Elektryczny autobus zasilany z jezdni

Po co tankować, skoro można załadować akumulatory? I to w czasie jazdy. Autobusy zasilane z jezdni, to nie projekt na przyszłość. One już jeżdżą.

Tad Orlowski projektuje autobusy wyposażone w wielkoformatowe ekrany LCD i pobudza wyobraźnię zarówno fanów nowoczesnych wyświetlaczy, jak i reklam. Daleko od kraju nad Wisłą, w Korei Południowej, powstaje inny rodzaj autobusu. Takiego, który nie musi wracać do zajezdni, by zatankować.

OLEV (Online Electric Vehicle), to system zasilania zaprojektowany i zbudowany przez KAIST - Korea Advanced Institute of Science and Technology. W opisywanym przypadku napędza on elektryczny autobus. Już sam fakt rezygnacji ze zwykłego paliwa jest ciekawy. Koreańczycy poszli jednak o krok dalej i sprawili, że akumulatory pojazdu są ładowane ze specjalnej trakcji wbudowanej w jezdnię. Póki co na trasie o długości 12 kilometrów w mieście Gumi, ale niedługo na odległość 24 km również do pobliskich miejscowości.

Autobus podłączony do systemu OLEV pobiera energię z systemu wbudowanego w drodze. Infrastrukturę uzupełniają jeszcze inwertory umieszczone na poboczu.

InstalacjaInstalacja Fot. Olev Tech Fot. Olev Tech

Dół pojazdu znajduje się na wysokości 17 cm od jezdni, co wystarcza na bezprzewodowe ładowanie akumulatorów (100 KW na częstotliwości 20 kHz). Instalacja schowana pod asfaltem ma od 10, do 15 procent szerokości pasa, więc jej montaż nie wymaga skuwania całej drogi. Dzięki wydajności systemu, może on być stosowany do zasilania ciężkich pojazdów.

System OLED może zasilać pojazdy elektryczne w ruchu jak i w czasie postoju. Dzięki temu przełomowemu rozwiązaniu OLEV może być wykorzystywany w ciężkim transporcie

- czytamy na oficjalnej stronie projektu OLEV .

Oczywiście trasa autobusów jest w takim systemie sztywna, ale samochody transportu miejskiego i tak poruszają się po wyznaczonych ścieżkach. Twórcy systemu mówiąc o kilku zaletach ich rozwiązania:

- mniejsza emisja spalin,

- duże oszczędności na paliwie,

- oszczędność czasu dzięki wyeliminowaniu konieczności tankowania/ładowania akumulatorów w zajezdni,

- niższe koszty utrzymania (silniki elektryczne mają mniej ruchomych części niż spalinowe, co ma przekładać się na rzadsze awarie).

Dzięki takiemu rozwiązaniu elektryczny autobus może być również lżejszy. Nie jest koniecznie instalowanie akumulatorów pozwalających na cały dzień jazdy bez ładowania.

 
Ostatnio badacze poinformowali, że segmentowa instalacja włącza zasilanie w drodze tylko wtedy, gdy autobus OLEV po niej przejeżdża, a wyłącza gdy na drodze znajdują się zwykłe pojazdy

- pisze o tej nowince serwis BornRich .

Koreańczycy planują wypuszczenie na drogi 10 takich autobusów do roku 2015. Niestety zarówno system zasilania jak i same autobusy są drogie w produkcji, więc raczej nie prędko zobaczymy takie rozwiązania na polskich drogach. Ale w przyszłości, kto wie. Jeśli samoloty pasażerskie powoli lecą w stronę zasilania elektrycznego , to czemu nie autobusy? Tym bardziej, że autobusy na prąd znamy przecież od dawna. W Gdyni, Lublinie i Tychach jeżdżą trolejbusy. W samym tylko Lublinie tabor pojazdów tego typu składa się z 89 aut.

TrolejbusTrolejbus Fot. na licencji CC Szater Wikipedia Fot. na licencji CC Szater Wikipedia

Pomysł Koreańczyków jest podobny. Przenosi "jedynie" zasilanie z nad trolejbusu, pod niego. Niby niewielka zmiana, ale kosztowna.

Szymon Adamus

Fot. na licencji CC Szater Wikipedia

Więcej o: