Najnowocześniejsza fregata rakietowa US Navy nie garnie się do walki

Ciche podejście do przeciwnika na polu bitwy to przysłowiowa "połowa sukcesu" ofensywy. Pozostawanie w ukryciu przed wzrokiem wroga daje także sporą szansę na zachowanie życia. Czasem ciężko się jednak ukryć specjalnie przeszkolonym żołnierzom, nie mówiąc już o kilkuset tonowym okręcie.

Przy okazji konfliktu w Libii światło reflektorów przyciągnęły dwie amerykańskie "niewidzialne korwety", czyli najnowocześniejsze na świecie fregaty rakietowe. Koszt wybudowania ostatniej z nich, U.S.S. Independence to około 704 milionów dolarów. Okręt wyposażony jest w działa MK-110, które mogą trafnie razić pozycje w odległości nawet 14 km. Docelowo, amerykańską armię ma zasilić aż 20 fregat LCS.

Okręty mają rozwijać prędkość nawet 45 węzłów (ok. 81 km/h) i pływać w wodach o głębokości nawet 6 metrów (4,5 metra zanurzenia). Te cechy oraz wyporność rzędu 2800 ton czyni je doskonałą bronią do walki w wodach przybrzeznych. Według ekspertów nadawałyby się świetnie do realizowania blokady morskiej na dostawy broni do Libii, fregaty jednak nie opuściły wód terytorialnych USA. Uziemiły je ponoć wszechobecne procedury oraz ciągle trwające testy niektórych systemów.

[za Wired ]

Łukasz Cichy

Więcej o: