Facebook nie wykorzystuje potencjału urządzeń mobilnych

Z Facebooka za pomocą urządzeń mobilnych korzysta dziś ponad 150 mln osób, czyli ponad 20% wszystkich użytkowników serwisu, których aktualnie jest 677 mln na całym świecie. Jednak Facebook nie do końca wykorzystuje potencjał jaki niosą ze sobą urządzenia mobilne.

Wciąż nie ma oficjalnego klienta serwisu na iPada i tablety z Androidem ( o dziwo jest na PlayBooku od RIM ), Zuckerberg pozwala odejść twórcy hitowej aplikacji na iPhone'a, a spekulacje o możliwym debiucie mobilnego OS można chyba finalnie uciąć.

A przecież jeszcze nie tak dawno wydawało się, że kwestią czasu jest powstanie mobilnego systemu operacyjnego Facebooka , który w podobny sposób jak Google rozwija Androida, mógłby wynieść serwis Zuckerberga na nowe tory rozwoju. W końcu Facebook ma solidne postawy aby myśleć o własnym mobilnym OS: 150 mln osób korzystających z serwisu za pomocą urządzeń mobilnych, armia deweloperów piszących setki tysięcy aplikacji podpinanych do serwisu, najliczniejsze na świecie gry społecznościowe, jedna z największych baz teleadresowych oraz szereg wewnętrznych narzędzi, począwszy od mailingu, poprzez galerię multimediów, aż do ścisłej współpracy z dostawcą najpopularniejszego pakietu biurowego na świecie Microsoft Office.

Tymczasem nic takiego nie nastąpiło, a Facebook ma kilka innych większych grzechów zaniechania na polu mobilnym. Dobrze problem pokazuje przypadek iPada - Z listy 40 najpopularniejszych aplikacji płatnych i darmowych w amerykańskim App Store aż 7 to nieoficjalne aplikacje do obsługi Facebooka! Co więcej, aż 20% pobrań wszystkich aplikacji na iPada to właśnie programy do wygodnej obsługi serwisu Facebook na tablecie Apple'a. Tymczasem oficjalnego klienta mobilnego Facebooka na iPada jak nie było, tak nie ma . Może więc w niedalekiej przyszłości dojść do sytuacji, w której niezależni dostawcy usług Facebooka na tabletach staną się realnym zagrożeniem dla samego Facebooka na tych urządzeniach, w podobny sposób, jak zewnętrzne klienty Twittera na iPhone'a i iPada w pewnym momencie zarabiały na nich więcej od samego Twittera. Nie mówiąc o tym, że Facebook nie ma kontroli nad tym, w jaki sposób serwis 'konsumowany' jest na tabletach.

Facebook pozwolił ostatnio bez walki odejść z firmy Joe Hewittowi - autorowi aplikacji serwisu na iPhone'a, która jest najpopularniejszą aplikacją na iOS w historii z ponad 100 mln pobrań. Z oficjalnej aplikacji Facebooka na iPhone'a korzysta regularnie ponad 70 mln osób miesięcznie (z oficjalnego klienta na Androida - ponad 40 mln). Nie wiadomo jaka będzie przyszłość rozwoju aplikacji mobilnych Facebooka po odejściu Hewitta, który uważany był za mobilnego guru . Ponoć zabrał większość planów na rozwój aplikacji mobilnych Facebooka ze sobą.

Facebook wydaje się iść nieco inną drogą na rynku mobilnym. Nie tak dawno za 70 mln dol. przejął firmę Snaptu - czteroletni start-up z Izraela, który specjalizuje się w tworzeniu aplikacji nie na smartfony, ale na tańsze tzw. ficzerfony. Snaptu we współpracy z serwisami stworzył aplikacje obsługujące m.in. Twittera. LinkedIn, Picassa, kanały RSS, czy właśnie Facebooka na tanich telefonach. Snaptu tworzyło aplikacje, które zapewniały funkcjonalność zbliżoną do tej znanej ze smartfonów na tanich telefonach bez systemów operacyjnych. To ciekawy ruch Facebooka - w końcu ponad 70% telefonów na świecie to wciąż ficzerfony .

Jednak ficzerfony na razie nie niosą największego potencjału jakie mają smartfony z mobilnymi systemami operacyjnymi. A przecież korzyści z większego zainteresowania zaawansowanymi urządzeniami mobilnymi przez tak potężny serwis jak Facebook można mnożyć. Po pierwsze - smartfon nie służy tylko do komunikacji głosowej, ale przede wszystkim do komunikacji poszerzonej o aspekt społecznościowy, na którym opiera się pomysł na istnienie Facebooka. Po drugie - za pomocą urządzenia mobilnego szybciej wykonasz czynności, na których w dużej mierze Facebook opiera swój sukces: zrobienia i udostępnienie zdjęcia lub nagrania wideo. Po trzecie smartfony niosą potencjał na wykorzystanie biznesowych możliwości geolokalizacyjnych i mikropłatności , co dobrze pokazują ostatnie inwestycje Google'a.

Facebook zdaje się kompletnie nie interesować się tymi możliwościami. Dziwne.

Przemysław Pająk

Więcej o: