Nie będę obchodzić dnia bez telefonu komórkowego

15 lipca jest "dniem bez telefonu komórkowego". Ale nie mam zamiaru obchodzić tego święta.

Dzień bez telefonu komórkowego nie jest oficjalnym świętem. Zostało zaproponowane przez społeczność internautów żeby "przypomnieć sobie, jak wygląda prawdziwe życie".

Tylko taka zasada stała się już anachroniczna. Teraz prawdziwe życie odbywa się właśnie z telefonem komórkowym zawsze pod ręką. I niezależnie od tego, czy urządzenie służy nam do rozmawiania, wysyłania wiadomości, przeglądania internetu, korzystania z Facebooka i innych aplikacji - telefon stał się naszym stałym towarzyszem życia.

Dowody? Proszę bardzo:

- W Polsce mieszka 38,5 miliona osób. Ale kart SIM jest zdecydowanie więcej, bo aż 54,8 mln. Oznacza to, że na 100 Polaków przypadają 142 karty.

- specjaliści wyróżniają nawet specjalną jednostkę chorobową, zwaną nomofobia (od "no mobile phone phobia). Polega ona na odczuwaniu lęku, jeśli nie mamy ze sobą telefonu komórkowego, lub jeśli telefon zaraz się wyładuje albo nie mamy zasięgu sieci.

Telefon służy mi do pracy, rozrywki i komunikacji. To już nie jest "tylko" gadżet, tylko okno do naszego cyfrowego świata. "Prawdziwe życie" nie odbywa się bez telefonu, tylko z nim. To za jego pośrednictwem robimy zdjęcia, słuchamy muzyki, sprawdzamy jak dojechać w dane miejsce czy informujemy znajomych o własnych przeżyciach.

Zamiast wymyślać wydumane i niemożliwe do zrealizowania "święta", lepiej iść na kolację ze znajomymi. A ktokolwiek sięgnie pierwszy po telefon - płaci cały rachunek.

Więcej o: