Tak miała wyglądać Polska w 2000 roku - futurystyczny film z 1971 roku

Czterdzieści lat temu wizje tego jak będziemy żyć i mieszkać w roku 2000 były optymistyczne. Kraków i Katowice miały zostać połączone w jedno Megalopolis, Warszawa miała mieć pięć linii metra a Polska tysiące kilometrów autostrad... Dlaczego niewiele z tych planów zrealizowano w pełni?

Dokument zrealizowany przez Jerzego Kadena w roku 1972 jest niezłą lekcją historii. Uczy nas nie tylko o wyzwaniach urbanistycznych, przed jakimi stała Polska po drugiej wojnie światowej. Pokazuje też wizję świata, w której miasto ciągną się przez dziesiątki kilometrów tworząc gigantyczne aglomeracje a "zwykłym ludziom" żyje się lżej dzięki nowoczesnej technologii i architekturze.

Jakie wizje roztaczali ówcześni urbaniści? Przede wszystkim odważne. Już w roku 1980 Polskę miała pokryć sieć 600 kilometrów autostrad rozbudowana w ciągu kolejnej dekady o następne 950 kilometrów. Wizja przyszłości przewidywała też nowatorskie rozwiązania technologiczne: sterowanie ruchu przy pomocy fotokomórek i komputerów oraz dostosowujące się do sytuacji "interaktywne" oznakowanie drogi. Jeden ruch przełącznika i zamiast maksymalnej prędkości 100km widzisz 80km.

Fot. YouTube

Największe zmiany zajść miały jednak w samej idei miasta. Miasto liniowe, budowane wzdłuż ciągów komunikacyjnych i energetycznych miało ułatwiać życie. Wszędzie miało być blisko, w tym również "w plener".

Na ekranie filmu widzimy nieco siermiężne makiety przyszłych aglomeracji, lektor wyjaśnia:

"W Katowicach, podobnie jak w Krakowie, urbaniści sięgają już roku 2000. Wówczas Katowice i Kraków będą już wchodzić w skład jednej Megalopolis Południa. Ich dwa nowe centra będą stanowiły dwa bieguny olbrzymiej aglomeracji."

Podobne plany dotyczyły innych części kraju - na przykład Trójmiasto miało być "Sześciomiastem". Warszawa natomiast cieszyć się miała pięcioma liniami metra . "Decyzja o budowie zapadła, rozważane są jedynie szczegóły techniczne" - słyszymy w filmie.

Fot. YouTube

Budowle z "wielkiej płyty" również miałyby wyglądać inaczej. Wyobrażano sobie szkieletowe konstrukcje domów, których układy będzie można łatwo zmieniać. Kawalerka mogłaby zmienić się w upragnione M3 jak dotykiem czarodziejskiej różdżki. Wystarczyło dodać kolejne segmenty. Albo "wprowadzić trzeci wymiar" budować domy pnące się w górę.

W naszych domach natomiast królować miały tworzywa sztuczne: od foteli po pościel wszystko miało być "wytworem chemii".

Fot. YouTube

Film Kadena był biciem na alarm: budujemy nierozsądnie i źle, czas to zmienić, nim będzie za późno. Z wizji Polski przedstawionej na kadrach bije przede wszystkim niesamowita wiara we własne, polskie możliwości.

Wizje te pozostały w dużej mierze wizjami. Z jakich powodów? Być może z tych samych co dzisiaj: brak funduszy a może zbyt ambitne plany?

Przekonajcie się sami:

 
Więcej o: