CC: Pięści ze stali

W październiku na ring wejdą giganci ze stali.

Taki polski tytuł dystrybutorzy wybrali dla filmu Real Steel , opartego na opowiadaniu Steel Richarda Mathesona (autora książki Jestem legendą czy sfilmowanego przez Spielberga Pojedynku ) z 1956 roku. Rzecz opowiada o świecie przyszłości, w którym zdelegalizowano walki bokserskie - od tej pory na ringu walczą humanoidalne roboty. Po trailerze Gigantów widać, że będzie to efekciarsko przepyszne widowisko za grube pliki Franklinów, tymczasem opowiadanie doczekało się już jednej realizacji jako odcinek serialu Strefa mroku .

Nakręcona w 1963 skromnymi środkami historia pokazywała rok 1974 (kamera zatrzymała się dłuższą chwilę na kalendarzu); androidy były ledwie odróżnialne od ludzi, ot klapka na plecach i ulizane włosy, co okazała się istotne dla fabuły - wobec awarii swojego robota o wdzięcznym imieniu Battling Maxo, na ring wychodzi przebrany zań były bokser Steel. W akcie desperacji stacza nierówną walkę z nowym modelem roboboksera, zbiera ostre bęcki, ale za zarobione na walce pieniądze będzie mógł naprawić swojego androida. Ot, cyberpunkowa wersja Czyż nie dobija się koni, opowieść o sile ludzkiego ducha w obliczu nieludzkiego kryzysu.

Podobną historię opowiada zabawny teledysk Open Your Eyes Alex Metric & Steve Angello, w którym dochodzi do spotkania dwóch ikon popkultury - boksera wzorowanego na Rockym i robota przypominającego słynnego ED-209 z Robocopa.

Alex Metric & Steve Angello - Open Your Eyes przez EMI_Music

Co ciekawe, rok po emisji owego odcinka Strefy mroku na rynku pojawiła się zabawka Rock 'Em Sock 'Em Robots , sterowane przez dwóch graczy mechaniczne, boksujące roboty.

Nagły atak spawacza

Walki robotów to dość popularny motyw. O cybernetycznych gladiatorach opowiadał np. film s.f. Robot Jox czy powstały na fali popularności Pokemonów animowany serial Medabots , a także niezliczone gry wideo.

Najlepszym dowodem na to, że żyjemy w przyszłości jest to, że prawdziwe walki robotów odbywają się od kilkunastu lat. I oczywiście w ogóle nie przypominają tych pojedynków stalowych znanych z filmów. Walki robotów znane z takich programów telewizyjnych jak BatteBots czy Robot Wars różnią się tym samym od swoich fikcyjnych odpowiedników, czym różnią się same prawdziwe i fantazyjne maszyny (gdy myślimy o robocie, to najpierw przychodzi nam do głowy coś w rodzaju R2-D2, dopiero potem nudne ramię z linii montażowej).

 

Widać wtedy, że domeną fantastów jest estetyka - maszyny muszą przede wszystkim wyglądać (zwłaszcza kiedy, jak Transformery, ich celem istnienia jest półka sklepu z zabawkami). I to im się udaje. Ale żadna z tych pięknych, kroczących maszyn, nie miałaby w realu najmniejszej szansy z topornymi, choć i na swój pokrętny sposób pięknymi, metalowymi mordercami. Małe pudła na kółkach czy gąsienicach, o skośnych kształtach pozwalających wbić się i przewrócić przeciwnika, wyposażone w siejącą zniszczenie broń - miotacze ognia, szpikulce czy piły tarczowe - bez trudu pocięłyby filmowego robota na plasterki.

I choć zabójczym pudłom brakuje ludzkich kształtów, to i tak ich walki budzą emocje. Tylko trudno byłoby opowiedzieć przy ich pomocy historię niezłomności człowieka zastąpionego maszyną.

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski , jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.

Więcej o: