Apple wprowadzi chmurę pod strzechy

Technologiczna chmura - koncept, który do tej pory był znany raczej jedynie zaawansowanym użytkownikom internetu i najnowszych rozwiązań technologicznych stanie się wkrótce terminem powszechnym w przeciętnym gospodarstwie domowym. Wszystko znowu dzięki Apple'owi, który ponownie bierze istniejący na rynku koncept i dostosowuje go w taki sposób, aby zwykły użytkownik technologii mógł zacząć bez problemów z niego korzystać.

Na ostatniej konferencji Apple'a wiało nudą przez całą godzinę, do czasu aż Jobs zaprezentował iCloud - nową usługę Apple'a osobistej technologicznej chmury, która będzie podstawą przyszłej wersji mobilnego systemu operacyjnego iOS 5 instalowanego w iPhone'ach, iPadach i iPodach touch. Zmiana będzie kolosalna - oto bowiem użytkownicy produktów w ekosystemie Apple'a ( łącznie już grubo ponad 250 mln osób na całym świecie) dostaną od razu wbudowane narzędzie do zarządzania własną internetową chmurą, która będzie integralną częścią większości aplikacji, z których do tej pory korzystali. Bez żadnego aktywowania usług, bez zapisywania się do nowych usług, bez konieczności przechodzenia przez instrukcje obsługi i uczenia się interfejsu użytkownika.

Technologiczna chmura w wersji zaproponowanej przez Apple'a zakłada przeniesienie środka ciężkości ze sprzętu komputerowego na internet w postaci aplikacji i to w dodatku w najbardziej intuicyjny sposób z możliwych. Wyobraźmy sobie sytuację, w której wszystko to, co robimy na jednym urządzeniu: przeglądamy i edytujemy zdjęcia, czytamy e-książkę, kupujemy plik mp3 i dodajemy go do nowego folderu, piszemy pierwszą część tekstu w edytorze tekstu, przeglądamy e-prasę kończąc na stronie nr 20, dodajemy pozycję do kalendarza i odczytujemy wiadomości e-mail w automatyczny sposób synchronizowane jest ze wszystkimi innymi urządzeniami podpiętymi do naszej chmury po to, by wtedy, kiedy sięgniemy po inne nasze urządzenie zastać dokładnie taki sam stan prac jak na poprzednim urządzeniu: to samo edytowane zdjęcie, ten sam plik mp3 w nowym folderze, ta sama strona e-książki, na której skończyliśmy czytanie, ten sam stan pisania naszego tekstu i e-prasa otwarta na stronie nr 20 - wszystko to bez żadnej konieczności wykonywania dodatkowych czynności przez użytkownika.

Taka będzie chmura Apple'a. To dramatyczna zmiana w stosunku do tego, co aktualnie mamy do dyspozycji na rynku jeśli chodzi o konsumenckie usługi technologicznej chmury, nawet te od Google'a. Przeciętny użytkownik usług Google niekoniecznie orientuje się, że Picasa to zdjęcia w chmurze, Docs to dokumenty w chmurze, a eBookStore to sklep z e-książkami w chmurze. Świadomość istnienia tych usług ma tylko najbardziej zaawansowana część użytkowników internetu . Aby ich używać, trzeba do nich dotrzeć, aktywować i poznać ich interfejs i działanie. To przekracza zdolności poznawcze większości użytkowników dzisiejszego internetu.

Apple zaimplementuje swoją chmurę niejako na istniejących już rozwiązaniach, których od lat używają użytkownicy urządzeń mobilnych i komputerów Mac. Użytkownik nie będzie musiał zastanawiać się jak działa apple'owa chmura i w jaki sposób ją aktywować - po prostu zastanie ją przy pierwszym włączeniu iPhone'a czy iPada lub też komputera Mac z nową wersją systemu operacyjnego OS X Lion (wyjdzie w lipcu).

AP/Marcio Jose Sanchez

Sposób implementacji usługi iCloud przynosi wielką obietnicę popularyzacji usług technologicznej chmury. Dzięki temu inni mają wytyczoną ścieżkę do tego jak zintegrować ekosystem własnych usług w chmurze. Co więcej, oddając iCloud użytkownikom za darmo (co w przypadku Apple'a jest dość zaskakujące), Apple daje światu wyraźny sygnał - chmura to dobrodziejstwo społeczne, a nie biznesowe jako oddzielna usługa. Choć oczywiście iCloud stanowi kolejny przyczynek związania użytkownika z ekosystemem własnych usług, co w prostej linii prowadzi do kolejnych zysków ze sprzedaży nowych urządzeń podpinanych do "naszej chmury".

Po raz kolejny w ostatnich latach - po premierze iPhone'a, który pozwolił na zamknięcie internetu w kieszeni, po premierze iPada, który otworzył na oścież drzwi do nowej kategorii urządzeń do domowej rozrywki i konsumpcji mediów - świat musi przyklasnąć Steve'owi Jobsowi, bo iCloud zmieni rynek w podobny sposób jak wcześniej iPhone i iPad.

Więcej o: