Burza w szklance wody, czyli Nasza-klasa nie jest już nasza

Jak podaje Gazeta Wyborcza, znany serwis społecznościowy Nasza-klasa.pl nie jest już w polskich rękach. Dyskretnie został on przejęty kilka miesięcy temu przez wywodzącą się z jednego z krajów bałtyckich spółkę AS Forticom, znaną z inwestowania w serwisy społecznościowe na terenach postradzieckim republik. W zasadzie informacja ta nie zasługuje na większy rozgłos - Nasza-klasa nie jest przecież spółką giełdową, jednak szum medialny towarzyszący ujawnieniu tej "sensacji" przez polską prasę, a następnie rozdmuchanie jej przez niektóre opiniotwórcze blogi sprawiają, że nie można tego pominąć całkowitym milczeniem.
Czytaj najnowsze informacje o portalu Nasza Klasa

Według ostatniego wpisu z KRS (z 7 maja br.), AS Forticom ma ponad 61 procent udziałów w kapitale zakładowym spółki. Maciej Popowicz, współzałożyciel i obecny szef Naszej-klasy, ma ich niespełna 15 procent, a pierwszy inwestor, niemiecki fundusz European Founders, odsprzedał część swoich udziałów Bałtom. Maciej Popowicz powiedział GW, że krok ten był konieczny - spółka potrzebowała bowiem "dodatkowego bodźca inwestycyjnego, by utrzymać dynamiczny rozwój serwisu". To, jaka była wartość transakcji, nie zostało ujawnione.

Do Forticomu należą już największe serwisy społecznościowe na Litwie, Łotwie i w Estonii (One.lt, One.lv i One.ee). Jesienią 2007 roku spółka przejęła też 30 procent w Odnoklassniki.ru ? rosyjskim serwisie o formule działania podobnej do Naszej-klasy. Sam Forticom jest kontrolowany przez trzy inne spółki ? rosyjską Digital Sky Technologies, estoński Gild Bankers i amerykański fundusz inwestycyjny Tiger Global (znany u nas z inwestycji w portal Pracuj.pl).

Po ujawnieniu informacji o transakcji, wielu internautów zaczęło głośno wyrażać obawy o dalsze losy ich danych zgromadzonych w serwisie. Pojawiły się nawet plotki, że za przejęciem większościowego udziału w N-k stoi rosyjskie KGB.

Niektóre autorytety polskiego Web 2.0 rzuciły się zatem na ratunek nadszarpniętemu wizerunkowi tego najważniejszego dla polskiego Internetu serwisu. Dyskusja pomiędzy Marcinem Jagodzińskim prowadzącym popularny blog netto i Bartłomiejem Raciborskim, autorem Webstop.pl przypominała nieco scholastyczne rozważania o naturze rzeczy. Do tej pory przez Sieć przetaczają się jałowe dyskusje o tym, co się właściwie stało i dlaczego było o tym tak cicho. Wszystkim autorom piszącym o tej sprawie warto zasugerować, by w takich sytuacjach zastanowili się ? kto mógł zyskać na obecnym rozgłosie, a kto stracić.

Komentarz

Żaden z blogerów, którzy piszą o tej sprawie nie ma chyba pojęcia o tym, że mierzenie biznesu rozkwitającego w warunkach bizantyjskiej cywilizacji postradzieckiej miarkami wyuczonymi w polskich czy zachodnich szkołach ekonomicznych nie ma sensu ? wpisy do KRS nigdy nie będą świadczyć tutaj o niczym innym, niż tylko tym, kto jest widocznym w transakcji figurantem. Kto faktycznie stoi za transakcjami o takim znaczeniu dla bezpieczeństwa kraju, tego blogerzy i dziennikarze dostępnymi sobie metodami raczej się nie dowiedzą, jakkolwiek by się wysoko nie cenili.

Co zatem dalej z Naszą-klasą? Who cares? To nie jest tak, że losy polskiego Internetu zależą od jednego portalu społecznościowego, podobnie jak nie jest tak, że losy polskiej muzyki zależą od jednej celebrytki ? Dody. Wiemy na pewno jedno: serwis będzie zarabiał pieniądze ? po to przecież powstał.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Webstop, Netto, Wykop