W poszukiwaniu dowodów zbrodni zaglądają do mózgu. Przełom czy przekręt?

Amerykański naukowiec stworzył metodę opartą na EEG, która pozwala "zaglądać do mózgu" i szukać tam dowodów na popełnioną zbrodnię. Do tej pory na podstawie takiej analizy skazano jednego przestępcę, wkrótce być może "brain fingerprinting" znajdzie szersze zastosowanie. Powinniśmy się tego obawiać?

"Brain fingerprinting" czyli badanie "odcisków palców mózgu" to technika opracowana przez amerykańskiego naukowca Lawrence'a Farwella. Wykorzystuje ona badanie EEG do stwierdzenia prostego faktu: czy dana informacja jest zapisana w mózgu badanego, czy nie. Innymi słowy "brain fingerprinting" miałby być najpotężniejszym na świecie wykrywaczem kłamstw, który - według twórcy - wykazuje się stuprocentową dokładnością.

Jak to możliwe?

Tajemnice P300

Już w latach sześćdziesiątych naukowcy opracowali metodą pozwalającą stwierdzić, czy badany widział przedstawiany mu obiekt wcześniej. Jeśli tak było w badaniu EEG pojawiała się po trzystu milisekundach charakterystyczna fala "zwrotna". Nazwano ją falą P300.

Farwell opracował metodę, która podczas specjalnego Testu Ukrytych Informacji ma wykrywać niezależną od woli badanego reakcję mózgu. Przesłuchiwanemu zadaje się różne pytania - na przykład "Czy ofiara została uduszona?", "Czy ofiara została zadźgana", "Czy ofiara została zastrzelona". Pojawienie się fali P300 po zadaniu któregoś pytania miałoby być "odciskiem palca mózgu", dowodem potwierdzającym winę.

Farwell wykrywa dowód w mózgu

Jak wyjaśnia The Verge kariera Farwella zaczęła się w roku 1999, od sprawy pewnego drwala, który przyznał się do zamordowania dwudziestopięcioletniej kobiety. Po pewnym czasie odwołał swe zeznania, a śledczy nie wiedzieli jak skłonić go do mówienia. Wtedy pojawił się Farwell promujący swój wykrywacz kłamstw cechujący się stuprocentową skutecznością. W miejscowym więzieniu podłączył oskarżonego do swojej maszyny i zadawał mu pytania związane ze szczegółami morderstwa. Po zakończeniu przesłuchania Farwell stwierdził, że według jego analiz oskarżony jest winny. Mężczyzna uległ naciskowi i ostatecznie przyznał się do zbrodni. Został skazany na dożywocie.

Farwell podczas badania podejrzanego o morderstwoFarwell podczas badania podejrzanego o morderstwo Fot. za The Verge

Fot. za The Verge

Naukowcy mają wątpliwości

Dlaczego zatem metoda stworzona przez Farwella już w latach dziewięćdziesiątych nie jest powszechnie stosowana? Świat naukowy ma obiekcje, bo Farwell nie poddał się zewnętrznej weryfikacji. W 2012 roku grupa naukowców stwierdziła, że eksperymenty mające potwierdzić skuteczność wykrywacza kłamstw nie spełniają norm świata naukowego. Nie wiadomo też do końca co oznacza pojawienie się fali P300. Według przeciwników Farwella mogą ją wywołać różne czynniki, jej pojawienie wcale nie musi oznaczać, że badany coś wcześniej widział, że ślad tego jest odciśnięty w jego mózgu i że potwierdza to udział w zbrodni.

Ostatnio pojawiły się też badania, w których wykrywano kłamstwo dwiema metodami - tradycyjnym wykrywaczem i EEG "szukającym" fali P300. Wyniki nie są jednoznaczne. Konfrontowanie przestępców z detalami kradzieży nie zawsze przynosiło rezultaty. Tak jakby impuls, który miał wywołać reakcję był przez przestępcę ignorowany.

Brainwave Sciences szykuje się do sprzedaży

Ten sceptycyzm nie powstrzymuję Farwella przed sprzedażą swojej technologii. Powołana przez niego w 2013 roku firma Brainwave Sciences chce dostarczać kontrowersyjny wykrywacz kłamstw - negocjuje z sześcioma krajami. Może to więc oznaczać, że wkrótce "brain fingerprinting" stanie się metodą dopuszczaną przez sądy.

USA przeciw

Jak na razie w USA na podstawie metody Farwella skazano jedną osobę - w roku 2003. Sądy przychylają się do opinii, że ta technika jest jeszcze zbyt mało poznana i przetestowana.

Czy metoda stworzona przez Farwella to przekręt na miarę detektora bomb ADE651 ? Z pewnością nie, bo wykrywacz kłamstw działa. Mimo wszystko mamy zbyt mało dowodów na to, by tej metodzie zaufać.

Więcej o: