Bloomberg i Businessweek zablokowane w Chinach. Za artykuł o fortunie jednego z partyjnych dignitarzy

Władze Chin zablokowały dostęp do do serwisu Bloomberg/Businessweek za opublikowanie artykułu obnażającego interesy jednego z najważniejszych dygnitarzy Partii Komunistycznej, Xi Jinpinga.

Za Wielkim Murem bez zmian: wolność słowa znów wystawiona na próbę. Dowiodły tego władze Chin, blokując na terytorium swojego kraju dostęp do serwisów Bloomberg i Businessweek. Jest to odpowiedź na piątkowy artykuł obnażający nieczyste interesy jednego z najważniejszych chińskich polityków, Xi Jinpinga.

Bloomerg podał dokładne wyliczenia inwestycji, które prowadzi Jinping, wymieniany wśród kandydatów na następce prezydenta Chin. Jest to  m.in. wydobycie rzadkich metali niezbędnych do wytwarzania telefonów komórkowych.

Na liście zastrzeżonej w Państwie Środka znajduje się wiele znanych zagranicznych serwisów, m.in. YouTube, Google+, Twitter, Dropbox, Facebook. Władze boją się, że tolerowanie wolności słowa doprowadzi do społecznej rewolucji. Choć z drugiej strony badając sprawę na miejscu stwierdziliśmy , że nie jest aż tak źle.

Cały ruch internetowy w chińskiej sieci jest nieustannie monitorowany a w razie stwierdzenia "zagrożenia dla systemu" blokowany.

Mimo wszystko dla mediów, Chiny są niezwykle atrakcyjnym rynkiem - New York Times otworzył właśnie chińską wersję swojego serwisu w Państwie Środka.

[ za  bbc.com ]

Więcej o: