Japonia walczy z twórcami wirusów

Są z nami praktycznie od zawsze. Sprawiają, że nasze komputery zachowują się dziwacznie, powodują utratę danych i robią inne rzeczy uprzykrzające nam życie. Wirusy...

Biada jednak tym, którzy je tworzą lub umyślnie rozprzestrzeniają. Władze Japonii porządnie wzięły się do roboty i uchwaliły ustawę, na mocy której osoby odpowiedzialne za infekowanie cudzych komputerów będą mogły za swoje czyny trafić nawet na trzy lata do więzienia.

Uchwała ta jest krokiem do wypełnienia zobowiązań, jakie zostały nałożone na Japonię w momencie podpisania międzynarodowej umowy w sprawie walki z przestępczością w cyberprzestrzeni. Pomimo, że działania parlamentu mają na celu dobro obywateli, nie zabrakło głosów niezadowolenia - pojawiają się opinie, iż przyjęta uchwała to cios w prywatność oraz wolność słowa.

Wprowadzone prawo umożliwia policji przeglądanie historii e-maili podejrzanych, które dostawcy internetowi są zobowiązani przekazać. Podpisana uchwała zezwala organom ścigania również na pozyskiwanie innych informacji. I właśnie ten fakt budzi tyle kontrowersji i był powodem, dla którego Japonia dopiero teraz zdecydowała się na wprowadzenie takiego prawa. Przy okazji przyjęto jednak rezolucję, która nakazuje władzom respektowanie prawa w należyty sposób, nienaruszający praw zapisanych w konstytucji.

Za tworzenie lub rozprzestrzenianie wirusów grozić może nawet do trzech lat więzienia, a w "najlepszym" wypadku 500,000 jenów kary - około 17,500 zł. W przypadku przechowywania bez uzasadnienia wirusów na komputerze, sąd może wyznaczyć karę dwóch lat więzienia lub 300,000 jenów, czyli około 10,000 zł.

[za: PhysOrg ]

Więcej o: