Dawkins i naziści - czyli uważaj co lajkujesz

Zdarza ci się czasem polubić cytaty znanych osób na Facebooku? Uważasz, że wyrażają w pełni twoją opinię, więc należy udostępnić je ludzkości? Zdecydowana większość osób prezentuje taką postawę. Ale jeśli podchodzimy do nich bezkrytycznie, to łatwo możemy dać się nabrać. Jak? Sprawdźcie sami.

Tekst pochodzi z bloga Graf-zero . Republikacja za zgodą autora.

Wszystko zaczęło się pewnego ranka. Wesoło dyskutowałem z jakimś marksistą, kiedy pośród wymiany zdań, mój oponent powołał się na "Mein Kampf". Nie pamiętam już czego dotyczył jego argument, ale wydał mi się nieco wyimaginowany. Znalazłem internetowe wydanie tego wiekopomnego "arcydzieła" myśli ludzkiej i zacząłem szukać odpowiedniego fragmentu. Przeskakiwałem wzrokiem kolejne partie tekstu i nagle moim oczom ukazał się taki kwiatek:

Chrześcijaństwo nie zadowalało się tylko wznoszeniem swojego ołtarza. Musiało tak postępować, aby zniszczyć ołtarze pogan. Taka fanatyczna nietolerancja umożliwiła rozszerzenie tego kamiennego credo; jest to podstawowy kierunek jego istnienia. Partie polityczne są zawsze gotowe do kompromisu, światopoglądy -nigdy.

Dobre, prawda? I gdzie ten głęboki katolicyzm Hitlera, jaki niektórzy skłonni mu przypisywać, skoro sprowadził chrześcijaństwo do roli jakiejś niezbyt przyjemnej partii politycznej? No cóż... Frapowała mnie jednak inna kwestia - ta retoryka, zawoalowany jad, skryta w pseudofilozoficznych wywodach nienawiść - coś mi to przypominało. Ha! Przecież to wypisz wymaluj nasz poczciwy Richard Dawkins, pomyślałem. Trybiki w mózgu zaczęły pracować i po kilku chwilach podzieliłem się moim pomysłem z internetowymi przyjaciółmi z pewnej interesującej grupy facebookowej. Zaskoczyli mnie zupełnie. Nim zdążyłem obmyślić plan działania oni wiedzieli już co robić. Jeszcze tego samego dnia stworzyli kilka obrazków i rozpoczęli zasiew. Istniało prawdopodobieństwo, że obrazek utknie na jakiś dziwnych antyteistycznych grupach i zwyczajnie nikt go nie obejrzy, ale... mieliśmy nieco szczęścia!

Zacznijmy od pierwszego obrazka:

Fot. Graf zero

Bardzo spodobał się w grupie "Dlaczego lepiej być ateistą". Do tego stopnia, że admini wrzucili go tam dwukrotnie (za drugim razem nieco zmieniając szatę graficzną). Efekt?

Prawie 300 lajków i około 50 udostępnień! Nikt nie zorientował się, że przypisaliśmy Richardowi cytat z "Mein Kampf".

W drugim rzucie dzielne trolle przygotowały obrazek z cytatem z zapisków rozmów w Kwaterze Głównej Hitlera, m. in z Himmlerem, w 1941. Obok niezastąpiony Rysiek:

Fot. graf-zero

I znów dwukrotnie na "Dlaczego lepiej być ateistą". Tym razem 200 lajków około 50 wyświetleń. My zaś biegniemy do trzeciego obrazka. Dawkins się opatrzył, sięgnęliśmy więc po nieboszczka Hitchensa. Dorobiliśmy mu zaś zdanie z "Rozmów przy stole" Adolfa Hitlera:

Fot. Graf-zero

Tym razem obrazek spodobał się na "Nowym ateizmie" (zalajkowały 153 osoby, 22 podały dalej) i na profilu "Dlaczego lepiej być ateistą".

Pomysłów było jeszcze sporo. Pol Pot o mordowaniu buddyjskich mnichów i ekonomiści lewicowej Francji. Mark Twain i Adolf... Doszliśmy jednak do wniosku, że kiedyś trzeba skończyć. Obrazki zalajkowała prawie 1000 użytkowników Facebooka! Większość pewnie uważa się za racjonalistów. Trudno też zliczyć wszystkie "lajki" z udostępnień i z udostępnień udostępnień.

Czy jest w tej historii jakiś morał? Chyba nie, ale są pytania i to nawet dwa:

  1. Po pierwsze, jak to się stało, że mimo tak dobrego dostępu do źródeł, zamiast poznawać historię, filozofię czy literaturę od podstaw, poszerzać horyzonty i rozwijać się, klikamy w idiotyczne obrazki?
  2. Po drugiej gdzie przebiega granica pomiędzy arcyintelektualną, zjadliwą acz pełną humanizmu oraz troski o człowieka frazą Richarda Dawkinsa, a hitlerowską mową nienawiści? I jak cienka jest to granica, skoro nawet zwolennicy "papieża ateizmu", nie potrafili jej dostrzec?

PS. Tak, wiem co to prawo Godwina

PS2. Historia ma ciąg dalszy. Znajdziecie go tu .

Więcej o: