W Polsce trwa ofensywa BlackBerry, a na świecie odwrót

Całkiem niedawno kanadyjski producent smartfonów BlackBerry - RIM ogłosił ofensywę sprzedażową w Polsce i w pierwszym etapie związał się z siecią Play. Plany są ambitne, a kampania reklamowa w polskich mediach już zdążyła ruszyć pełną parą . Tymczasem na świecie nie milkną komentarze sugerujące, że BlackBerry to umierająca platforma mobilna.

Kilka dni temu RIM ogłosił rozczarowujące kwartalne wyniki finansowe. Wprawdzie przychody spółki wzrosły o 16% do 4,91 mld dol. (rok do roku), ale w tym samym czasie zysk spadł o 9,6% do 695 mln dol.. Jeśli skonfrontujemy to z o 18% większą sprzedażą urządzeń BlackBerry (13,2 mln), to widać jak na dłoni, że musiał drastycznie spaść współczynnik ASP (średnia cena sprzedaży) BlackBerry. To oznacza z kolei, że RIM ma problem ze sprzedażą swoich urządzeń i musi obniżać marżę. Po raz pierwszy od 2002 r. RIM zapowiedział, że nie będzie raportował ASP przy publikacji kolejnych wyników kwartalnych, co jest jasnym sygnałem dla inwestorów i obserwatorów rynku, że w kwestii rentowności spółki nie dzieje się najlepiej. Na dodatek ostrzeżono inwestorów o możliwości znacznie gorszych niż wcześniej przewidywano wyników sprzedażowych następnego kwartału.

Analitycy rynku zaczynają dostrzegać duże podobieństwo pomiędzy sytuacją rynkową RIM i Nokii, przy czym fińska spółka zdążyła już zareagować gruntowną zmianą strategii - przechodzi na system Microsoftu Windows Phone i pierwsze smartfony z nowym systemem, którym Nokia pragnie odbudować swoją pozycję rynkową pojawią się jeszcze w tym roku. Zaprezentowano także Nokię N9 z systemem MeeGo, która zachwyca nie tylko dizajnem, ale również świetnie wyglądającym mobilnym systemem operacyjnym.

Blackberry Playbook

RIM z kolei nie wydał żadnego innowacyjnie nowego produktu od sierpnia 2010 r., od czasu debiutu BlackBerry Torch opartego na uznawanym dziś za nieprzystający do nowych czasów na rynku mobilnym systemie BlackBerry OS 6.0. Menedżerowie firmy w nieformalny sposób przyznają, że wkrótce zadebiutują nowe niezwykle ważne produkty oparte na nowoczesnym systemie operacyjnym QNX, który z powodzeniem instalowany jest w tablecie RIM - PlayBook. Według ostatnich medialnych wypowiedzi jednego z dwóch CEO RIM - Jima Bailsilliego, nie należy jednak oczekiwać nowych BlackBerry z QNX w kwartale, który kończy się we wrześniu. Niektórzy poddają w wątpliwość, czy terminale BlackBerry z systemem QNX w ogóle pojawią się w tym roku.

A sytuacja rynkowa RIM jest coraz trudniejsza. BlackBerry nie wytrzymują konkurencji iPhone'a i smartfonów z Androidem, które coraz częściej wybierane są przez klienta korporacyjnego, czyli przez segment, w którym historycznie karty rozdawał kanadyjski producent. Coś, co jeszcze dwa lata temu wydawało się niemożliwe, dziś traktowane jest jak normalna sprawa - Apple sprzedał więcej swoich iPhone'ów niż RIM terminali BlackBerry przez ostatnie trzy kwartały i zapewne w najbliższym będzie podobnie. Co więcej, Apple zdążył już wyprzedzić RIM zarówno pod względem przychodów ze sprzedaży smartfonów, jak i zysków. Na koronnym rynku amerykańskim, RIM stracił w ciągu trzech miesięcy 4,7% pkt proc. udziałów do 25,7% na koniec kwietnia.

Pytania o przyszłość platformy się mnożą, a w przeciwieństwie do Nokii, która jest niezwykle otwarta w informowaniu o swojej najbliższej przyszłości, RIM woli milczeć lub obrażać się (niedawno zdenerwowany trudnymi pytaniami Basillie wyszedł z wywiadu z amerykańskimi przedstawicielami mediów). Kluczowym pytaniem jest na przykład, czy aplikacje z BlackBerry World (sklep RIM z ponad 150 tys. aplikacji) będą działać na smartfonach z QNX. Jeśli nie, to szybkie zbudowanie ekosystemu mobilnego może być niemożliwe, a to zniechęci zarówno potencjalnych klientów, dla których liczba i jakość dostępnych aplikacji na danej platformie mobilnej coraz częściej jest głównym wyznacznikiem wyboru, jak i deweloperów aplikacji, którzy mogą nie widzieć potencjału angażowania swoich sił programistycznych do przygotowania aplikacji dla martwej platformy.

Blackberry Torch

Tablet PlayBook, którym RIM chciał dotrzeć poza rynek korporacyjny nie sprzedaje się rewelacyjnie. Wprawdzie do kanału sprzedaży wprowadzono 500 tys. urządzeń, co odczytano jako sukces, ale spekuluje się, że w rękach finalnych odbiorców znajduje się nie więcej niż połowa tej sumy. Na dodatek PlayBook nie ma dobrej prasy, co może skutecznie odstraszyć tych, którzy nosili się z zamiarem jego zakupu.

Coraz więcej mówi się o tym, że rok 2011 może być przełomowym czasem dla ukształtowania się nowego obrazu rynku mobilnego na długie lata. Z jednej strony w odwrocie są tradycyjni liderzy: Nokia - rynku konsumenckiego i RIM - rynku korporacyjnego, a w ich miejsce szybko wskakują z jednej strony Google jako dostawca nowej najpopularniejszej mobilnej platformy Android, a z drugiej producenci: Apple (iPhone), Samsung i HTC. Nokia zdążyła już postawić grubą kreskę na przeszłości i postawiła na nowego konia, a RIM ciągle się waha.

Jeśli zbyt długo będzie się wahał, to może nie zdążyć wrócić na rynek i polskie reklamy sieci Play gloryfikujące smartfony BlackBerry jako coś wyjątkowego mogą stać się obiektem porozumiewawczych uśmiechów.