ZAiKS i inne OZZ chcą opłat od każdego sprzedanego tabletu i smartfona. Coraz więcej konsumentów nie chce jednak "płacić za pałace?

Dobro twórców czy dodatkowe miliony na pałace i rozdmuchane płace? ZAiKS i inne OZZ chcą swojej części od każdego sprzedanego smartfona i tabletu. Nie zgadzają się na to ani producenci sprzętu, ani coraz większa liczba konsumentów.

1,5 proc. wartości netto - tyle chce ZAiKS i inne Organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi (OZZ) od każdego sprzedanego w Polsce tabletu i smartfona. Byłaby to tzw. opłata reprograficzna, którą już dziś uiszczamy kupując czyste płyty DVD, nagrywarki czy dyski twarde. Opłata ma kompensować twórcom fakt, że nieraz wykorzystujemy wspomniane nośniki i urządzenia do kopiowania utworów objętych prawami autorskimi. Nawet jeśli robimy to legalnie, w graniach tzw. dozwolonego użytku.

Teraz, według OZZ, do tego samego procederu wykorzystujemy tablety i smartfony. Według przedstawicieli organizacji zarządzających prawami autorskimi, przez rozpowszechnienie gadżetów drastycznie spada sprzedaż płyt i książek, ograniczając tym samym zarobki twórców. Dlatego rozwiązanie może być tylko jedno - nowa opłata, która zapewni OZZ "brakujące" miliony.

"Nie płacę za pałace"

Nie jest zaskoczeniem, że inicjatywa, oględnie mówiąc, nie spodobała się sprzedawcom i producentom. Argumentacja, że opłata jest tak niska, iż nie spowoduje wzrostu cen, wywołała sprzeciw ZIPSEE (Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego Branży RTV i IT) - marże na sprzęcie mają być na tyle niskie, że nie ma sposobu, żeby dodatkową opłatę "ukryć" i utrzymać dotychczasowe ceny.

Co więcej, ZIPSEE zarzuca OZZ, że brakuje im transparentności. Ile z nowych środków rzeczywiście poszłoby do twórców, a ile do kasy, dajmy na to, ZAiKS-u? Jako przykład rozdmuchania budżetu ZAiKS-u wskazano ubiegłoroczny zakup pałacu w Janowicach za 4,6 mln zł. Związek Artystów broni się, że budynek zostanie udostępniony artystom do pracy twórczej, ale taka inwestycja w kontekście argumentów, że twórcom brakuje środków, budzi jednak niesmak.

ZIPSEE nie ograniczył się do dyskusji i zainicjował kampanię społeczną "Nie płacę za pałace", która ma przekonać konsumentów do jego racji. Jak na razie ze sporym sukcesem - petycję przeciwko opłacie podpisało już prawie 14 tys. osób.

 

ZAiKS broni się przed kampanią wskazując, że stoją za nią właśnie producenci sprzętu. Tłumaczy także, że liczby nie są wcale taką sensacją - "tajemniczy miliard" na koncie Związku to efekt długiego procesu rozliczeń tantiem. ZAiKS wskazuje także, że proponowane opłaty są wyraźnie niższe niż w innych krajach UE. Trudno pozbyć się jednak wrażenia, że gdyby postulowane stawki przeszły, to wkrótce OZZ zasugerowałyby ich podniesie. W końcu są sporo niższe...

Gadżety uderzają w twórców?

Sukces akcji zainicjowanej przez ZIPSEE jest tym łatwiejszy, że argumenty OZZ łatwo poddać w wątpliwość. Gdzie są badania, które wskazują, że rozpowszechnienie smartfonów i tabletów samo z siebie uderza w sprzedaż płyt lub książek? Spadki w sprzedaży nie muszą być bezpośrednio "winą" gadżetów! Takie łączenie faktów i wyciąganie wniosków to mylenie przyczynowości z korelacją. Tym samym sposobem można by udowodnić, że upowszechnienie brutalnych gier wideo przyczyniło się do znacznego spadku przestępczości w Stanach Zjednoczonych. Twierdzenie, które nawet ma swój przekonujący wykres:

Gry a brutalne przestępstwaGry a brutalne przestępstwa Gry a brutalne przestępstwa Gry a brutalne przestępstwa

Nie ma na to dowodu. Ba! Jak na razie dane sugerują wręcz coś odwrotnego. Aleksandra Frączek, wiceprezes Federacji Konsumentów, podała , że badania federacji pokazały, iż 60 proc. użytkowników tabletów i smartfonów wykorzystuje je do komunikacji, nie do kopiowania. Sam ZAiKS powołuje się na dane , według których jedynie co trzeci posiadacz telefonu komórkowego przechowuje na nim pliki muzyczne. A skoro tak, to dlaczego wszyscy mieliby ponosić koszty opłaty reprograficznej?

Strumieniowanie jest już "opodatkowane"

Dodatkowym ciosem dla inicjatywy OZZ jest fakt, że, jak przypomina Michał Kanownik z ZIPSEE, prawdopodobnie prawdziwa przyczyna spadku sprzedaży fizycznych multimediów - strumieniowanie - jest już "opodatkowana" przez OZZ. ZAiKS ma chociażby umowę z YouTube, dzięki której pobiera opłaty za odtworzenia na tym serwisie utworów objętych prawami autorskimi. To samo dotyczy Spotify, usługi, za którą wielu posiadaczy komórek płaci. Argument więc, że teraz powinni wynagrodzić twórców "dwukrotnie", bo co trzeci Polak trzyma na komórce pliki muzyczne, może więc powodować zrozumiałą irytację.

To, czy doczekamy się wprowadzenia opłaty reprograficznej, zależy w dużej mierze od postawy Ministerstwa Kultury. Jak zwraca uwagę  crn.pl , jeszcze w zeszłym roku wydawało się, że sprawa jest przesądzona na korzyść OZZ. Wraz jednak z akcją ZIPSEE i coraz większą liczbą podpisów sprawa wydaje się być otwarta.

Źródła: crn.pl , Dziennik Internautów

Więcej o: