CC: Twarz w tłumie

Indywidualizm przestaje być ważny, gdy w grę wchodzi moda.

Motoko Kusanagi jest cyborgiem. W dzieciństwie przeżyła wypadek, jej ciało zostało zastąpione nanotechnologiczno-cybernetycznym cudem techniki. Motoko Kusanagi jest cyborgiem i ma ciało klasy A wyprodukowane przez korporację Megatech. Motoko Kusanagi jest cyborgiem i ma paranoję. Widzi w mieście ciała z tej samej fabryki, twarze innych ludzi zamkniętych w maszynach. I nie wie, czy jest sobą, prawdziwą osobą, czy tylko czyjąś kopią.

Ale Motoko, bohaterka Ghost in the Shell, to przypadek odosobniony. Zwykle indywidualizm przestaje być ważny, gdy w grę wchodzi moda. Ta sama moda, która sprawia, że wszystkie mieszkania są podobnie umeblowane, wszystkie samochody podobne do siebie, jak wszystkie ciuchy i fryzury narzucane przez trendsetterów , przewodników stada. Dlaczego inaczej miało by być z ludźmi, gdy już dostaną w ręce odpowiednie narzędzia? W Czarnych oceanach Jacka Dukaja  klasy uprzywilejowane nie zdają się na ślepy los i rekombinację DNA swojego potomstwa powierzają fachowcom rzeźbiącym w genach. W rezultacie powstaje całe pokolenie podobnych do siebie ludzi:

Rodzice Mariny poddali się natomiast modzie ich własnych czasów i stąd komputerowa doskonałość sylwetki i oblicza kobiety: czaszka zgoła egipska, łuki brwiowe niczym pociągnięte japońskim tuszem, witrażowa jasność włosów i oczu.

W rezultacie w kolejnym pokoleniu następuje moda na indywidualizm, asymetrię, zaprojektowane niedoskonałości. Ku oczywistej uciesze rzeźbiarzy, sowicie opłacanych za indywidualne - choć nadal modne - podejście do materiału.

Armia klonów

Rzeźbienie w ciele dzięki medycynie estetyczne i chirurgii plastycznej od dawna nie należy do dziedziny fantastyki. O ile większość zgłasza się na drobne poprawki (jaki nos się nosi w tym sezonie?) zbliżające do aktualnego ideału, zdarzają się freaki chcące wyglądać jak jakaś gwiazda. MTV wyprodukowało nawet reality show Becoming ( Chce mieć znaną twarz ), w którym pokazuje fanów upodabniających się do swoich idoli. Albo Barbie. To ostatnie znajduję smutnym o tyle, że takiego efektu nie da się osiągnąć - cały seksapil Barbie bierze się właśnie z tego, że jest lalką.

Mody genetyczne są nieodwracalne, chirurgia plastyczna jest bolesna; pełną kontrolę nad swoim wizerunkiem osiągniemy dopiero jako zdigitalizowana postludzkość. Tyle możliwości! A potem i tak wszyscy wyglądają tak samo. Wystarczy spojrzeć na serwisy społecznościowe, które są bardzo wczesną wersją beta transhumanistycznej ludzkości. Avatary z generatorów sprawiające, że wszyscy wyglądają jak rodzeństwo. Albo sezonowe trendy, każące w zdjęcie profilowe wstawiać np. bohaterów ulubionych kreskówek. I cały Facebook skrzy się gębami Smerfów i Transformerów, i nie wiesz już, kto jest kto (co zresztą okazało się bolesne dla osób, które chciały się zalogować z innego niż zwykle miejsca, a mechanizm obronny Facebooka kazał im udowodnić swoją tożsamość przez rozpoznawanie znajomych).

Każdy chce się wyróżniać, ale nikt nie chce odstawać.

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski , jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.

Więcej o: