Zynga lubi podbierać cudze pomysły

Po co tworzyć, lepiej zrzynać. Jeszcze cię za to pochwalą.

Podbieranie cudzych pomysłów, wzorowanie się na tych, którzy odnieśli sukces nie jest niczym nowym. Naśladowanie jest zresztą najwyższą formą pochlebstwa. Rzadko jednak zdarza się, żeby ktoś nie widział niczego złego w podbieraniu cudzych pomysłów i pochwalał takie zachowanie, jeśli tylko prowadzi do zwiększenia zysków. Przynajmniej nie publicznie.

Tymczasem w sieci pojawiła się oficjalna notatka dyrektora zarządzającego firmy Zynga, który odniósł się do niewielkiej afery związanej z "inspirowaniem się" grą Tiny Tower. Warto przytoczyć jej fragmenty.

Mark Pincus miał napisać do swoich pracowników następujące słowa:

(...) Google nie stworzył pierwszej wyszukiwarki. Apple nie stworzyło pierwszego odtwarzacza plików mp3 albo tabletu. Facebook nie stworzył pierwszej sieci społecznościowej. Te firmy potrafiły doprowadzić do ewolucji swoich produktów w rewolucyjny sposób. Wszyscy oni są internetowymi skarbami, gdyż mają jasno nakreśloną misję, która ma doprowadzić do zmiany świata.
(...) Nie musimy być pierwsi na rynku (z produktem przyp. red.) Musimy być najlepsi na rynku. Istnieją gatunki, w które wejdziemy, ponieważ wiemy, że nasi graczy są nimi zainteresowani, a chcemy i musimy być tam, gdzie nasi gracze. Rozwijamy gatunki poprzez tworzenie, oferowanie gier darmowych, społecznościowych, przystępnych i najwyższej jakości.
Z całym szacunkiem dla Dream Heights i gatunku 'budowania wież', ważnym jest, by wiedzieć, że istnieje on od 1994 roku i premiery takich gier jak Sim Tower. W 2009 roku spopularyzowała go w Chinach gra Tower of Babel, którą pobrano 15 milionów razy. Na iOS istnieje Yoot Tower, Tower Up, Tower Town, Tower Blocks i Tiny Tower. Tak jak nasze gry, mechanika i innowacje społecznościowe inspirowały i przyspieszały rozwój branży gier, jej 30 letnia historia inspirowała także nas.
Tak zawsze wyglądają sprawy w naszej firmie i reszcie branży. Zynga Poker, FarmVille, CityVille oraz Words with Friends, żadna z tych gier nie była pierwsza na rynku w swojej kategorii, ale uczyniliśmy z nich produkcje najbardziej zabawne i społecznościowe, a jednocześnie najbardziej popularne. Nasze zespoły nieprzerwanie budują i rozwijają te gry, co było ważną częścią składową naszego sukcesu. Utrzymujemy nasze gry jako usługi w czasie rzeczywistym i nieustannie wprowadzamy do nich innowacje i poprawiamy ich jakość, by oddać graczom możliwie najlepsze przeżycie.

Tak w wielkim skrócie szef Zynga tłumaczy wydarzenia, które opisali nasi koledzy z serwisu Polygamia.

Wypada więc krótko spytać - czy w biznesie rzeczywiście wszystkie chwyty są dozwolone, byle tylko mieć jak największy zysk? A może uważacie, że takie naśladownictwo jest złe lub powinno być surowo karane?

[za: Forbes]