Jak Daillly.com chce podbić świat sprzedając tylko to, co jest wirtualne?

Daillly na pierwszy rzut oka wygląda na klasyczne powielenie pomysłu "zakupów grupowych" i wariacji na temat Groupona. Po chwili jednak jeśli uświadomimy sobie, że Daillly nie sprzedaje usług w postaci wejściówek do SPA czy sushi ale produkty i usługi, które istnieją tylko w postaci cyfrowej całość pomysłu zaczyna nabierać rumieńców.
AK74 - Kto wpadł na taki pomysł?

Łukasz Miler - Pomysł powstał w mojej głowie przy okazji pracy nad innymi projektami. Od kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z Grouponem w 2009 roku, zafascynował mnie ich model biznesowy - pomyślałem - wow, genialne! - prawdziwe win-win! Przez kolejne lata model się zweryfikował i w trakcie tego procesu ujawniły się także jego wady czy możliwości nadużyć, ale ciągle uważam go za genialny wynalazek.

Jest końcówka roku 2010 i mamy za sobą doświadczenia przy budowie aplikacji i gier społecznościowych w modelu freemium, gdzie podstawą jest wirtualna waluta, mikropłatności i generalnie jesteśmy zafascynowani wspaniałą nową "wirtualną" ekonomią, rynkiem rosnącym niesamowicie szybko i mającym niesamowity potencjał. Jesteśmy także w trakcie budowania własnych produkcji ze świeżo pozyskanej inwestycji. Przeglądając wieczorne artykuły (w tym o kolejnych sukcesach Groupona) przychodzi pomysł - a co gdyby zastosować ten genialny model biznesowy ale do rynku dóbr wirtualnych?! Szybki research.. hmm.. chyba nikt tego jeszcze nie zrobił! 15 minut później rozmawiałem już o projekcie z inwestorem - następnego dnia projekt był już w produkcji.

AK74 - No dobrze. Macie ambitny i świeży pomysł. Chcecie wejść na rynki zagraniczne będąc firmą z Polski. Jak chcecie tego dokonać i jakim budżetem dysponujecie?

ŁM - Małe uściślenie - nie chcemy wejść na rynki zagraniczne - jesteśmy na tych rynkach od samego startu projektu. W tej chwili nasi klienci i partnerzy to przekrój praktycznie przez wszystkie szerokości geograficzne - od Korei przez Stany, po Londyn, Niemcy czy Finlandię - tak długo jak wykonujesz dobry produkt - to gdzie go robisz nie ma większego znaczenia. Oczywiście posiadanie studia produkcyjnego w Polsce ma swoje dobre jak i złe strony, ale to zadaniem przedsiębiorców jest kreowanie "czegoś z niczego" w różnych warunkach.

Generalnie pomysł jest prosty - zamierzamy dalej budować i rozwijać serwis tak aby po drugiej stronie otrzymywać jak najwięcej pozytywnych reakcji - mamy tu z jednej strony genialny biznes model, dający kupującym świetne oferty, a z drugiej strony rynek dóbr wirtualnych który de facto likwiduje praktycznie do zera koszty tworzonej zniżki po stronie klienta. Te wartościowe komponenty trzeba teraz połączyć w umiejętny i kreatywny sposób aby ugruntować sobie pozycję wiodącego i unikalnego serwisu na świecie i zostawić w tyle cały peleton podobnych projektów których wysyp będziemy z pewnością obserwować w najbliższych miesiącach. Jeden z naszych partnerów opisał nas ostatnio jako mieszankę Groupona, About.me i Foursquare'a na sterydach i przyznam że spodobało się nam takie porównanie.

Naszymi największymi przeciwnikami są nasze umysły - często trudno jest nam się zachwycić pomysłem który tworzymy, nawet jeśli wokół są osoby których argumenty i entuzjazm przekonałyby zombie ;) o wyjątkowości projektu. W naszym przypadku udało się nam "zarazić" naszym entuzjazmem pierwszych użytkowników - po uruchomieniu prostego splash page-a który umożliwiał zapraszanie swoich znajomych i zdobycie w ten sposób rzadkiego badge'a oraz darmowych niespodzianek, w ciągu 10 dni pozyskaliśmy pierwszych 1 000 użytkowników. Tą energię i zaangażowanie chcemy utrzymać aby zbudować wyjątkowy projekt, rozpoznawalny i używany na całym świecie.

AK74 - Daillly ma już inwestora? Jeśli nie to czy szukacie go?

