Budujmy internet tak, by za 500 lat dało się go odczytać

Opera

 

Rozmawiamy z Hakonem Wium Lie, dyrektorem Opera Software ds. technologii - o Flashu, przyszłości aplikacji mobilnych, iPhone, App Store i roli państwa w rozwoju internetu.

 

Przy okazji prezentacji Opery Mini na iPhone miałem okazję porozmawiać dłużej z Hakonem Wium Lie. Oto zapis naszej rozmowy.

 

 

Flash musi odejść, ale nie od razu

 

Czy w internecie jest miejsce na technologię Flash? Są tacy, którzy twierdzą, że nie. Jakie jest wasze zdanie?

 

- Większość rzeczy, które dziś robi się za pomocą Flasha można (albo już za chwilę będzie można) bez problemu uzyskać stosując inne technologie. HTML5 i CSS3 pozwalają na bardzo wiele. Flash bywa używany do trywialnych rzeczy, takich jak animowane menu. Zupełnie niepotrzebnie. To marnotrawstwo zasobów. Żeby zrobić prostą animację nie potrzebujemy zamkniętego plugina, który na dodatek bardzo słabo działa na Linuksie.

 

No dobrze, ale co z wideo? To dzisiaj główne zastosowanie Flasha...

 

- Z tym faktycznie mamy problem. Nie wystarczy, że zdefiniujemy sobie tag wideo w specyfikacji HTML5. Potrzebny jest jeszcze kodek.

 

A H.264?

 

- To jest zamknięty format. Do tego opatentowany. Na razie użytkownicy mogą korzystać z niego bezpłatnie, ale kto wie, kiedy właściciel praw zmieni zdanie. Poza tym, twórcy przeglądarek cały czas muszą płacić - to nie tylko nasz problem, w podobnej sytuacji jest Mozilla. Potrzebny jest inny standard. My wspieramy Theorę.

 

 

iPhone jak SUV

 

Zrobiliście Operę Mini na iPhone. Sądzicie, że Apple zgodzi się na umieszczenie jej w App Store?

 

- A powinno?

 

Sądzę, że tak. Problem nie leży jednak w tym, czy powinno, tylko czy to zrobi. Znamy przecież historie różnych aplikacji usuwanych z App Store pod czasami dość zaskakującymi pretekstami.

 

- Powiem tak - przeczytaliśmy dokładnie umowę licencyjną SDK i nie znaleźliśmy tam nic, co mogłoby być źródłem problemów. Wierzymy, że Opera Mini trafi do App Store. iPhone to świetny sprzęt, Apple zrobiło też kawał dobrej roboty promując ideę mobilnego internetu. Sukces iPhone otworzył wielu ludziom oczy na to, że z sieci można korzystać również w telefonie. I nie mam tu na myśli namiastki zwanej WAP.

 

A tak właściwie, po co mi w ogóle Opera Mini na iPhone? Mam duży ekran i ryczałt na transmisję danych (standardowo dołączany do każdego iPhone kupionego u operatora) - po co kompresja i formatowanie strony na serwerze?

 

- No tak, ale problem pojawia się w momencie, gdy zalogujesz się do sieci innego operatora, w roamingu. Opłaty za transmisję danych są olbrzymie, a dzięki Operze Mini możesz płacić dziesięć razy mniej. To chyba dość mocny argument. Po drugie, sieci operatorów nie są z gumy. Na razie z iPhone korzysta garstka geeków, ale gdy tylko tego typu urządzenia zyskają na popularności, operatorzy nie będą w stanie nadążyć za rosnącym zapotrzebowaniem na przepustowość. Użytkownicy iPhone przesyłają olbrzymie ilości danych.

 

Czyli iPhone to taki SUV, do którego chcecie zainstalować nowoczesnego, małego turbodiesla?

 

(śmiech) Można tak powiedzieć.

 

 

 

Aplikacje mobilne - tak, ale webowe

 

Ostatnio pojawiło się kilka nowych platform mobilnych. Czy chcecie wspierać np. system Bada Samsunga?

 

- Chcielibyśmy być na wszystkich popularnych platformach i póki co nam się to udaje. Jeśli tylko będzie zapotrzebowanie - ze strony użytkowników i/lub operatorów, zrobimy wersję Opery na każdy, nowy system. Kod przeglądarki jest tak zaprojektowany, że przenoszenie go na kolejne platformy nie sprawia większych problemów.

