CC: Kartka z podróży

Cyberpunk umarł wraz z Concordem.

Kiedy czytam cyberpunkowe książki i opowiadania Williama Gibsona, te napisane w latach osiemdziesiątych, uderza mnie, że bohaterowie ciągle gdzieś podróżują. Wydaje mi się to strasznie archaiczne, kiedy w Wypalić Chrom jeden z bohaterów leci do Nowego Jorku, żeby sprawdzić gorący towar na rynku oprogramowania, drugi zaś odbywa dwie wyprawy do Hong Kongu. Dziś, kiedy wszystko można - legalnie lub nielegalnie - ściągnąć z sieci, taka wyprawa przypomina wycieczkę na giełdę komputerową z paczką czystych dyskietek, żeby nagrać najnowsze gry na Amigę. Pewnie, różni ludzie z różnych przyczyn wciąż muszą odbywać podróże, ale większość spraw można załatwić nie ruszając się z domu. Po co wozić mięso ?

W nakręconej w 1995 kinowej wersji opowiadania Johnny Mnemonic ten cyberpunkowy świat zbędnych z dzisiejszego punktu widzenia podróży niechcący symbolizowany jest przez Concorde'a , którym podróżuje tytułowy kurier. Naddźwiękowy samolot, symbol nowoczesności i tryumfu techniki, z charakterystycznym zgiętym dziobem i szerokimi płatami skrzydeł, przypominający bardziej statek kosmiczny niż zwykły samolot (i pomyśleć, że został oblatany w 1969 roku!), lata temu przeszedł do historii. Zupełnie jak loty na Księżyc . Też z 1969 roku. Też wyjątkowo nieekonomiczne.

Wizja piekielnie drogich, naddźwiękowych podróży w świecie, który jest pokryty siecią wirtualnej rzeczywistości, była jednak niezbędna, żeby wprowadzić ważny symbol cyberpunkowej alienacji - nieznośną obcość pokoju hotelowego.

Beam up, Scotty

A co jeśli wyprawa jest niezbędna? Bohaterowie serialu Star Trek dzięki swym wspaniałym transporterom opartym o teleportację mogą podróżować w mgnieniu oka. Ten wynalazek znalazł się w serialu z powodu ciasnego budżetu - scena znikającej w teleporcie załogi była znacznie tańsza do zrealizowania niż kręcenie lądowników planetarnych. Technologia ta raczej się nie przyjmie, nie tyle z powodów barier technicznych, co etycznych - proces teleportacji w praktyce składa się z klonowania (na odległość) i zabicia oryginału (tematem tym wielokrotnie zajmowali się pisarze s.f., np. James Patrick Kelly w nagrodzonym Hugo opowiadaniu Myśleć jak dinozaury ).

Dużo lepszym pomysłem jest transport samej świadomości. Tak wyglądają podróże międzygwiezdne w powieści Modyfikowany węgiel Richarda Morgana. W postcyberpunkowej powieści graficznej Ghost in the Shell: Manmachine Interface Masamune Shirow bohaterka, Motoko Aramaki, jest postczłowiekiem spędzającym cały czas w rzeczywistości wirtualnej. Czasem jednak potrzebuje załatwić różne sprawy w realu, w dodatku w różnych zakątkach świata. Korzysta wtedy z tzw. dekotów, czyli zdalnie sterowanych androidów, przesyłających do jej cybermózgu wszelkie doznania fizyczne. W opowiadaniu Król Bólu i pasikonik Jacek Dukaj rozwija ten pomysł, zamiast androidów wprowadzając ludzi, którzy dzięki odpowiednim cybernetycznym modyfikacjom mogą  wynajmować swoje ciała zdalnym podróżnikom.

Może wtedy wysłać kartkę z podróży samemu sobie.

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski , jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.

Więcej o: