Po co Google'owi turbiny wiatrowe?

Najbardziej tajemniczy oddział Google ogłosił, że przejmuje firmę zajmującą się produkcją turbin wiatrowych. Po co koncernowi taki nabytek?

Najbardziej tajemniczym odziałem w Google jest Google X. To właśnie tam powstały okulary Glass i samojeżdzące samochody. Google X odpowiada za najbardziej futurystyczne projekty koncernu.

A teraz dowiadujemy się, że Google X przejmuje firmę Makani Power, która zajmuje się produkcją turbin wiatrowych. Koncern finansował zresztą Makani Power już od 6 lat - mają więc za sobą dość długą współpracę. Na stronie przejmowanej firmy czytamy, że

"To [przejęcie] formalizuje długą i udaną współpracę między naszymi firmami, a także pozwoli Makani na przyspieszenie naszych prac. Chcemy uczynić koszty pozyskiwania energii elektrycznej z wiatru na poziomie konkurencyjnym z ceną pozyskiwania ich ze źródeł kopalnianych. "

Z oświadczenia wynika też, że w prace nad unoszącą się w powietrzu elektrownią wiatrową zaangażowany jest też Amerykański Departament Energii.

W zeszłym tygodniu Makani zaprezentował prototyp elektrowni wiatrowej o nazwie Wing 7. Jest to lekka konstrukcja, która może wznosić się  na wysokość 250-600 metrów, gdzie wiatry wieją nieustannie.

Urządzenie jest połączone z Ziemią za pomocą specjalnej liny zbudowanej ze światłowodów i przewodników. W ten sposób przekazuje energię, jest też "zakotwiczone".

 

Dlaczego Google zdecydowało się zainwestować w Makani? Wyjaśnia to oświadczenie wydane przez dyrektora Google X Astro Telle 'a:

"Wytwarzanie czystej energii jest jednym z najbardziej palących problemów a Google od lat interesuje się tym tematem.[...] Technologia Makani Power otwiera drzwi do radykalnie nowego sposobu pozyskiwania energii. Opracowali technologię, która dzisiaj wymaga setki ton stali."

Elektrownie wiatrowe Makani mają być stworzone ze specjalnych kompozytów. Moc elektrowni ma sięgać... 600KW.

Google  z pewnością skorzysta na wprowadzeniu wynalazku w życie. Firma z pewnością płaci gigantyczne rachunki za elektryczność. Być może w niedalekiej przyszłości nad każdą "farmą serwerów" będzie umieszczona latające, darmowe źródło energii.

Nowe rodzaj elektrowni ma też dwie dodatkowe zalety. Po pierwsze: nie hałasuje, po drugie jest znacznie mniejszym zagrożeniem dla owadów i ptaków.

[ za pcmag.com ]

Więcej o: