Medyczne zastosowania technik wydruku HP

Badacze z działu R&D firmy Hewlett-Packard stworzyli opatrunek, w którym wykorzystano technologię podobną do tej stosowanej w drukarkach atramentowych. Przez mikrodysze (tu zastąpione mikroigłami) płynie jednak nie atrament, a lekarstwo dla pacjenta.

Według Johna O'Dea, szefa irlandzkiej firmy Crospon, która kupiła licencję na takie opatrunki od HP, mikroigły "wstrzykiwane" są bardzo płytko pod skórę pacjenta, dzięki czemu zabieg ten jest absolutnie bezbolesny (igły nie docierają do nerwów, które znajdują się ok. 700 mikronów pod skórą, podczas gdy same igły wchodzą na głębokość 75-100 mikronów). Natomiast dzięki możliwości programowania całego układu można bardzo precyzyjnie określić dawkę dostarczanego do organizmu lekarstwa.

Opatrunek, wyposażony w podstawową elektronikę i zasilanie, to kwadrat o boku 2,5 cm i grubości 3 mm. Zawiera od 400 do 1000 mikroigieł. Układ zasilany jest z baterii, a elektronika odpowiada za dobór leków (w jednym opatrunku może ich być kilka rodzajów) według harmonogramu i ich dozowanie.

Sama idea jest podobna do tej stosowanej w popularnych plastrach ułatwiających rzucanie palenia. Tam jednak małe ilości nikotyny są wchłaniane do organizmu przez skórę, podczas gdy mikroigły HP dokonują fizycznej penetracji. Dzięki temu możliwe jest dostarczenie do organizmu leków, których molekuły są zbyt duże, aby przeniknąć przez skórę.

Firma Crospon rozpoczęła obecnie rozmowy z korporacjami farmaceutycznymi, co ma potrwać od sześciu do dziewięciu miesięcy. Leki, dozowane za pomocą mikroigieł, mają pojawić się na komercyjnym rynku za ok. trzy lata.

Krzysztof Jakubik