UKE wyjaśnia przyczyny złego odbioru telewizji w Warszawie

Od 11 dni warszawiacy narzekają na bardzo słabą jakość odbioru telewizji nadawanej drogą naziemną. Ma to związek z przeniesieniem nadajników z anteny Pałacu Kultury i Nauki do Łazów koło Raszyna. Mimo, że nowa stacja nadawcza ma silniejszy sygnał, to i tak obraz śnieży, albo nie ma go wcale.

Problem zaczął się 22 lipca, czyli tuż po zmianie miejsca usytuowania nadajników. Dziś Urząd Komunikacji Elektronicznej opublikował notkę , w której tłumaczy, że zmiana ta była konieczna ze względu na plany zabudowy Warszawy. Nowe wieżowce, które niebawem wyrosną w stolicy byłyby przeszkodą dla nadajników, bo aby nie narażać mieszkańców na zbyt silne oddziaływanie pola magnetycznego, trzeba by zmniejszyć moc nadawania. Skutki byłyby mniej więcej takie jak teraz.

Dlaczego jednak warszawiacy odbierają tak słaby sygnał, mimo że nadajniki w Łazach są mocniejsze i jak temu zaradzić?

UKE nie jest pewien, ale podaje kilka prawdopodobnych powodów. Pierwszym są prowizoryczne anteny używane przez abonentów. Do tej pory użytkownicy w ogóle nie musieli wystawiać ich na zewnątrz. Odkąd jednak źródło sygnału się oddaliło, urząd radzi wymienić je na anteny zewnętrzne.

Mieszkańcy bloków i mniejszych budynków wielorodzinnych mogą w tym celu zgłosić się do administratorów. Zgodnie z prawem mają oni obowiązek wyposażyć budynek zamieszkania zbiorowego i użyteczności publicznej w instalacje telekomunikacyjne, w tym radiowo-telewizyjne.

Drugą przyczyną słabego odbioru może być przeszkoda terenowa. W takim wypadku trzeba zmienić miejsce anteny, a jeśli to nie pomoże UKE widzi tylko jedno rozwiązanie: przejść na kablówkę.

Urząd Anny Streżyńskiej z góry wykluczył możliwość zainstalowania stacji "doświetlających", gdyż nasycenie widma częstotliwości w Warszawie jest zbyt duże.

Na ogólne rozwiązanie problemu trzeba będzie jednak poczekać aż do dokładnego zbadania przyczyn. Po mieście już jeździ samochód, badający natężenie pola elektrycznego sygnału z Łazów.