Lecisz do USA? Lepiej, żeby twój telefon był naładowany, bo możesz go stracić

Pasażerowie lecący do USA mogą mieć nieprzyjemności, jeśli ich sprzęt elektroniczny jest rozładowany. To skutek nowej zasady "nie włącza się - nie leci". Jeszcze nigdy pilnowanie stanu baterii nie było takie ważne.

Jeśli w najbliższym czasie lecicie do USA, to przygotujcie się na dodatkowe niedogodności. Już niedługo sprzęt elektroniczny, którego nie da się włączyć zostanie zatrzymany przez ochronę lotniska. Oprócz tego jego właściciel będzie poddany rewizji osobistej i innym, dodatkowym procedurom sprawdzającym.

Sekretarz bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych Jeh Johnson nakazał Federalnej Administracji Bezpieczeństwa Transportu (ang. Transportation Security Administration, TSA) zaostrzenie wymogów bezpieczeństwa na wybranych lotniskach obsługujących bezpośrednie połączenia z USA.  Jednym z podjętych kroków jest nakaz włączania wszystkich urządzeń elektronicznych,  by udowodnić, że nie są wypełnione materiałami wybuchowymi. Co prawda bezpieczeństwem na lotniskach zajmują się lokalne służby, ale to TSA decyduje o podejmowanych przez ochronę krokach.

Do tej pory elektronika była sprawdzana w ten sposób wyrywkowo, teraz ta procedura ma objąć wszystkich pasażerów podróżujących do Stanów Zjednoczonych z lotnisk znajdujących się na liście TSA. Departament bezpieczeństwa wewnętrznego odmówił jednak podania konkretnych miast, wiadomo tylko, że chodzi o lotniska z Europy i Bliskiego Wschodu.

Powodem tych zmian są doniesienia na temat członków Al-Kaidy z Jemenu i Syrii próbujących stworzyć przenośną bombę, która będzie niewykrywalna podczas zwykłego prześwietlenia w lotniskowym skanerze. Na razie nie ma żadnych informacji na temat planowanego zamachu, nie wiadomo nawet, czy taka bomba w ogóle istnieje. Jednak jak powiedział w niedzielę Jeh Johnson:

Naszym zadaniem jest przewidzieć następny atak, a nie tylko reagować na to, co już się wydarzyło. Dlatego ciągle analizujemy sytuację na świecie i stąd wiemy, że nadal USA są zagrożone atakiem terrorystycznym.

Na koniec wywiadu dodał:

Wierzę, że podjęliśmy adekwatne kroki w odniesieniu do obecnej sytuacji i nie będą one zbyt uciążliwe dla podróżnych.

Tak czy inaczej, lepiej mieć w urządzeniach naładowaną baterię lub przynajmniej trzymać ładowarkę w bagażu podręcznym. W przeciwnym wypadku jest to chyba najbardziej niefortunny sposób, w jaki można stracić smartfon, tablet lub laptop.

Więcej o: