Google I/O 2015 - nowy Android M zaskakuje inteligencją, nasze zdjęcia zyskują nieskończenie wiele miejsca, wirtualna rzeczywistość staje się naprawdę bliska [5 NAJWAŻNIEJSZYCH NOWOŚCI]

Jesteśmy w San Francisco na konferencji Google I/O 2015 - największym corocznym wydarzeniu Google'a, gdzie firma pokazuje to, nad czym pracuje i co pokaże światu w najbliższych miesiącach. Zaskakują zmiany, jakie pojawią się w nowej wersji Androida.

 

1. Inteligentny Android M

Najwięcej czasu poświęcono systemowi Android M, następcy Lollipopa czyli Androida w wersji 5. To "M" to nazwa kodowa - Google nadaje swojemu systemowi nazwy zaczynające się na kolejne litery alfabetu. Po obecnym "L" czyli Lollipopie czeka nas coś na "M" - z czasem dowiemy się co.

Najciekawszy wydaje się kierunek, w którym ma pójść Google Now - element systemu, który odpowiada za sztuczną inteligencję. Choć brzmi to górnolotnie, to faktycznie Now sprawia wrażenie systemu, który rozumie człowieka. Znamy go już z podpowiedzi, jakich udziela choćby doradzając, którędy jechać do pracy. System śledzi nasze zwyczaje komunikacyjne (w końcu mamy telefon zawsze ze sobą) i uczy się, że na przykład w czwartki zawsze w drodze z pracy zabieramy dziecko ze szkoły o 17:00. Podpowie więc - niepytany - że dziś musimy wyjść wcześniej, bo na naszej trasie jest wyjątkowy korek.

Teraz Google Now zyskuje umiejętność odczytywanie kontekstu. I tak w czasie prezentacji pokazano, jak podczas słuchania piosenki prowadząca spytała telefon "Jak on się naprawdę nazywa?". Google Now rozpoznał, że "on" odnosi się do artysty, który właśnie śpiewa - i wyszukał potrzebne informacje.

Inny przykład to funkcja "Google Now on Tap". To również działanie zależne od kontekstu - system śledzi to, co widzimy na ekranie, określa gdzie jesteśmy, jaka jest godzina itd. Dzięki temu program może podsuwać podpowiedzi dotyczące menu w restauracji, w której się znajdujemy czy ułatwić szybką rezerwację stolika.

 

 

Nowa aplikacja ZdjęciaFot. Google/Gazeta.pl

 

2. Google Photos zapanuje nas zdjęciami

Komórkowe zdjęcia to błogosławieństwo i koszmar. Dzięki aparatowi w telefonie możemy uwiecznić każdą chwilę, ale też robimy tysiące zdjęć, nad którymi potem nie sposób zapanować. Nowy program Google Photos to "wyjęta" z Google+ część do zarządzania zdjęciami. Wyjęta, ale też udoskonalona.

Przede wszystkim cieszy nielimitowane miejsce na zdjęcia. W chmurze Google'a można przechowywać filmy i fotografie w dowolnej ilości. I to za darmo. Jedyne ograniczenie dotyczy rozdzielczości i dla zdjęć wynosi 16 megapikseli, a dla filmu - Full HD czyli 1920 na 1080 pikseli.

Usprawniono też wyszukiwanie i segregowanie zdjęć. Program sam je pogrupuje na podstawie różnych danych. A więc miejsca i czasu zrobienia, ale też twarzy pojawiających się na nich osób. Rozpoznaje również przedmioty - można znaleźć kategorie "samochody", "psy" czy "niebo".

Możliwe będzie więc tekstowe wyszukiwanie na zasadzie "Zdjęcia z lipca z Barcelony". Łatwo można się poruszać po bibliotece zdjęć - przeskakiwać między miesiącami i latami czy zaznaczać wiele obiektów.

Program "Zdjęcia" jest już dostępny na system Android. Można uzyskać dostęp do Zdjęć również z przeglądarki. Na iOS jeszcze czekamy.

 

Internet rzeczyFot. Google

3. Android będzie w twoich drzwiach

Internet rzeczy to jeden z najgorętszych tematów ostatnich miesięcy. Coraz więcej codziennych sprzętów wyposażonych jest w procesor i łączność bezprzewodową. Google zaprezentował projekt Brillo, który jest uproszczoną wersją Androida o niewielkich wymaganiach sprzętowych. Drugi element to Weave, system bezprzewodowej komunikacji.

Oba mają stanowić standard, który pozwoli na komunikowanie się najróżniejszych elementów domu. Zamek w drzwiach, pralka, ekspres do kawy, żarówka, termostat. Różne urządzenia mają się ze sobą dogadywać, a my będziemy nimi sterowali z dowolnego miejsca przy pomocy telefonu.

Takie systemy znane są już od lat, jednak Google podejmuje próbę ustanowienia uniwersalnego standardu. Znając rozmach działań firmy może się to udać, a dla użytkowników byłaby to świetna wiadomość.

 

16 kamer GoPro do wirtualnej rzeczywistościFot. Google

4. Wirtualna rzeczywistość jest blisko

Rok temu Google pokazał kartonowe okulary, do których można włożyć smartfon i zrobić z niego system do wirtualnej rzeczywistości. Rozwiązanie okazało się zaskakująco wygodne i teraz Google idzie dalej. Zamiast inwestować w drogie gogle, możemy wykorzystać własny telefon. Firma poprawiła swoje kartonowe okulary umożliwiając też włożenie w nie iPhone'a.

Co znacznie ciekawsze we współpracy z GoPro zbudowała Jump - złożone z 16 kamer urządzenie pozwalające na kręcenie filmów, które przekształcone zostaną w przestrzenny film. Urządzenie to przede wszystkim rama, do której wkłada się samodzielnie kamery. Potencjalnie więc każdy będzie mógł zrobić sobie Jumpa i kręcić przestrzenne wideo. Przystosowany zostanie to tego też YouTube, który wkrótce ma przyjmować takie filmy.

Kartonowe okulary mają się też przydać w szkołach - Google pokazał aplikację, która umożliwia nauczycielowi sterowanie tym, co widzą uczniowie na swoich urządzeniach. Dostępne będą też wirtualne wycieczki w różne miejsca świata.

 

Mapy offlineFot. Google

5. Android dla krajów rozwijających się

Wirtualna rzeczywistość oszałamia, ale znaczna część ludzkości wciąż nie ma dostępu do internetu lub korzysta ze słabych połączeń. Dla nich Google rozwija swój projekt balonów, które pozostając przez 100 dni w powietrzu rozsyłają bezprzewodowy dostęp do sieci.

Tam, gdzie trzeba szczególnie oszczędzać transfer Google oferuje YouTube działający w trybie offline. Teraz również mapy Google mają pracować bez dostępu do sieci i to umożliwiając wyszukiwanie obiektów oraz nawigowanie.

Więcej o: