Samoobrona spamuje i zarabia na Google?

Partia Andrzeja Leppera zarabiała ukrytych reklamach? Na stronie internetowej samoobrona.org.pl znalazły się niewidoczne ogłoszenia firmy produkującej drzwi i okna. Najpewniej miały wypromować witrynę sklepu w wyszukiwarkach.

Odkrycia dokonała agencja interaktywna Janmedia, która przeprowadziła badanie dostępności dla osób niewidomych i niedowidzących stron internetowych sześciu najpopularniejszych polskich partii politycznych kandydujących w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Podczas testów z osobami niewidomymi używającymi czytników ekranowych, tzw. screenreaderów (zamieniają one treść strony w format audio) okazało się, że strona główna tej partii pokryta jest ukrytymi reklamami firmy produkującej drzwi i okna. Kilka godzin po tym, jak agencja ogłosiła swoje odkrycie w internecie, linki zniknęły ze strony Samoobrony.

Prawdopodobnie nie znalazły się tam przez przypadek. Można przypuszczać, że chodziło o to, żeby oszukać internetowe wyszukiwarki. Dzięki niewidocznym linkom z popularnej strony partii, witryna sklepu internetowego z drzwiami zyskiwała np. w rankingu Google i dzięki temu, gdy wpiszemy odpowiednią frazę wyświetla się wyżej w wynikach wyszukiwania. Takie praktyki określane są przez Google jako nielegalny spam.

Niestety jednocześnie ukryte reklamy sprawiały, że strona jest mniej zrozumiała dla niewidomych. - Sposób wykonania reklam odciąga uwagę osób korzystających ze screenreadera od zasadniczej treści i może powodować poczucie zagubienia - mówi Tomasz Kępski, specjalista ds. dostępności Janmedia

Nie wiadomo, czy ukryte linki były jednym ze sposobów partii na zyskanie funduszy na kampanię. Jednak na takiej reklamie nie zbija się kokosów. Dlatego najprawdopodobniej był to jednak wybryk webmastera zarządzającego stroną, który w ten sposób dorabiał na boku.

W badaniu przetestowano serwisy internetowe Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, Lewicy i Demokratów, Ligi Polskich Rodzin, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Samoobrony RP. Analiza serwisów pod względem spełniania wymogów dostępności składała się z dwóch części: analizy eksperckiej oraz badania z 3 użytkownikami (2 niewidomych i 1 niedowidzący). Badanie wykazało, że żaden z serwisów nie został dostosowana w 100% do potrzeb osób z ograniczeniami związanymi z wadami wzroku. Najwięcej problemów podczas testów użytkownikom sprawiały nieopisane elementy graficzne (animacje Flash, zdjęcia, itp.) oraz słabo oznakowane lub zupełnie nieopisane elementy aktywne w postaci linków.

Więcej o: