Każdy samochód z czarną skrzynką - tego chcą Unia i Stany, ale czy chcą kierowcy?

Małe, czarne skrzynki, które nagrywają za pomocą kamerek wnętrze pojazdu i otoczenie oraz monitorują jego prędkość czy stan techniczny, już niedługo mogą stać się standardem w samochodach.

Czarne skrzynki kojarzyły się do tej pory głównie z samolotami. Okazują się nieodzowne, kiedy trzeba zbadać przyczyny katastrofy lotniczej - rejestrują szereg informacji, nie tylko czysto technicznych, ale także choćby dźwięk z kokpitu. Coraz częściej czarne skrzynki są montowane także w autach. Jak na razie jednak ich montaż zależy od widzimisię producenta auta. Niedługo może to być jednak obowiązek.

W Stanach montaż czarnych skrzynek promuje Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu. Federalna organizacja chce, żeby samochody sprzedawane po wrześniu 2014 roku miały czarne skrzynki instalowane domyślnie. W Europie natomiast pomysł promuje niemiecki parlament. Unia Europejska interesuje się samochodowymi czarnymi skrzynkami od wielu lat i powoli dojrzewa do tego, żeby wprowadzić nakaz ich instalowania. Według doniesień Interii , czarne skrzynki we wszystkich sprzedawanych samochodach miałyby się pojawić w 2015 roku.

Dlaczego rządy tak bardzo chcą je instalować? Po pierwsze, czarne skrzynki mają zwiększać bezpieczeństwo. Sugerują tak badania przeprowadzone choćby właśnie w Niemczech - świadomość tego, że zamontowane są skrzynki rejestrujące zachowanie pojazdu, sprawiła, iż kierowcy jeździli ostrożniej i w efekcie ilość wypadków była mniejsza nawet o 20-30%. Po drugie, skrzynki mogą pomóc w wyjaśnianiu przyczyn wypadków. A że nie zawsze winny jest człowiek, zebrane w ten sposób dane mogą pomóc producentowi auta w wyeliminowaniu usterek.

YouTube - urakafulYouTube - urakaful YouTube - urakaful YouTube - urakaful

Oczywiście nie ma samych plusów. Pojawią się wątpliwości co do prywatności. W końcu czarna skrzynka docelowo będzie monitorować chociażby nasze zachowanie w aucie. Skoro tak, to pojawia się wiele pytań - ile danych będzie zapisywać na stałe, które informacje będzie wysyłać (i do kogo?), kto będzie właścicielem zebranych materiałów? Kierowca, rząd czy producent auta?

Jak stwierdza w rozmowie z Wired Lillie Coney z Electronic Privacy Information Center:

Nie powinniśmy myśleć o czarnych skrzynkach jako okazji do sprzedaży danych firmom ubezpieczeniowym w celu oceny ryzyka. [...] Te dane są cenne.

Problem w tym, że już są sprzedawane - przez samych kierowców. Jak podaje Interia :

Właściciele Subaru mogą dodatkowo obniżyć cenę polisy autocasco w Warcie o 25 proc. Warunek to wyrażenie zgody na badanie przez ubezpieczyciela ostatniej minuty jazdy przed kolizją lub wypadkiem.

Dziś oszczędzamy, ale w razie czego może okazać się, że zebrane informacje wcale nie działają na naszą korzyść. I nie chodzi tylko o wypłatę odszkodowań - w miarę jak ubezpieczalnie będą budować swoje bazy danych, może okazać się, że nasze auto, które do tej pory było uważane za całkiem bezpieczne, nagle zostanie ocenione jako podejrzane i cena polisy wzrośnie.

Czy te wątpliwości powstrzymają jednak rządy przed promowaniem czarnych skrzynek? Wątpliwe - zbyt wiele jest wypadków drogowych, żeby czarne skrzynki zostały zignorowane.

Więcej o: