Felieton gościnny: Empik.com - prawie jak Amazon.com

Empik nie zrealizuje zamówień za 49,99zł.

Wielki błąd. Tym samym Empik ustawił się na własne życzenie w rzędzie identycznych sklepów, różniących się tylko logotypem w rogu strony oraz ceną produktu.

Zappos to amerykański internetowy sklep z butami i galanterią, kładący maksymalny nacisk na zadowolenie klientów, innowacyjność i wspieranie długotrwałych relacji z klientami poprzez pozytywną kulturę firmową.

W Polsce każdy sklep chciałby być polskim amazon.com , ale nic nie robi aby się nim stać. Sklepy są takie same, oferują takie same warunki dostawy, tak samo źle obsługują klientów. Same witryny są niemal identyczne. Mało kto inwestuje w dobre wyszukiwarki (jak Fablo !), lepszą nawigację, system rekomendacji, analizę danych, testy A/B. Króluje SEO i porównywarki: strategią jest pozycjonowanie sklepu tak, by przypadkowi klienci trafiali do niego i dokonywali przypadkowych zakupów.

Ile mogła kosztować Empik.com realizacja owych zamówień za 49,99zł? Kilkadziesiąt tysięcy złotych? Sto tysięcy? To są wydatki porównywalne z niewielką akcją reklamową - a efekt takiego ruchu byłby olbrzymi. Prasa piałaby z zachwytu, klienci chwaliliby się na lewo i prawo, byłby sensacyjny precedens w historii polskiego e-commerce. Tymczasem Empik sprowadził się do wspólnego mianownika, komunikując "jesteśmy tacy sami jak każdy inny sklep, duży czy mały".

Amazon nie stał się Amazonem dlatego, że przypadkiem udało się dużo sprzedać, tylko przez przemyślaną i konsekwentnie realizowaną strategię. Zappos swoich klientów nie zdobył przez pozycjonowanie w porównywarkach i wyszukiwarkach. Szkoda, że Empik tak krótkowzrocznie patrzy na biznes.

Jan Rychter jest przedsiębiorcą w dziedzinie nowych technologii i blogerem. Tekst pochodzi z bloga Jan.Rychter.com.

Więcej o: