Spiders Web: Facebook potrzebuje własnego telefonu

Informacje o tym, że Facebook przygotowuje własny telefon mogą być tylko plotkami, ale gdyby okazały się prawdziwe, byłoby w tym trochę sensu. Komórki i usługi społecznościowe doskonale się uzupełniają.

Podobno, Facebook pracuje nad własnym telefonem albo przynajmniej nad systemem operacyjnym dla smartfonów. Ten rynek i tak jest zatłoczony . Po co kolejny gracz?

Liczby są takie: ruch na Twitterze generowany przez użytkowników telefonów komórkowych wzrósł w ciągu pierwszego kwartału tego roku (w porównaniu z ostatnim kwartałem 2009) o 310 procent. W przypadku Facebooka, wzrost był nieco mniejszy, ale również bardzo duży: o 200 procent. Aplikacja Facebooka na iPhone nie spada z TOP 20 bezpłatnych programów w Apple App Store . Miesięcznie korzysta z niej prawie 48 mln osób, czyli 10% zarejestrowanych użytkowników Facebooka. Aplikacja na platformę BlackBerry ma 22,5 mln użytkowników, klient Nokii - 3,8 mln, HTC - 3,7 mln, Samsunga - 2,6 mln, a Microsoftu (Windows Phone) - 1,5 mln. Z Facebook Mobile (czyli komórkowej wersji strony) korzysta ok. 64 mln osób miesięcznie . W sumie, za pomocą komórki z Facebookiem łączy się więc prawie 150 mln użytkowników , czyli niemal 1/3 z 500 milionów , jakie w ogóle korzystają z witryny.

Telefon + social = zwycięstwo

Dlaczego komórka i usługi społecznościowe tworzą wyjątkowo zgrany duet? Po pierwsze, telefon - niejako z definicji - służy do komunikowania się z innymi ludźmi. Dokładnie tak, jak Facebook i jego konkurenci . Gdy chcemy przekazać wiadomość, sięgamy właśnie po komórkę, która - w przeciwieństwie do komputera - jest zawsze pod ręką.

Po drugie, telefon skraca drogę od zrobienia zdjęcia albo nagrania filmu do pokazania go znajomym. Chociaż dzielenie się multimediami jest tylko jednym z aspektów aktywności w serwisach społecznościowych, to jednocześnie bardzo ważny element całego doświadczenia. Gdyby było inaczej, Facebook nie stałby się największym internetowym magazynem fotografii . Większym niż Flickr albo Picasa.

Po trzecie, telefon jest z użytkownikiem zawsze wtedy, gdy ten ma trochę zbędnego czasu (w autobusie, w kolejce do lekarza, itd.). A przeglądanie aktualizacji znajomych to jeden z lepszych sposobów na zabicie nudy.

Potencjał wynikający ze zintegrowania usług społecznościowych z systemem operacyjnym smartfonu dostrzegli producenci tych ostatnich. HTC Sense czy Motorola Blur to przykłady, które przychodzą do głowy jako pierwsze. Integracja jest coraz bardziej ścisła i nie polega już tylko na wyświetleniu widżetu z listą statusów znajomych. Do standardu należy pobieranie zdjęć z Facebooka i dodawanie ich do kontaktów w książce adresowej.

HTC, w najnowszej wersji Sense, idzie jeszcze dalej. Gdy dzwoni do nas znajomy, którego mamy wśród przyjaciół na Facebooku, na ekranie smartfonu wyświetli się nie tylko zdjęcie profilowe, ale też informacja o urodzinach i jego/jej ostatni wpis. Całkiem przydatne, jeśli chodzi o kogoś, z kim dawno nie rozmawialiśmy...

Co dalej?

Places LogoPlaces Logo fot. Facebook

Coraz głębsza integracja z książką adresową i udostępnienie możliwości łatwego publikowania fotek zrobionych wbudowanym w komórkę aparatem to dopiero pierwszy krok. Facebook robi już kolejny. Uruchomiona niedawno funkcja Miejsca (Places) ma sens właściwie tylko wtedy, jeśli korzysta się z niej na ekranie komórki. Places służy do informowania znajomych o tym, gdzie aktualnie się znajdujemy. Trudno wyobrazić sobie, by użytkownik aktualizował tę informację za pomocą komputera. Technicznie jest to oczywiście wykonalne, ale w praktyce - komu chciałoby się nosić ze sobą laptopa, tylko po to, by informować Facebooka o swoim położeniu? Komórka z wbudowanym GPSem jest nieporównywalnie bardziej poręczna.

Facebook przymierza się też do wejścia na rynek mikropłatności . Tutaj z kolei nieoceniona może okazać się pomoc ze strony operatorów komórkowych. Nikt poza nimi nie potrafi tak sprawnie rozliczać płatności za niezliczone usługi dla bazy klientów liczonej obecnie w miliardach. Jeśli Facebookowi udałoby się przekonać operatorów do dopisywania opłat za Facebook Credits do rachunków telefonicznych (co na pewno nie będzie proste, zarówno z technicznego jak i prawnego punktu widzenia), dostałby dostęp do olbrzymiej bazy płacących klientów.

A Zuckerberg dogaduje się z operatorami całkiem nieźle, co widać nawet na naszym rynku. Facebook może nie mieć własnego biura w Polsce, ale nie przeszkodziło to mu w przekonaniu dwóch spośród trzech największych telekomów (Orange, Plus), by te zaoferowały swoim klientom bezpłatny (bez opłat za przesyłanie danych) dostęp do jego usług . Porównajcie to Naszą Klasą .

Gdzie są pieniądze

Dobrze jest mieć 500 milionów użytkowników, ale jeszcze lepiej - móc na nich zarabiać. Facebook już wie, jak będzie to robił: poprzez sprzedaż reklam . W walce z konkurentami (zarówno tradycyjnymi, takimi jak stacje TV, jak i internetowymi, czyli przede wszystkim Google) ma dwa oręża.

Po pierwsze, olbrzymi zasięg . Według niektórych wyliczeń, już teraz ściąga więcej ruchu niż Google. I dalej rośnie. To kusząca propozycja dla tradycyjnych, dużych reklamodawców (żywność, kosmetyki, telekomunikacja, itd.), którzy dotąd byli praktycznie skazani na telewizję.

Po drugie, możliwość bardzo dokładnego sprofilowania odbiorcy reklam . Tylko na Facebooku można przeprowadzić tanią, skuteczną kampanię skierowaną do bardzo określonego kręgu potencjalnych klientów (np. 30-letnich fanów Metalliki z Katowic). To z kolei lep na mniejszych reklamodawców, którzy dotąd wydawali swoje pieniądze na Google AdWords. I przy okazji, kolejny gwóźdź do trumny prasy lokalnej i specjalistycznej . Własny telefon (a w zasadzie - własny smartfonowy system operacyjny) wpisuje się w ten schemat perfekcyjnie . Za jednym zamachem ułatwia powiększanie zasięgu ( posiadaczy komputerów jest na świecie ok. 1 miliarda, komórek - pięć razy tyle ) i zbieranie szczegółowych danych o użytkownikach (z GPS, listy połączeń, książki adresowej, itd.). Czy Facebook naprawdę pracuje nad własnym telefonem? Powinien . Ciekawe tylko, co powiedzą operatorzy na coraz ściślejszą współpracę Facebooka ze Skype . Ale to już zupełnie inna historia...

Michał Młynarczyk

Więcej o: