Memotechnika: memy prosto z wysypiska

Jak to mówią, "motyl żyje jeden dzień'. Mem żyje dłużej. Ale czasem niewiele dłużej.

Weźmy takiego Technovikinga.

Nie słyszeliście o Technovikingu? Jeśli tak, jestem naprawdę zaskoczony. Ale cóż...

Jest 8 lipca 2000 roku. Berlin, Niemcy. Właśnie odbywa się Fuckparade - impreza uliczna pomyślana jako kontra dla, zdaniem jej pomysłodawców, zbytnio skomercjalizowanej Parady Miłości. Ogłuszająca muzyka elektroniczna niszczy pobliskie obiekty, a najróżniejsi ludzie, często średnio trzeźwi, tańczą do niej w ekstazie.

Mówiąc krótko, dzień jak co dzień w Berlinie.

Ale... może jednak nie. Oto bowiem do tańczącej dziewczyny z niebieskimi włosami przyczepia się inny miłośnik głośnej muzyki. Nie wygląda na agresywnego, ale jego zachowanie przykuwa uwagę samego Technovikinga, samca alfa wszech czasów, perfekcyjnie zbudowanego, z młotem Thora zawieszonym na wyrzeźbionej piersi. Wkracza do akcji, karci nadgorliwego amanta, po czym sam rzuca się w wir tańca. Buchający od niego testosteron wypełnia całą ulicę. Zobaczcie zresztą sami:

 

Powyższy filmik, nagrany przez Matthiasa Fritscha - artystę, trafił na YouTube już wiele lat po tych wydarzeniach, dopiero 10 października 2006 roku. Początkowo nie przyciągnął jednak uwagi sieciowego tłumu. Memem stał się dopiero gdzieś w 2007 roku. Do dziś rozmaite jego wersje obejrzano dziesiątki miliony razy.

Szczyt jego początkowej popularności przypada zwłaszcza na wrzesień tamtego roku. To wtedy pojawił się na wielu serwisach, z których zaczął się rozchodzić po całej sieci. Facebook i Reddit nie grały wtedy roli, ale był chociażby Digg i, oczywiście, jak zawsze niezawodny w takich sytuacjach, 4chan.

Powstał mem.

Następnie powstały, jak to w przypadku mema, dziesiątki jego przeróbek. Rozmaite filmiki połączone w jeden możecie chociażby obejrzeć na tej kompilacji:

 

Niezliczone są także ilości przeróbek oryginalnego filmiku. Technoviking dubstepowy, Technoviking z Nyan Vat w tle, Technoviking-Leonidas... Rozum tego wszystkiego nie ogarnie (poniżej tylko kilka przykładów).

 
 
 

O obrazkowych przeróbkach chyba nie muszę wspominać...

TechnovikingTechnoviking Technoviking

TechnovikingTechnoviking Technoviking

TechnovikingTechnoviking Technoviking

TechnovikingTechnoviking Technoviking

TechnovikingTechnoviking Technoviking

Technoviking wdarł się do świadomości sieci i tam pozostał, ale, jak każdy mem, musiał ustąpić innym. Czasami przebijał się jeszcze gdzieś, czasami ktoś o nim jeszcze wspominał... Chociażby w 2009 roku, gdy grupa artystów zorganizowała w Karlsruhe wystawę poświęconą tej postaci i najciekawszym przeróbkom jej słynnego "występu". Chociażby w maju 2010 roku, gdy pewien blog stwierdził, że odnalazł Technovikinga i że naprawdę jest on kulturystą i nazywa się Hans Schlepkopper - co nigdy nie zostało potwierdzone.

Ale popularność tej postaci systematycznie spada. Sami zobaczcie, jak wygląda wykres popularności frazy "technoviking" w wyszukiwarce Google (prosto z Google Trends):

Technoviking w Google TrendsTechnoviking w Google Trends źródło: Google Trends

Co dzieje się z memami, które przestają być popularne? Czy trafiają na śmietnik? Na wysypisko?

Tak uważa artysta irackiego pochodzenia, Wafaa Bilal. Pod koniec sierpnia i na początku października umieścił on w pewnym parku w Manchesterze wielką balonową głowę Technovikinga. Napełniała się ona powietrzem, ilekroć ktoś wpisał na Twitterze coś z tagiem #technoviking. Powietrze ulatywało, gdy tak się nie działo. Bilal nazwał swój projekt "wysypiskiem memów":

 

To dziwaczny pomysł. Ale czy takie jest właśnie przeznaczenie internetowych memów? Przeminąć i zginąć? A może są one czymś więcej? Czemu tak naprawdę służą?

Ale o tym - już innym razem.

Memotechnika: poznaj inne memy

Więcej o: