CC: Kod przyszłości

Dla niewprawnego oka - chaotyczna kupka pikseli. Jeśli możesz ją odczytać, to znaczy, że żyjesz w cyberpunku.

Nie ma chyba lepszego symbolu nasyconych technologią czasów niż kody kreskowe. Chociaż są wszechobecne od wielu lat, wciąż kojarzą się z nowoczesnością. Pomysł zrodził się w roku 1948 w głowie inżyniera Bernarda Silvera, który szukając metody sprawnego znakowania towarów zainspirował się kodem Morse'a, rozciągając kropki i kreski w pionie, by łatwiej je było skanować. Do dziś ta idea doczekała się około 250 implementacji.  

Trudno też wyobrazić sobie wizję mrocznej przyszłości bez kodów kreskowych tatuowanych na ludziach. Kyle Reese, przybyły z przyszłości bohater filmu Terminator , został tak oznakowany przez rządzące światem złe maszyny. Tatuaże z kodem nosili na karkach mieszkańcy więziennej planety z horroru s.f. Obcy 3 (co było jedyną pozostałością ze scenariusza zaproponowanego przez Williama Gibsona ) i bohater 12 małp grany przez Bruce'a Willisa. W satyrycznej wizji Idiokracja zastąpiły zaś dowody osobiste.

Taka metoda znakowania jest w rzeczywistości dość zawodna (skóra kiepsko się skanuje), a także, w dobie podskórnych chipów, archaiczna. Decydują jednak względy estetyczne - w niewidocznym chipie nie ma nic złowrogiego. Nie ma lepszego symbolu dehumanizacji niż przypisanie człowiekowi ciągu cyferek i w dodatku zapisanie ich tak, żeby ich nie mógł sam przeczytać. Jak w fabryce dzieci w teledysku Do the Evolution Pearl Jam:

Ta ludzka nieumiejętność czytania kodów jest też przyczyną, dla której w rzeczywistości nie przyjęły się bajerancko wyglądające tablice rejestracyjne z kodem kreskowym, jakie można zobaczyć np. w Powrocie do przyszłości II . Albo w serialu SeaQuest DSV , gdzie widać, jak usprawniłoby to pracę drogówki - radar sprzężony ze skanerem automatycznie pobiera mandat chwilę po przyłapaniu delikwenta na przekroczeniu prędkości.

Czytaj jak maszyna

W animowanym serialu Ghost in the Shell: Stand Alone Complex z 2003 roku idea użycia kodów została pociągnięta jeszcze dalej - są nimi zapisane dokumenty, a nawet gazety. Aby je odczytać, "wystarczy" posiadać implant cybermózgowy.

embed

Kadr z serialu Ghost in the Shell: Stand Alone Complex

Sam pomysł jest mało realny czy sensowny, ale sprawdza się jako metafora cyfrowego podziału. Dostęp do wiedzy i danych jest w rękach tych, którzy mają dostęp do odpowiednich technologii (dlatego tak ważne jest zapewnienie wszystkim uczniom dostępu do Internetu).

Obrazek ilustrujący mój tekst dla kogoś pozbawionego właściwych narzędzi jest kupką chaotycznych pikseli, wystarczy jednak telefon komórkowy z odpowiednim oprogramowaniem (np. takim dla komórek i takim dla iPhone'ów ), by odczytać zakodowaną wiadomość. To kod matrycowy semacode . Inny rodzaj takiego kodu, QR-code , kilka lat temu stał się standardem w Japonii - pikselowe kwadraciki drukowane w reklamach i na plakatach po zeskanowaniu przez komórkę automatycznie przenoszą na stronę internetową. I strasznie fajnie wyglądają, co można zobaczyć np. na teledysku Kylie Minogue "All the Lovers":

Kod kreskowy został wymyślony, żeby maszynom było łatwiej. W czasach, kiedy komputery stają się coraz bardziej przyjazne, Google rozumie pytania zadawane w języku naturalnym i niedługo będzie z nim można pójść na piwo, jest coś fascynującego w takim tajnym języku maszyn, coś przywodzącego na myśl stare komputery, "mózgi elektronowe" z archaicznych fantazji, błyskające tajemniczymi światełkami i wydające dziwne, zrozumiałe tylko dla innych maszyn dźwięki. Bleep, bip, plip.

Michał R. Wiśniewski ( mrw.blox.pl )

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor,

Michał R. Wiśniewski

, jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.

Więcej o: