Gazeta Wyborcza: Atak na pogodę w Chinach

W dzień otwarcia olimpiady, Chiny chcą mieć wspaniałą pogodę i żadnego deszczu. Do walki z pogodą Chińczycy zaprzęgli naukę, rakiety, działa, samoloty i wielotysięczną armię ludzi - podaje Gazeta Wyborcza

Prognozy nie są dobre. Przewidują wysokie temperatury, wilgotność i burze. Czy ludzie mogą jednak zapanować nad pogodą?

Sieć chińskich biur zmian pogody ustanowionych w latach 80. zeszłego wieku rozrosła się w największą tego typu instytucję na świecie. Zatrudnia armię blisko 40 tys. osób uzbrojonych w ponad 30 samolotów, 4 tys. rakiet i 7 tys. dział przeciwlotniczych. Strzelają w chmury, rozpylają w nich specjalne substancje, które mają sprowadzić deszcz lub mu zapobiec, podlać pola w czasie suszy, zgasić pożar lasów, rozpędzić burze gradowe zagrażające plonom. To technika zwana zasiewaniem chmur - podaje Piotr Cieśliński w Gazecie Wyborczej.

Wielu naukowców uważa jednak, że nie daje to pożądanych efektów. "Brakuje naukowych dowodów na skuteczność technik modyfikacji pogody" - tak 5 lat temu zapisano w raporcie amerykańskiej Narodowej Rady Badań Naukowych.

Im bliżej igrzysk, tym częściej przyznają to sami Chińczycy.

"Z niewielkim deszczem sobie poradzimy. Ale jeśli ma lać jak z cebra, człowiek nic na to poradzi" - mówi Wang Guanghe, szef departamentu zmiany pogody w Chińskiej Akademii Meteorologii.