 

Nie sądzisz, że fragmentacja platform (zwłaszcza mobilnych) jest barierą w rozwoju oprogramowania?

 

- Myślę że za pięć lat wszystkie aplikacje mobilne będą pisane w językach webowych - HTML, CSS, JavaScript.

 

Poważnie?

 

- A dlaczego nie?

 

Nie znam żadnego przykładu platformy mobilnej opartej na technologiach webowych, która odniosłaby sukces. iPhone dostał kopa dopiero po udostępnieniu możliwości instalowania natywnych aplikacji. WebOS? Widżety Nokii? Kto tego używa?

 

- To jest kwestia czasu. Myślę, że za kilka lat po App Store zostanie tylko krótka wzmianka na Wikipedii. Weź pod uwagę fakt, że większość programistów zna dziś rozwiązania webowe. Nie muszą uczyć się nowego języka, tak jest taniej i prościej.

 

 

Wolność czy komfort?

 

Środowisko mobilne jest bardzo czułe na niedoróbki deweloperów. Uruchamiasz aplikację w telefonie, bo potrzebujesz informacji tu i teraz, natychmiast - nie ma czasu na zastanawianie się nad tym, gdzie jest Ten przycisk. I dlaczego działa inaczej, niż w innych programach. Dzięki unifikacji jest prościej...

 

- ...ale jeśli chcesz mieć wszystko zunifikowane, musisz korzystać z zamkniętego ekosystemu, takiego jak App Store. To nie jest dobre dla rozwoju internetu. Użytkownicy powinni zdawać sobie sprawę z tego, że "zapisując się" do jednego z tych zamkniętych środowisk pomagają budować monopole. Wiemy już czym to pachnie - znamy przecież przypadek Microsoftu, który praktycznie zdominował rynek systemów operacyjnych. Nic dobrego z tego nie wyszło. Żadna firma nie powinna kontrolować tego, co dzieje się w internecie. W sieci jest miejsce dla wszystkich.

 

No dobrze, ale w imię czego ja jako zwykły użytkownik mam rezygnować z komfortu i możliwości, jakie dają iPhone, Facebook, Kindle, itd.? Monopole, o których mówisz są sumą pojedynczych decyzji, które wynikają z czysto utylitarnych pobudek. Chcę mieć kontakt ze znajomymi. Chcę, by mój smartfon był wygodny w obsłudze i bezpieczny. Chcę kupować ebooki w największej z internetowych księgarni. Korzystanie z zamkniętych ekosystemów jest często po prostu łatwiejsze.

 

- OK, zgadzam się, zamknięte ekosystemy potrafią być naprawdę pociągające - są czyste i bezpieczne. I doskonale rozumiem użytkowników, którzy wolą "być" w takich miejscach. Tutaj jednak widzę zadanie dla państwa. Rządy powinny mieć wpływ na to, jak działa sieć. Tak samo, jak mają wpływ na to, jak działają szkoły, szpitale czy drogi. Internet staje się powoli takim samym, niezbędnym, elementem infrastruktury jak sieć energetyczna. Oczywiście, trzeba patrzeć państwu na ręce i nie pozwalać mu na zbyt wiele. Czasami jednak, interwencja władzy jest niezbędna. Uważam, że wprowadzenie ekranu wyboru przeglądarki do systemu Windows jest dobrym przykładem takiej, niezbędnej (i udanej) interwencji.

 

- Chciałbym, żeby mój potomek, który za pięćset lat pójdzie do sklepu i kupi sobie komputer, mógł na tym komputerze otworzyć dokumenty zapisane dzisiaj. Masz dyskietkę z dokumentem Worda stworzonym w 1997 roku. Myślisz, że łatwo to dziś odczytać? A minęło dopiero 13 lat. Porównaj to z pierwszymi drukowanymi książkami z XV wieku. One nadal działają tak samo - jeśli tylko masz sprawny wzrok i znasz dany język, możesz je czytać, mimo że od wydania minęło pięć wieków.

 

 

Hakon Wium Lie

 

Hakon Wium Lie - dyrektor ds. technologii Opera Software.

 

Były członek W3C. Autor pierwszej propozycji standardu CSS.

 

W 2006 roku obronił doktorat na Uniwersytecie Oslo.

 

 

Michał Młynarczyk