Dzikowscy z Poznania bawią się w Big Brothera i pozwalają się podglądać. 24 godziny na dobę

Pewna rodzina z Poznania postanowiła rozmieścić w swoim domu dwanaście internetowych kamer. Dzikowskich, rodziców wraz z czwórką dzieci, można podglądać 24 godziny na dobę. Na nagraniach padają ponoć przekleństwa i zdarzają się dziwne sytuacje sprowokowane przez oglądających. O co w tym chodzi?

Z własnej woli, z pełną premedytacją i z nadzieją na dobre efekty rodzina państwa Dzikowskich z Poznania postanowiła stworzyć własną wersję programu Big Brother. W swoim domu zainstalowali dwanaście kamer, które 24 godziny na dobę przesyłają obraz i dźwięk do internetu.

Dzikowskich można podglądać na stronie Logopol.pl. Na stronie widzimy podgląd z kamer, możemy wybrać dowolną, na przykład tę, która pokazuje obraz z salonu lub z pokoju dziecka.

Umieszczanie kamer w pokoju małych dzieci wydaje się chyba szczególnie kontrowersyjne. Rodzina Dzikowskich ma bowiem czwórkę dzieci: Kacpra (lat 13), Weronikę (lat 9), Dawida (lat 4) i Sandrę (lat 2).

Rodzina Dzikowskich szybko przekonała się też, że publikowanie w internecie wszystkich danych: adresu, nazwisk i numeru telefonu może prowadzić do sytuacji, w których wszystko wymyka się spod kontroli. Jak czytamy na  Spidersweb :

[ Internauci oglądający transmisję na żywo  -red. ]  zdecydowali się samodzielnie sprawić, by transmisja była odpowiednio ciekawa. Wykonywali połączenia telefoniczne, podczas których obrażali członków rodziny, za pośrednictwem Facebooka wysyłali do dzieci wiadomości z kont ze słowem "pedofil" w nazwie, stale zamawiali duże ilości jedzenia pod wskazany adres, a w godzinach wieczornych zdecydowali się na poproszenie o przyjazd prostytutki.

Tego typu sytuacje skończyły się... prośbą o pomoc Policji. Dzikowscy poczuli się ponoć nękani.

Pieniądze? Sława? Zabawa?

O co chodzi państwu Dzikowskim? Nie mamy pewności - nie mogliśmy się dodzwonić pod opublikowany w sieci numer. Być może chodzi o pieniądze. Na stronie logopol.pl widać wyraźny komunikat skierowany do firm chcących nawiązać współpracę. A na jednym z nagrań padają słowa "za dwa miesiące zaczniemy na tym zarabiać, zobaczysz".

Na stronie Dzikowscy zdradzają też swoje odważne plany.

"Przygotowujemy największy bieg na świecie, na ponad milion biegaczy, gdzie najdłuższy, będzie maraton (42195m), a najkrótszy dystans to 5km. Nagrody będą bardzo wysokie, łączna pula przekroczy ponad 100 000 000 zł. Poszukujemy do organizacji tego biegu:reklamodawców, sponsorów, współpracowników, wolontariuszy. Termin tego biegu przewidujemy w połowie 2016 lub 2017 roku"

- czytamy. I zastanawiamy się, czy to w ogóle realne...

Państwo Dzikowscy ze swoją prywatnością mogą robić co im się tylko podoba. Powinni jednak pamiętać o tym, że narażają się na działania przestępców. Zdają się jednak nie rozumieć, że show takie jak "Kardashians", "Enjoy The View" czy "The Osbournes" oparte były na scenariuszach. Programy tego typu realizowane są na zasadzie podobnej do "Pamiętników z wakacji". Aktorzy stawiani są w sytuacji konfliktu, scenarzyści i producenci narzucają im pewne ramy. Sytuacje przedstawiane w tego typu produkcjach mogą wyglądać naturalnie, bo kwestie wypowiadane przez bohaterów są spontaniczne. Ważne tylko, by prowadziły "akcję" w wyznaczonym kierunku.

10 lat za późno?

Eksperyment państwa Dzikowskich chyba nikogo dziś nie szokuje. Zaskakuje jednak coś innego: nieznajomość realiów internetu. W sieci nie brakuje doniesień o domach zniszczonych przez zaproszonych przez internet przypadkowych osobach.

"Czternastoletnia Rebecca Javeleau zapraszając znajomych na urodzinowe przyjęcie, omyłkowo udostępniła swój adres i numer telefonu wszystkim użytkownikom Facebooka. Zamiast planowanych piętnastu gości zgłosiły się tysiące" - pisaliśmy już w roku 2010. ""Nie zdawała sobie sprawy z tego, że tworzy ''wydarzenie publiczne''. Teraz będzie musiała zmienić numer telefonu, bo w związku z przyjęciem jej komórka nie przestaje dzwonić. Rebecca nie zrozumiała ustawień prywatności."

Publikowanie swojego życia w internecie jest po prostu niebezpieczne. I chyba kompletnie... nudne.

Zainteresowani? Dzikowscy właśnie wrócili do domu...

Zdjęcia prezentowane w tym materiale są zamieszczone na prawach cytatu, pozostają własnością LOGOPOL Barbara Dzikowska.

Internet może zdradzić twoje sekrety. Zobacz jak łatwo znaleźć informacje o KAŻDYM.

Więcej o: