Dlaczego globalne ocieplenie nie jest korzystne dla roślin i winny mu jest człowiek - obalamy twierdzenie Janusza Korwin-Mikkego [PUNKT PO PUNKCIE]

Wyjaśniamy punkt po punkcie, dlaczego lepiej, by poseł Janusz Korwin-Mikke nie odwoływał się do nauki

Wczorajszy występ Janusza Korwin-Mikkego w Parlamencie Europejskim nadal budzi sporo emocji. Choć wypowiedź dotyczyła poglądów na Unię Europejską i gospodarkę, to znalazły się tam odwołania do nauki.

Koszt [energii] jest generowany przez Unię Europejską - dzięki walce z globalnym ociepleniem. Ta wojna - gdyby była skuteczna - mogłaby zaszkodzić środowisku naturalnemu ponieważ tym, czego rośliny najbardziej potrzebują do wzrostu jest dwutlenek węgla.
Zobacz wideo

Poseł nie ma tu racji - teza, że skoro rośliny potrzebują do wzrostu dwutlenku węgla, to więcej dwutlenku węgla zrobi im lepiej jest bardzo naiwna. Dlaczego?

1. Po pierwsze sam dwutlenek węgla nie wystarczy . Do fotosyntezy potrzeba też innych substratów - m.in. wody. Tymczasem globalne ocieplenie prowadzi do poszerzania się obszarów pustynnych i ogranicza dostępność wody. Tak, w niektórych rejonach będzie jej więcej, bo gwałtowne ulewy staną się bardziej powszechne. Jednak bardzo silne opady sprawiają, że woda nie wsiąka w glebę, a zmywa jej wierzchnią warstwę wraz z substancjami odżywczymi. Tak więc nadmiar CO2 w atmosferze nie przyspiesza wzrostu roślin, bo brakować im będzie pozostałych niezbędnych składników.

2. Rośliny uprawne wymagają nawożenia . Dzieje się tak dlatego, że zbierając plony zabieramy z pola materię, która normalnie uległaby rozkładowi i użyźniła glebę. Szybszy wzrost - gdyby miał miejsce - oznaczałby konieczność bardziej intensywnego nawożenia. A nawozy to w dużej mierze produkt uzyskiwany z surowców kopalnych, a więc przyczyniający się do przyspieszenia globalnego ocieplenia.

3. Nadmiar CO2 powoduje u wielu roślin ograniczenie fotosyntez y. U innych - takich jak pszenica - wywołuje zmniejszenie ich wartości odżywczych.

4. I wreszcie - przyspieszony wzrost roślin powoduje ich większą podatność na uszkodzenia wywołane przez szkodniki .

Choć Janusz Korwin-Mikke nie miał czasu w Parlamencie Europejskim rozwinąć swoich myśli na temat związku człowieka z globalnym ociepleniem, to zrobił to w późniejszym wystąpieniu w programie Moniki Olejnik.

Powiedział m.in.:

Jeśli globalne ocieplenie jest, to na pewno nie ma nic wspólnego z działalnością człowieka.

Temu twierdzeniu zaprzecza opublikowane niedawno zestawienie , z którego wynika, że w 97,2% prac naukowych, w których autorzy określają przyczyny globalnego ocieplenia wskazuje się na to, że wywołuje je człowiek.

Jak wskazuje serwis Nauka o klimacie nie jest to jedyne opracowanie, które daje takie wyniki.

Jednocześnie badania i ankiety pokazują, że wśród opinii publicznej panuje przekonanie, jakoby naukowcy nie byli zgodni co do przyczyn globalnego ocieplenia. Jak widać jest ono nieuzasadnione.

Poseł Mikke posłużył się też w programie Moniki Olejnik popularnym wśród osób kwestionujących antropogenizm ocieplenia przykładem. Wspomniał o tym, że w średniowieczu Grenlandia była - w wyniku naturalnego ocieplenie - zieloną wyspą (o czym ma świadczyć jej nazwa). To częsty błąd wynikający z nieznajomości historii.

Nauka o klimacie wyjaśnia to tak :

Skąd więc wzięła się zieleń w nazwie Grenlandii? Istnieje kilka hipotez. Podczas regionalnego ocieplenia we wczesnym średniowieczu temperatura na południu Grenlandii była zbliżona do tej z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku (i dziś ta część wyspy jest latem zielona). Ponoć Eryk Rudy nazwał Grenlandię "Zielonym lądem", by przyciągnąć więcej osadników. Na starych mapach widnieją też nazwy Engronelant i Gruntland (co oznacza "grunt/ziemię" i odnosi się do płytkich zatok) - mogły one zostać błędnie przetłumaczone na "zielony".

Warto też zapoznać się z danymi prezentowanymi na świetnym blogu "Doskonale szare" , gdzie znajdziemy precyzyjną naukową analizę tego zagadnienia.

Tekst pochodzi z serwisu Crazy Nauka

Więcej o: