Dwie dekady podglądania bez ograniczeń

Co dzieje się u sąsiadów za ścianą? Na takie pytanie prawie nie sposób odpowiedzieć bez specjalnych urządzeń szpiegowskich. Ale po co się trudzić? W Sieci od lat oglądać można losy ludzi oraz... przedmiotów.

Zaskakujące początki

Pierwszym obiektem wystawionym na widok publiczny, który zyskał rekordową oglądalność, był dzbanek na kawę . Nie chodziło bynajmniej o martwą naturę, czy artystyczną instalację, powód był całkowicie prozaiczny. W 1991 roku na Uniwersytecie Cambridge znajdowało się Laboratorium Komputerowe, a w nim tzw. Trojan Room (pomieszczenie trojańskie). Wewnątrz stał dzbanek na kawę z wycelowaną w siebie kamerą internetową. Przyczyna? Naukowcy nie chcieli trwonić czasu na bezowocne wycieczki do Trojan Room (mogło się przecież okazać, że kawy już nie ma). Aby zatem zapobiec spacerom po kampusie, zainstalowano kamerę. Ponieważ rok 1991 to początki internetu, portale wówczas dopiero raczkowały, stron internetowych było jak na lekarstwo, to dzbanek zyskał sobie rekordową oglądalność. Okazywało się bowiem, że czasami była w nim kawa! Czasami zaś był pusty! Emocje sięgały zenitu.

Sławny dzbanek na kawę w Trojan Room, pierwszy celebryta internetowySławny dzbanek na kawę w Trojan Room, pierwszy celebryta internetowy Fot. Cl Cam

Najsławniejsze na świecie naczynie (no, może obok czajniczka Russella ) zniknęło z Sieci 11 lat temu, bo 22 sierpnia 2001. Oznacza to, że przez 10 lat dzbanek nieustannie można było oglądać w internecie.

Kolejny obiekt internetowy, któremu udało się obudzić podobne emocje, był już ożywiony. Była nim studentka, Jennifer, która w 1996 roku postanowiła wycelować kamerę internetową... w siebie. Umieściła ją w swoim pokoju w akademiku i 24 godziny w tygodniu bez cenzury transmitowała swoje życie. Mogłoby się wydawać, że widok uczącej się, jedzącej i wykonującej inne, całkowicie zwyczajne czynności dziewczyny przejdzie bez echa - błąd. Jennicam bił rekordy sieciowej popularności (do czterech milionów oglądających dziennie). Oczywiście, wydatnie przyczynił się do tego fakt, że Jennifer z rosnącą częstotliwością uprawiała w swoim pokoju seks. Zniknęła z Internetu równie nagle, jak się w nim pojawiła, w 2003 roku.

Podglądanie masowe

Fot. YouTubeFot. YouTube Fot. YouTube

Eksperyment Jennicam dał początek serii telewizyjnego podglądactwa, wszelkim odmianom reality-show, z Big Brotherem na czele. Pierwszy odcinek tego ostatniego ukazał się w 1999 roku w holenderskiej telewizji i był jednym z pierwszych programów, w którym to oglądający mieli wpływ na losy bohaterów.

Kolejnym etapem był rok 2005 - YouTube . Każdy, kto miał kamerę (cyfrową, internetową), mógł uwiecznić fragment swojego (lub cudzego) życia i opublikować je w Sieci dla naszej rozrywki. O stronach z filmami porno (czy Chatroulette ) nawet nie ma co wspominać.

Podglądanie jako sztuka

Serwisy społecznościowe przyciągają różne osoby, w tym te nieco ekscentryczne. Na Twitterze niejaki @DavidOnDemand ogłosił, że przez tydzień będzie wykonywał wszystkie polecenia, które otrzyma . Aby potwierdzić swoje oddanie dla sprawy, (niemal) wszystkie jego czynności śledziła kamera internetowa (David zastrzegł sobie odrobinę prywatności podczas snu i toalety).

Wafaa BilalWafaa Bilal fot. Reuters

Innym, może nieco makabrycznym przykładem jest eksperyment nowojorskiego naukowca, który w tył głowy wszczepił sobie tytanową płytkę, do której umocował kamerę internetową . Pomysłodawca i nosiciel kamery, Wafaa Bilal, chciał w ten nietypowy sposób udokumentować rok ze swojego życia. Kamera bowiem co minutę robiła zdjęcie, które trafiało do podłączonego komputera. Ten z kolei znajdował się w specjalnie spreparowanym pokrowcu. To jednak nie koniec. Zdjęcia na bieżąco wysyłane były do Mathaf - Arabskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej na Katarze, gdzie utworzono specjalną, poświęconą życiu pana Bilala wystawę.

Podglądanie ma długą tradycję, a w nowym, cyfrowym świecie jest po prostu na wyciągnięcie ręki. Z równą uwagą podpatrujemy kulisy życia zwykłych osób na YouTube, jak i bieliki wysiadujące jaja na gnieździe . Cyfrową ciekawość łatwo zaspokoić. Cyfrowa ciekawość łatwo kreuje gwiazdy. Najlepsi twórcy z YouTube nie dość, że zyskują rozpoznawalność, to mają szansę zarobić prawdziwe pieniądze. Nawet Jennifer przedostała się ze swojej sypialni do amerykańskich talk-show, stając się chwilową celebrytką. Nieznane są losy jedynie dzbanka na kawę.

Więcej o: