Android się zamyka, ale nie ma tego złego...

... co by użytkownikom i telefonom na dobre nie wyszło.

Według informacji opublikowanych przez BusinesWeek, "Android się zamyka". Oznacza to, że Google będzie miał większą kontrolę nad tym, na jakich urządzeniach zostanie zainstalowany jego system i jakie modyfikacje zostaną w nim wprowadzone. Podobną (lub większą) kontrolę sprawują nad swoimi systemami Apple czy Microsoft.

Android, udostępniony przez Google w 2008 roku, w ciągu zaledwie trzech lat znalazł się na szczytach tabel i zestawień statystycznych, pokazujących jego ciągły wzrost. W jaki sposób ekspansja Androida nastąpiła tak szybko i dlaczego jego większe zamknięcie to dla nas dobra wiadomość?

Android idealny

Top 10 gier na Androida

Google od samego początku udostępnia kod źródłowy systemu operacyjnego Android za darmo. Każdy producent urządzeń mógł po prostu zainstalować OS na własnym urządzeniu. Nie jest to oczywiście żadna działalność charytatywna Google'a, lecz skuteczny plan zwiększenia obrotów firmy.

Każdy producent może zainstalować Androida na swoim sprzęcie, więc dostępna jest cała gama różnorakich urządzeń: małych, większych, z fizyczną klawiaturą, tańszych i droższych. Operatorzy oferują telefony z Androidem w taryfach za złotówkę, więc cieszą się one dużą popularnością. A po co nam smartfon? Do korzystania z Internetu, oczywiście. Google nie zarabia na licencjonowaniu systemu, zarabia za to na reklamach wyświetlanych na kilkucalowych ekranach smartfonów.

Idealny świat Google to taki, w którym tysiące ludzi korzysta z Internetu w darmowych smartfonach, oglądając wyświetlane przez koncern reklamy.

Androida naszego powszechnego

Honeycomb logo

Darmowość mobilnego systemu operacyjnego Google'a jest zarazem jego błogosławieństwem jak i przekleństwem. Można go umieścić na dowolnym sprzęcie - więc producenci dokładnie to robią, a użytkownicy mogą wybierać wśród setek modeli. Z drugiej strony - można go umieścić na dowolnym sprzęcie, więc producenci dokładnie to robią - instalując Androida na urządzeniach ze słabą specyfikacją lub na takich, na których znaleźć się nigdy nie powinien (na przykład laptopy, tablety).

Google od dawna zapowiadał, że to Android 3.0 jest systemem przeznaczonym na tablety. Nie Android 2.1, nie Android 2.2. Tym niemniej pierwsze tablety z zielonym robotem powstawały właśnie z wersjami Froyo czy Eclaire, a osoby które takie urządzenie sobie nabyły stawały się posiadaczami smartfona o przekątnej ekranu ok. 10" i czasami możliwości wykonywania telefonów. W efekcie Google postanowił nie udostępniać na razie kodu źródłowego do Androida 3.0 Honeycomb, aby nie został on wykorzystany wbrew przeznaczeniu (czyli żeby nadgorliwcy nie zainstalowali go na przykład na smartfonach).

Ideologia Androida

Tablet Motorola Xoom

W serwisie BusinesWeek opublikowano kilka zakulisowych uwag "dobrze poinformowanych osób z branży". Dowiadujemy się między innymi, że firmy które będą chciały mieć wcześniejszy dostęp do Androida, będą musiały uzyskać od Google akceptację swoich planów. Koncern będzie miał też "prawo weta", według którego będzie mógł odmówić instalacji swojego systemu na sprzęcie, który doprowadziłby do powiększenia fragmentacji platformy. Serwis podkreśla że Facebook (o którym od dawna krążą plotki, że pracuje nad specjalną, "społecznościową" wersją Androida), będzie musiał ubiegać się o zgodę Google na modyfikację kodu.

Nie wkurzaj Androida, Oto cała prawda o otwartości Androida, "Otwarty" grzmią tytuły artykułów branżowych, opisujących zwrot ideologiczny Google'a. Jednak idąc do sklepu nie kupujemy ideologii - kupujemy produkt. A dla produktu i dla jego nabywców większa kontrola sprawowana nad dystrybucją Androida oznacza korzyść. A konkretnie - urządzenia lepszej jakości, aplikacje kompatybilne z systemem, większe zadowolenie ze sprzętu. "Ostatniego bastionu otwartości" nie schowam do kieszeni i nie zadzwonię z niego ze spływu kajakowego.

Jako rozwiązanie biznesowe, przymknięcie platformy wydaje się być słuszną decyzją. A że koncern z Mountain View straci trochę na wizerunku "otwartej firmy".. no cóż. Czy ktoś jeszcze w ogóle wierzy, że Google kieruje się przykazaniem "Don't be evil"? No właśnie.

J.S.