobec operatorów telekomunikacyjnych, a najlepiej rozwinięty na rynku zestaw współdziałających produktów: urządzeń, aplikacji, usług i sklepów stanowi jego najmocniejszą broń.

Dell Lightning (fot. Engadget)

Microsoft już raz niemal opanował cały Internet za pomocą swojej przeglądarki - wypuszczony w 2001 Internet Explorer w wersji 6 i jego rozpowszechnianie razem z systemem Windows, na kilka lat uczyniły IE domyślną przeglądarką internetową, a Windows domyślnym systemem operacyjnym do korzystania z Internetu. Dopiero połączone siły ochotników ruchu Otwartego Oprogramowania (Open Source), Google, Sun Microsystems i mniejszych firm, promujące otwarte standardy i budujących alternatywy dla rozwiązań z Redmond, takie jak Firefox, Linux czy OpenOffice, odebrały mu palmę pierwszeństwa na rynku technologii internetowych. Jednak Microsoft w tej chwili broni przede wszystkim swojej pozycji na rynku biznesowym, przenosi swoje dojne krowy (Office) do chmury obliczeniowej, a także próbuje "pokonać przyszłość" Google i Facebooka wprowadzając nowe cudowne wynalazki, takie jak Kinect czy Surface. Strategia Microsoftu coraz mocniej opiera się na Windows 7, który ma pełnić rolę analogiczną do iOS Apple'a - nie tylko na komputerach osobistych ale też na tabletach czy telefonach. Dzięki aliansowi z Nokią, do kieszeni użytkowników trafią gadżety wykorzystujące oprogramowanie napisane w Redmond, rzecz której nie udało się Microsoftowi dokonać bezpośrednio, za pomocą telefonów ZunePhone i Kin.

Nexus One

Z kolei Google bardzo długo zajmowało się wyłącznie świadczeniem usług i przyciąganiem klientów ich jakością i wygodą. Na rozwój Internetu wpływało głównie przez wspieranie rozwoju fundacji Mozilla i oprogramowania Open Source. Dopiero od momentu pojawienia się przeglądarki Chrome, Google stał się bardziej aktywny w rozwijaniu internetowych standardów, za pomocą swojej przeglądarki wprowadzając i promując zmiany w wewnętrznych mechanizmach działania Internetu. Następnym krokiem firmy w kierunku bycia pełnoprawnym graczem na rynku technologii stało się wykupienie Motorola Mobility - teraz Google jest nie tylko usługodawcą, ale ma też udział w rynku sprzętu, wykorzystującego te usługi. Dodatkowo, Android jest oprogramowaniem otwartym, ale urządzenie z tym systemem musi pozytywnie przejść testy zgodności z narzuconymi przez Google standardami, aby jego użytkownicy mogli mieć dostęp do sklepu z aplikacjami Android Market. W ten sposób Google kontroluje w jakimś stopniu wszystkich producentów sprzętu ze swoim, oficjalnie ogólnodostępnym systemem.

Fennec - mobilny Firefoks - przycięty na trumnę

Głównym wkładem Fundacji Mozilla jest "wzorcowa" przeglądarka Firefox, za którą jednak nie stoi żadna platforma sprzętowa ani systemowa, Firefox wszędzie jest "gościem". Microsoft ma Internet Explorera na Windows, Apple - Safari na Mac OS X i iOS, Google - Chrome na ChromeOS i - niedługo - Androidzie. Mozilla nie ma nawet dobrej przeglądarki na platformy mobilne - Mozilla Fennec (fenek, lisek pustynny) dopiero od niedawna dostępna jest urządzenia z systemem Android, oraz tablet Nokia N900 z systemem Maemo. Jednak Mozilla ma wielkie plany, projekt nazwany technicznie "Boot to Gecko" (silnik przeglądarki w roli systemu operacyjnego) ma na celu stworzyć system operacyjny dla telefonów komórkowych, wykorzystujący HTML 5 i przeglądarkę Mozilla do stworzenia interfejsu użytkownika.

 

Dla wszystkich czy dla wybranych

 

Wraz z popularyzacją smartfonów i tabletów, tozwój Internetu w coraz większym stopniu przenosił się na platformy zamknięte. Już w tej chwili dane mówią o zmniejszaniu się udziału WWW w światowym Internecie. Użytkownicy przenoszą się na urządzenia wykorzystujące Sieć jako sposób przesyłania danych, ale prezentujące pobraną treść w firmowych aplikacjach. Ten trend będzie narastał, chyba że Mozilli uda się wypromować HTML 5 jako środowisko do tworzenia aplikacji internetowych porównywalnych z tymi jakie oferuje Android i iOS. Nowy język oferuje już zbliżone możliwości, jest też coraz aktywniej promowany jako konkurencja dla firmowych systemów operacyjnych.

Jednocześnie pojawia się podział rynku technologii aplikacji podobny do podziału rynku telefonów: zamożni korzystają z zamkniętych kontrolowanych przez wielkie firmy platform: iOS i Android, pozostali muszą się zadowolić stronami i aplikacjami tworzonymi w HTML 5. Ubocznym skutkiem jest odejście od idei otwartego Internetu, wspólnego języka wszystkich platform. Aplikacje takie jak instagr.am budują swoją ekskluzywność na dostępności tylko dla jednej platformy, jak klub z selekcją przy wejściu.

Wybór - zamknięte czy otwarte

 

Przed "klubami z selekcją" zostaje jednak dość ludzi, aby zrobili sobie nowy, wspólny Internet. Tak było z oprogramowaniem otwartym (Open Source) budowanym w opozycji do Microsoftu, dziś fragmenty otwartego oprogramowania znajdziemy w każdym systemie i telefonie. Otwartą platformą miał być Android, jednak nawet jeśli można bez zgody Google zainstalować go na telefonie, to firma z Mountain View trzyma rękę na sklepie z aplikacjami.

W rezultacie to HTML 5 będzie "imprezą dla wszystkich" - mniej elitarną, ale zawsze łatwiej będzie zbudować aplikację opartą na otwartych technologiach. Będzie wspólnym językiem przy tworzeniu aplikacji internetowych.

 

Wojna o kieszenie

 

W historii rozwoju komputerów i internetu wielokrotnie udawało się jednej firmie uzyskać hegemonię na jakimś rynku. IBM był królem wielkich komputerów, Microsoft rządził na biurku. Całości technologii Internetu na szczęście nie udało się opanować nikomu, w oprogramowaniu dla infrastruktury zwyciężyło Open Source, w wyszukiwaniu Google, w aplikacjach społecznych - Facebook. Teraz wojna toczy się o nasze kieszenie, o to, co będziemy w nich nosić i o to, dokąd popłyną z nich nasze pieniądze. Dla użytkowników to dobrze - konkurencja oznacza innowację i obniżenie cen, ale też konieczność dokonania wyboru i rezygnacji z możliwości oferowanych przez którąś opcję. Trudno na raz używać kilku różnych telefonów.