CC: Dziewczyna z komputera

Po co budować androidy? Przecież to oczywiste!

Wszelkie filozoficzne rozważania, o których wspomniałem tydzień temu , stają się nieważne w obliczu podstawowego zastosowania człekokształtnych robotów. Tak jak internet jest dla pornografii (o czym mówi piękna piosenka z musicalu Avenue Q ), tak androidy służą głównie dostarczaniu cielesnych przyjemności.

Rzecz jest stara jak mitologia: król Pigmalion zakochał się w swoim dziele  - rzeźbie przedstawiającej piękną kobietę, a łaskawi seksualnym dewiantom bogowie tchnęli w nią życie (na jego cześć pociąg do obrazów i posągów zwany jest pigmalionizmem ). Odwieczna fantazja o kochance doskonałej, którą można sobie zaprogramować (czy nie temu służył trening gejsz?), przedstawiona została w pamiętnej scenie w Bladerunnerze : łowca Deckard każe powtarzać replikantce Rachael miłosne kwestie, a potem przechodzi do rzeczy. Co jest odbierane jako wzruszające przez wielu fanów s.f., ale jeśli się chwilę zastanowić, to wygląda jak zupełnie jak gwałt (podobnie zresztą odebrała to grająca ową replikantkę Sean Young).

Motyw robokochanka (płci dowolnej) jest tak powszechny w fantastyce, że wystarczy rzucić przysłowiowym martwym kotem, żeby na coś trafić. Od wyuzdanej robocicy z klasycznego Metropolis po rozmaite seksdroidy mające przynosić ulgę samotnikom w pozaziemskich koloniach. Nawet poważny android Data z serialu Star Trek: Następne pokolenie okazał się "w pełni funkcjonalny" i zdolny "dostarczać szerokie spektrum przyjemności" (i bynajmniej nie chodziło o drapanie za uchem).

Roboseksualizm

To co łączy te fantazje, to - zwłaszcza w wersji filmowej - wyobrażanie sobie tych robotów jako pięknych ludzi. Idealną "dziewczynę z komputera" z filmu Weird Science gra przepiękna modelka, podobnie jak tytułową androidkę w arcydziele kina klasy Z Galaxina . Rzeczywistość nie wygląda tak słodko - wciąż nie udało się stworzyć idealnego odwzorowania człowieka, a te "niemal idealne" są odpychające, zgodnie z zasadą doliny niesamowitości .

Japońscy wytwórcy "sexdroidów", które przy obecnym rozwoju techniki są po prostu lalkami  - próbują obejść ten problem stylizując je na bohaterki anime. Amerykański producent "Real Doll" ( link do oglądania w samotności ) zdaje się traktować tę niesamowitość jako atut. Powstały dwa ciekawe filmy opowiadające o tych kosztujących 6000 dolarów kochankach - smutny niczym spam o kotkach potrzebujących transfuzji amerykański komediodramat Miłość Larsa i francuska farsa o kryzysie wieku średniego pt. Monique , którą polecam - bardzo ładnie tam pokazana jest fascynacja sztucznym pięknem lalki/androida. Ba, istnieją technofetyszyści, których w androidach pociąga właśnie to, co sztuczne, nieczłowiecze.

Tymczasem parę lat temu internet obiegła historia faceta, który postanowił nawiązać poważny związek ze swoją lalką i nie traktować jej jak seksniewolnicy. W tym celu podłączył do niej sztuczną inteligencję (bota chatowego), a części niesforne zastąpił zapewniającym sprzężenie zwrotne urządzeniem do zdalnego cyberseksu. Nie dość, że musi uzyskać zgodę, to jeszcze musi się starać!

Cóż, każdemu jego porno.

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski , jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.

Więcej o: