Google TV - co poszło nie tak i jaka będzie runda druga?

Google miało kiedyś pomysł, by swoją platformę multimedialną wypromować w świecie telewizorów. Koncepcja dobra, ale z realizacją było gorzej. Teraz gigant z Kalifornii podejmuje drugą próbę.

Historia platformy Google TV sięga roku 2010. To właśnie wtedy Google, Intel, Sony i Logitech zapragnęły przenieść do swoich produktów nieco Androidowego blichtru. Sony stworzyło telewizory w rozmiarach od 24 do 46 cali, dodało odtwarzacz Blu-ray z funkcjami internetowymi, a Logitech uzupełnił zestaw klawiaturami, które miały ułatwić obsługę zaawansowanych funkcji. Przyszłość jawiła się w kolorowych barwach. Smart TV rozwijało się już bardzo szybko, użytkownicy akceptowali nowe sposoby użytkowania telewizora... Świat stał otworem. Trzeba było tylko przenieść najciekawsze funkcje na duży ekran.

Konferencja Sony 2012 - Google TVFot. ObywatelHD.pl

Bardzo szybko okazało się jednak, że nie będzie tak lekko.

Już pod koniec 2011 roku jak grzyby po deszczu pojawiły się artykuły analizujące sytuację Google TV i pytające - co poszło nie tak? Wyglądało na to, że prawie wszystko. Obsługa platform Google była toporna, sprzętu było mało, a z powodu użycia architektury Intela był zbyt drogi. Zewnętrzne odtwarzacze takie jak Roku i Apple TV broniły się nie tylko możliwościami technicznymi, ale i ceną. Na domiar złego sam sprzęt zbierał słabe recenzje, będąc piętnowanym za niesatysfakcjonującą szybkość działania i brak poprawek. Google podpadło nawet nadawcom, którym nie podobało się to, że firma daje widzom darmowy dostęp do treści z sieci. Treści, na których zarabiali krocie z reklam. ABC, CBC czy NBC były tak wściekłe, że zaczęły nawet blokować dostęp do swoich programów w Google TV. Domek z kart ustawiany od dłuższego czasu zaczął się trząść.

Wszystko to wpłynęło na wyniki finansowe. Logitech przewidywał, że w pierwszym kwartale 2011 roku sprzeda sprzęt wartości 18 milionów dolarów. Brutalna rzeczywistość sprowadziła te obliczenia na brudną, zabłoconą ziemię - firma zarobiła tylko 5 mln dolarów.

Pierwsze generacje sprzętu z Google TV zostały porzucone do lutego 2012. Google i jego partnerzy jednak się nie poddawali. Do roku 2013 wydali kolejne urządzenia. Do zabawy dołączyło LG ze swoimi odbiornikami Smart TV, pojawiły się też telewizory nieobecnych w Polsce marek Vizio czy Hisense. Dla mieszkańców kraju nad Wisłą żadna z tych wiadomości nie była zbyt podniecająca, bo od dawna sprzęt z logo Google TV był niczym widmo. Pojawiał się on na targach takich jak IFA w Berlinie, był prezentowany w informacjach prasowych, mówiło się o nim w newsach, ale nigdy nie zadomowił się u nas na szeroką skalę. Na domiar złego sami producenci wydawali się zabierać do tematu Google TV jak do przysłowiowego jeża. W roku 2012 dowiedzieliśmy się, że Sony zamierza utrzymywać dwie marki internetowych telewizorów - Sony Internet TV i Sony Google TV. Pytania o to czy klienci nie zaczną gubić się w mnogości rozwiązań pozostały bez odpowiedzi. Wcześniej nowe rozwiązanie nie odniosło spektakularnego sukcesu w USA, ale teraz miało zawojować Europę. W Polsce w postaci odtwarzacza Blu-ray za około 2000 zł i zestawu bez czytnika "niebieskich płyt" za 1000 zł.  Sęk w tym, że w zapewnieniach producenta nie było czuć wiary w ten projekt i dość szybko pojawiły się nowe koncepcje na Smart TV tej marki.

Podobnie sytuacja miała się z produktami LG. Producent chwalił się nowymi telewizorami Google na targach CES 2012, ale nie było widać rewolucji. Szczególnie na Starym Kontynencie, gdzie sprzęt tego typu był nadal wyłącznie ciekawostką (w Polsce praktycznie nieobecną).

Google TV LGFot. LG

Wszystko to sprawiło, że potencjał drzemiący w Google TV został zmarnowany. Trudny start, zbyt wysokie ceny i za słaba inwazja na rynek, sprawiły, że Google TV kojarzy się dzisiaj z niewypałem. Być może właśnie dlatego Google planuje zmianę wizerunku swojej telewizyjnej platformy. W październiku 2013 roku Janko Roettgers z GigaOM poinformował o planowanej zmianie nazewnictwa na Android TV. Póki co nieoficjalnie. Nowy sprzęt dostępny na rynku udowadniał jednak, że Google nie zrezygnowało jeszcze z walki o nasze salony tylko zmieniało taktykę.

Pojawił się Chromecast, tania, kosztująca zaledwie 35 dolarów, przystawka zamieniająca dowolny telewizor ze złączem HDMI w odbiornik Smart. Możliwości urządzenia nie rzucały na kolana, ale cena i silna kampania promocyjna zrobiły swoje. Wokół Chromecast było dużo szumu. Pojawiło się też wiele pozytywnych opinii. Kilka dni temu dowiedzieliśmy się również o zewnętrznym urządzeniu Android TV, które zdaniem The Verge ma konkurować z multimedialnymi boxami takimi jak Fire TV czy Apple TV. W tym przypadku mamy dostać coś więcej niż we wspomnianej przystawce.

Ma to być "platforma rozrywkowa" pozwalająca oglądać nagrania, grać, uruchamiać aplikacje, przeglądać Internet

- wyjaśniał na naszych łamach Robert Kędzierski.

Według The Verge Google kończy prace nad Android TV.Fot. za The Verge

Według The Verge najważniejsi developerzy tworzą właśnie aplikacje i gry, którymi będziemy mogli się cieszyć na Android TV. Podobno podczas konferencji Google I/O 2014 zaplanowanej na 25-26 czerwca to właśnie gry mają być najsilniej promowaną nowinką Android TV. Patrząc na inne urządzenia tego typu dostępne już w sprzedaży - byłoby to logiczne. Obok nowości programowych mają pojawić się również produkty sprzętowe. Nie wiadomo jakie, ale podobno od wielu firm.

Gdyby zewnętrzne urządzenia dla graczy i fanów multimediów nie wypaliły, to Google ma jeszcze do otwarcia prezent, który dostało od TP Vision, właściciela telewizorów marki Philips. Podczas targów CES 2014 producent zapowiedział wydanie odbiornika z systemem operacyjnym Android i systematyczne przechodzenie na to środowisko we wszystkich nowych seriach. W marcu miałem okazję osobiście sprawdzić egzemplarze przed produkcyjne tych telewizorów i z pewnością jest na co czekać.

Philips Android TVFot. ObywatelHD.pl

Najciekawszą nowinką w sprzęcie Philipsa będzie wsparcie dla sklepu z aplikacjami Google Play. Jeśli dany program będzie spełniał wymagania Google co do obsługi na telewizorze, to będzie go można zainstalować w taki sam sposób jak robimy to z aplikacjami w komórce. W praktyce oznacza to większy wybór aplikacji i ich łatwiejsze tworzenie niż w przypadku zamkniętych platform Smart TV. W Google Play są też konkretne pieniądze dla deweloperów, więc jest szansa, że repertuar programowy zacznie szybko rosnąć. Jeśli oczywiście odbiorcy będą chcieli używać wielu zróżnicowanych aplikacji na telewizorze. Do tej pory we wszystkich platformach Smart TV dostępnych na rynku rządzą głównie aplikacje związane z VOD i szeroko rozumianymi multimediami. Wszystko inne jest traktowane jako ciekawostki. Producentom zależy na promocji nowych rozwiązań, bo walka toczy się o najwyższą stawkę. Według danych Research and Markets w ubiegłym roku na całym świecie działało 307 mln telewizorów z funkcjami sieciowymi. Do roku 2018 ma to być już 759 mln.

Telewizory Philipsa z Androidem gotowe do sprzedaży mają zostać zaprezentowane we wrześniu na targach IFA 2014 w Berlinie.

 

Wszystko wskazuje więc na to, że cztery lata po pierwszej próbie podbicia świata Smart TV Google planuje drugi, o wiele bardziej zmasowany atak. Jeśli producent wyciągnął odpowiednie wnioski z poprzedniej porażki, to fani multimedialnych telewizorów mogą dostać coś bardzo ciekawego. W innym wypadku będziemy świadkami przepięknej katastrofy... Po raz drugi.

 

Szymon Adamus