ŁM - Daillly powstało jako projekt poboczny i jest w tej chwili finansowane ze środków inwestycji którą pozyskaliśmy dla głównej spółki - Picco w połowie 2010 roku w wysokości $0,5 mln. Założyliśmy z inwestorem, że z tych środków sfinansujemy przygotowanie prototypu serwisu i jego wstępny rozruch. Jednym z następnych kroków będzie dla nas wydzielenie Daillly jako osobnej spółki i pozyskanie kapitału na finansowanie jej rozwoju.

AK74 - Patrząc na wyceny zagranicznych start-upów ciężko nie uwierzyć, że inwestorzy mają nadmiar gotówki do wydania. Taki serwis do "innej" publikacji zdjęć w Internecie (taki na przykład Color.com dostał 41 mln $). Też liczycie na to, że Wasz pomysł komuś zza wielką wodą się spodoba i wyłoży grubą kasę?

ŁM - Myślę że jest to błędne postrzeganie tematu - nie znam inwestora który wydałby dolara bez dokładnego przeanalizowania projektu w który inwestuje. Oczywiście niektóre decyzje mogą wydawać się dziwne, a inwestycje przeszacowane ale pamiętajmy, że wiemy tyle ile przeczytamy w nagłówkach TechCruncha i nie znamy szerszego kontekstu czy szczegółowych planów startup-ów, w które inwestowane są pieniądze. Color może sprawiać słabe pierwsze wrażenie (podobnie jak np Twitter), ale przy przyjrzeniu się bliżej możemy odkryć pokłady potencjału tego projektu.

Jeśli chodzi o Daillly to tworzymy świetny projekt z masą kreatywnych i nowych pomysłów o ogromnym potencjale. Część z tych pomysłów według naszej wiedzy realizujemy także jako pierwsi / jedni z pierwszych na świecie i wierzymy że potrafimy je zrealizować najlepiej ze wszystkich - to mieszanka wprawiająca nas w ekscytację. Oczywiście będziemy tą ekscytacją starali się zarazić także przyszłych inwestorów i uzyskać wyceny na interesujących poziomach.

AK74 - Skąd bierzecie klientów? Jak do nich docieracie i jak przekonujecie, że warto pojawić się na Daillly?

ŁM - Część z naszych klientów to firmy z którymi pracowaliśmy już przy okazji innych projektów ale zdecydowana większość to nowe podmioty. Tworząc założenia projektu jednym z kluczowych wymagań było zminimalizowanie praktycznie do zera zaangażowania po stronie firm partnerskich - absolutnie żadnych wymaganych zmian w po stronie produktów klientów, cała integracja ma zajmować maksymalnie 20 minut - skonstruowaliśmy nasze API tak aby było to faktyczne a nie marketingowe 20 minut - działa!

Dodatkowo - także dzięki sukcesie i popularności Groupona - klienci sami zrozumieli benefity płynące z możliwości wykorzystania modelu biznesowego zakupów grupowych w ich przypadku - praktycznie zerowe koszty połączone z pozyskaniem nowych użytkowników to mocne argumenty - reszta to nasz urok osobisty.

AK74 - Co będzie można zobaczyć a czego nie? Na przykład czy mogę wystawić u Was wirtualne złoto, które zdobyłem w World of Warcraft? Albo próbować sprzedać w super cenie dostęp do witryn XXX?

ŁM - W naszym serwisie będzie można zobaczyć najlepsze oferty zniżkowe i dzięki nim odkrywać wraz ze znajomymi nowe i ciekawe gry, aplikacje i serwisy online - przykładem mogą być przecenione pakiety monet do Farmville, miesięczny abonament do World of Warcraft tańszy o kilkadziesiąt procent czy roczny abonament Dropboksa 70% taniej. Wszystkie zniżki będą wynosić minimum 50% i będą tworzone bezpośrednio z producentami. Nie planujemy treści xxx.

AK74 - Plany na rozwój. Co chcecie wdrożyć za rok?

ŁM - W pierwszej kolejności chcemy uzyskać taką liczbę użytkowników oraz klientów aby prezentować jedną ofertę dziennie (w pierwszych tygodniach naszego działania jedna oferta trwa 2-3 dni). Równolegle będziemy wdrażać naszą platformę integrującą w większym stopniu naszych znajomych z Facebooka wraz z mechanizmami gamification. Kolejnym krokiem będzie personalizacja treści dla poszczególnych użytkowników oraz rozwinięcie i udostępnienie platformy do konfiguracji ofert naszym partnerom a także obsługa gier i aplikacji mobilnych.

Rozmawiał Artur Kurasiński, autor bloga AK74

AK74