Jak naprawdę jest z polskim grafenem i czego podczas debaty nie wiedział Andrzej Duda?

Podczas wczorajszej debaty prezydenckiej Andrzej Duda przywołał przykład polskiego grafenu, który - jego zdaniem - jest polskim wynalazkiem. Najwyraźniej ktoś ze sztabu źle przygotował kandydata.

Co dokładnie powiedział Andrzej Duda? Spisaliśmy słowa, które padły w 29. minucie debaty ( tu całość do wysłuchania ), bo dla zrozumienia sprawy ważne są użyte sformułowania:

To czas, żeby rząd współdziałał z polską nauką w odbudowie polskiej gospodarki. Słynny grafen został sprzedany i okazuje się, że będzie produkowany w Wielkiej Brytanii. Jak mogliśmy stracić tak wspaniały polski wynalazek? Jak można było do tego dopuścić? Ile myśli młodych naukowców, myśli technicznej ląduje u nas na półce niewykorzystanej? Ile myśli innowacyjnej? Polska gospodarka ogromnie tej innowacji potrzebuje.

Gdzie tkwi błąd? Z wypowiedzi, która jest zarzutem wobec Bronisława Komorowskiego, wynika, że grafen to polski wynalazek, który - w wyniku nieudolności działań ludzi rządzących Polską - został sprzedany do Wielkiej Brytanii, gdzie będzie produkowany.

Grafen nie jest polskim wynalazkiem. Jego istnienie przewidziano w latach 40., a technologię wytwarzania opracowano w pierwszych latach XXI wieku. Dokonali tego dwaj naukowcy rosyjskiego pochodzenia Andriej Geim i Konstantin Nowosiołow. Obaj pracowali wówczas na uniwersytecie w Manchesterze i mieli brytyjskie obywatelstwo. W 2004 roku otrzymali patent na tworzenie grafenu, a w 2010 roku dostali za swoje odkrycie Nagrodę Nobla, w której uzasadnieniu napisano: "za przełomowe eksperymenty dotyczące dwuwymiarowego materiału - grafenu".

Grafen jest więc wynalazkiem brytyjskim. Skąd więc wziął się polski wątek? Polacy z warszawskiego Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych opracowali własną metodę produkcji grafenu polegającą na wytwarzaniu go w postaci warstw przez osadzanie węgla na różnych materiałach - węgliku krzemu lub folii miedzianej.

Ta metoda wydaje się bardzo obiecująca, bo jest odmienna od tego, co robi się w wielu ośrodkach na świecie - w tym w Wielkiej Brytanii. Tam wytwarza się grafen w postaci proszku. U nas - jako warstwy. Wciąż nie wiadomo, która metoda jest lepsza i czy każda z nich może mieć inne zastosowania.

Ten tak zwany "polski grafen" został kilka dni temu opatentowany w USA, wciąż czekamy na patent obejmujący kraje Unii Europejskiej. Wcześniej Polacy dostali patenty w Japonii i Korei Południowej.

Produkcja grafenu w Wielkiej Brytanii nie ma więc nic wspólnego z polską metodą. Nie było powodu ani sposobu, by ingerować w te działania.

Nie znaczy to oczywiście, że nie należy wspierać polskiej nauki i komercjalizacji jej osiągnięć. Jest tu bardzo wiele do zrobienia, ale jeśli chce się wytykać braki, to trzeba robić to celnie i konkretnie. No i warto wiedzieć, o czym się mówi.