Dlaczego? Odpowiadamy na Wasze pytania

Strollowaliście nas. I bardzo dobrze. Nasze potknięcie i Wasza reakcja dała świetny efekt - rozpoczynamy serię odpowiedzi na pytania, które zadajecie

Kilka dni temu postanowiliśmy odpowiedzieć na Wasze pytania. Te, które zadaliście nam gdy nieopatrznie i beztrosko rzuciliśmy na stronie głównej Gazeta.pl hasło "Mamy smartfon z Firefox OS - czekamy na wasze pytania ". No i doczekaliśmy się, choć nie takich, jakie mieliśmy na myśli. Całą historię wraz z odpowiedziami opisaliśmy w tym tekście .

Okazało się, że nasze odpowiedzi na Wasze pytania wszystkim się spodobały. Postanowiliśmy więc iść dalej. Od dziś co tydzień będziemy starali się odpowiedzieć na to, o co nas zapytacie. Oczywiście o ile odpowiedzieć się da. I będziemy umieli. Co środę wybierzemy kilka pytań i zamieścimy je wraz z odpowiedziami.

A Wy? Zadawajcie kolejne pytania. Albo w komentarzach (przeczytamy wszystkie) albo mailem na adres chce.wiedziec@gazeta.pl

No to jedziemy!

Gdzie podziewają się skarpetki brakujące do pary?

Znikające pojedyncze skarpetki to problem tak stary jak, cóż... skarpetki. Wszyscy chyba problem znają, nie wszyscy natomiast wiedzą, kto za niego odpowiada.

Najbardziej kompleksową analizę zagadnienia przeprowadził Terry Pratchett w "Wiedźmikołaju". Stwierdził tam, że za znikanie niewielkich fragmentów garderoby odpowiadają Domowe

Antropomorficzne Personifikacje.

Pratchett rozwiał w "Wiedźmikołaju" wszelkie moje wątpliwości. Kurzajki roznoszone są przez Gnoma Kurzajkę, za złe samopoczucie po imprezie odpowiada O, Bóg Kaca (bo przecież budzę się rano i mamroczę "o, boże"), a za znikające skarpetki odpowiada skarpetkowy potwór.

Powodem istnienia Domowych Antropomorficznych Personifikacji są zaburzenia w strukturze magicznej wszechświata.

No bo w końcu czy sami nie podejrzewaliście, że skarpetki są po prostu przez kogoś (coś?) pożerane? Nierozwiązana pozostaje kwestia, gdzie należy szukać skarpetkowego potwora. Logiczne poszukiwania w okolicach pralki jak dotąd nie przyniosły rezultatów.

Po co biedronce kropki, i co oznacza ich ilość ?

Kropki to element wczesnego ostrzegania: "Mam ohydny smak, nawet nie próbuj mnie zeżreć!". Serio, biedronki smakują wyjątkowo paskudnie, bo w razie zagrożenia wydzielają trującą hemolimfę. Nie radzimy próbować, ale do odważnych świat należy...

A liczba kropek zależy od gatunku. Wbrew obiegowej opinii biedronkom nie przybywa kropek co roku. Popularna w Polsce biedronka siedmiokropka ma siedem kropek i już. Jak doliczymy się czegoś innego, to znaczy że trafiliśmy na inny gatunek. Nic dziwnego - mieszka u nas 76 różnych gatunków z rodziny biedronkowatych.

Dlaczego Kolumb płynął w stronę nowego światA, a ja idąc ulicą Świętokrzyską w Warszawie, kieruję się w stronę Nowego ŚwiatU ?

To kwestia specyfiki naszego języka. Ulica Nowy Świat w Warszawie jest nazwą własną, a nowy świat w kierunku którego płynął Kolumb to nazwa pospolita. Nazwy własne odmieniane są inaczej, niż nazwy pospolite. Na tej samej zasadzie jedziemy do Tarnobrzega a nie, jak podpowiadałby zdrowy rozsądek, do Tarnobrzegu.

Gdzie jest krzyż?

Rzecz można, że w kilku miejscach.

Jeden tu: http://goo.gl/maps/5ggF0

Inny znowu tu: http://goo.gl/maps/B8P8d

Ale też w dolnej części kręgosłupa, gdzie zrosło się pięć kręgów.

Był też w Krakowie, ale pismo to zamknięto w 1869 roku.

Ile trwa 'ruski miesiąc'?

Na pewno dłużej niż nieruski - nawet 43 dni. Dlaczego? Powody są dwa. Jeden to różnice między kalendarzem juliańskim, jakim posługiwała się do 1918 roku Rosja, a gregoriańskim, który Polska przyjęła już w 1582 roku. Kalendarz juliański stopniowo "rozjeżdżał się" z kalendarzem astronomicznym i w końcu został zastąpiony ulepszonym - gregoriańskim. Jednak przez wiele lat polskie daty różniły się o kilkanaście dni od rosyjskich. Tak więc jeśli np. dziś zaczynał się miesiąc w jednym kalendarzu, to w drugim kończył się nie za 30 czy 31 dni, a za 42 czy 43 dni.

Drugi powód to słynne rosyjskie zsyłki na Syberię. Wyroki dla zesłańców były bardzo długie, więc "ruski miesiąc" albo "ruski rok" trwał i trwał.

Jest straż pożarna i straż miejska. Ale czemu strażak i strażnik?

Strażak i strażnik to nazwy grup zawodowych, które wywodzą się od słowa "straż". Najpierw było słowo "strażnik", które oznaczało osobę, która czegoś pilnuje. Kiedy w XIX wieku pojawiła się straż pożarna (albo ogniowa) pojawiła się potrzeba nadania nowej nazwy osobom, które w niej pracowały. Ich zawód polegał bowiem częściowo na pilnowaniu, aby nie wybuchały pożary, ale przede wszystkim - na ich gaszeniu. Wykonywane zawody mają różne funkcje, a dzięki różnym nazwom bez przeszkód możemy odróżnić osobę która gasi ogień od tej, która przede wszystkim zajmuje się utrzymywaniem porządku i spokoju w mieście.

Od słowa "strażnik" pochodzi też słowo "stróż", czyli wyspecjalizowana osoba, która czegoś pilnuje (stróż prawa, stróż parkingu, itd).

Dlaczego mieszanie alkoholi prowadzi do mocniejszego kaca?

Otóż, jak pokazują badania, nie prowadzi. Wszelkie badania wskazują na to, że liczy się ilość i, na drugim miejscu, typ wypitego alkoholu. Do tego dochodzi stopień odwodnienia (popijacie wodą? warto!), zmęczenie, temperatura i parę innych rzeczy.

Ale co z tym mieszaniem? Wygląda na to, że ma ono wpływ o tyle, że mieszając jesteśmy skłonni wypić więcej alkoholu, niż wtedy, gdy skupiamy się na jednym gatunku. Sam fakt wymieszania piwa, wina i whisky nie powoduje większych strat, niż wypicie równoważnej ilości alkoholu etylowego.

Okrzyki "nieprawda, mieszałem i wiem" niewiele tu wnoszą - osobiste doświadczenia (nawet te najbardziej bolesne) nie mają wartości naukowej.

Więcej o: