GPS - broń przyszłości

System GPS jedynie zbiegiem okoliczności jest stosowany przez cywilów. Powstał jako instalacja wojskowa i jako taki jest rozwijany. Służy do nawigacji nie tylko żołnierzom i pojazdom, ale nawet bombom. Dzięki zakupowi samolotów F-16, bomby naprowadzane GPSem znajdą się także na polskich lotniskach.

Pierwszy polski F-16 podczas prób bomb JDAM w USA Pociski i bomby kierowane są w użyciu już od II wojny światowej, kiedy to Niemcy wprowadzili m.in. szybujące bomby naprowadzane komendami radiowymi przez bombardiera. Japońskie oddziały Kamikaze również opierały się na założeniu, że bomby niekierowane są zbyt mało skuteczne. Z biegiem kolejnych lat szybko rozwijały się zwłaszcza pociski samonaprowadzające - głowica termo- lub radiolokacyjna po uchwyceniu celu śledziła go i naprowadzała pocisk. Technologia ta działała jednak tylko wobec celów wyraźnie odróżniających się od tła, jak np. lecące samoloty. Cele naziemne jeszcze w Wojnie Wietnamskiej przeważnie po prostu obrzucano bombami i pociskami niekierowanymi. Skutki często były niewspółmierne do poniesionego wysiłku. Trafienie bombą kierowaną laserowo (LGB) Paveway Obecnie stosuje się różne techniki naprowadzania. Można jeszcze spotkać pociski kierowane przewodowo, naprowadzane ręcznie przez operatora. Nowocześniejsze metody wykorzystują telewizję - kamera w pocisku transmituje obraz do operatora. Wiele scen z takich ataków widzieliśmy od czasów Pustynnej Burzy (1991 r.). Najbardziej rozpowszechnionym rodzajem broni kierowanej są bomby naprowadzane laserem (Laser Guided Bomb, LGB). Po zrzuceniu z dużej wysokości bomba kieruje się na plamkę lasera, rzucaną przez głowicę naprowadzającą. Może ona znajdować się w samolocie-nosicielu, ale naprowadzaniem bomby może też zajmować się np. ukryty w pobliżu celu komandos. Celność jest wystarczająca do niszczenia wybranych pojazdów lub budynków pojedynczymi bombami. Wadą LGB jest fakt, że celu musi być "podświetlony", a więc obserwowany, przez cały czas spadania bomby. Ogranicza to przydatność bomb laserowych przy pochmurnej pogodzie lub wobec celów silnie bronionych. Tylny stożek bomby JDAM, kryjący układy naprowadzania GPS i INS Marzeniem wojskowych było więc stworzenie bomby, która sama odnajdzie cel i pokona jak najdłuższy odcinek autonomicznie. Chodziło o to, aby nosiciel mógł pozostać jak najdalej od celu i nie musiał naprowadzać pocisku, gdyż to ryzykowne zajęcie (przeciwnik skoncentrowałby kontratak na nosicielu, ponieważ zniszczenie lecącej bomby mogłoby być zbyt trudne). Szansę na zbudowanie takich bomb daje GPS. Wystarczy bowiem wskazać bombie współrzędne celu, by samodzielnie udała się ona w jego kierunku - po zrzucie samolot może wracać do bazy. Działanie systemu naprowadzania jest niezależne od warunków atmosferycznych. Pewnym problemem może być zakłócanie elektroniczne sygnałów GPS, ale wtedy do akcji wkracza zapasowy system inercjalny INS. W praktyce zakłócanie nie okazało się dużym problemem - podczas drugiej wojny w Iraku zdarzały się przypadki niszczenia... stacji zakłócających GPS za pomocą bomb, które miały być przez nie zakłócane. W amerykańskim arsenale najpopularniejszym typem uzbrojenia GPS są zestawy JDAM (Joint Direct Attack Munition). Mają one postać tylnych części tradycyjnych bomb Mk. 82 (o masie 500 funtów) i Mk. 84 (2000 funtów). Taka forma pozwala w prosty sposób przekształcić tradycyjną bombę w broń kierowaną (podobnie przekształcano te bomby w LGB). Do korpusu bomby Mk. 82 lub Mk. 84 dołącza się po prostu tylny stożek JDAM, zawierający układy GPS i INS oraz sterowane elektrycznie stateczniki. Dodatkowo na korpusie mocowane są charakterystyczne brzechwy, poprawiające własności lotne. Tor lotu bomby JDAM jest zbliżony do trajektorii tradycyjnej bomby, jednak może on być korygowany przez układy naprowadzania. Bomba musi być zrzucana z dużej wysokości, aby system GPS zdążył ustalić pozycję i rozpocząć naprowadzanie. Potrzebuje na to minimum 10 sekund. Odległość miejsca upadku bomby od wybranych współrzędnych nie przekracza 10 metrów przy użyciu systemu GPS, a 25 metrów w przypadku, gdy GPS nie mógł być użyty i zastąpił go INS. Możliwy jest jednoczesny zrzut wielu bomb na wiele różnych celów. F-16 z bombami szybującymi JSOW podczas testów Drugim, jeszcze nowocześniejszym rodzajem broni z tej kategorii jest bomba szybująca JSOW (Joint Stand-Off Weapon). Jak wskazuje nazwa, bomba ta pozwala samolotowi nie zbliżać się do celu ("stand-off" = "pozostać z dala"). Podwieszony pod skrzydłem nosiciela JSOW przypomina zwykłą bombę lub zbiornik paliwa. Po zrzucie rozkłada skośne skrzydła i podąża do celu lotem ślizgowym, co pozwala zrzucać go z odległości znacznie większych niż bomby tradycyjne, LGB czy JDAM, nawet do 100 km od celu. JSOW jest właściwie latającym zasobnikiem, w którego wnętrzu mogą się znajdować ładunki bojowe różnego typu - np. tzw. głowica tandemowa, która jednym wybuchem przebija się do wnętrza bunkra, a drugim niszczy go od środka. JSOW trafia w cel z dokładnością do 3 metrów. Cztery ćwiczebne JDAMy pod testowym egzemplarzem Jastrzębia Powoli dobiega końca przekazywanie Polsce 48 samolotów wielozadaniowych F-16. Jednocześnie na podpoznańskich Krzesinach trwa zapoznawanie pilotów z kolejnymi rodzajami uzbrojenia tych samolotów. Polska zakupiła 232 zestawy JDAM i 280 zasobników JSOW. Część z nich została już dostarczona, aczkolwiek Jastrzębie jeszcze z nimi nie latały (z wyjątkiem egzemplarza nr 4040, testowanego w USA). Bomby i zasobniki naprowadzane GPSem nie zastąpią całkowicie dotychczas stosowanych broni kierowanych radarowo, telewizyjnie lub laserowo. Pociski Maverick czy bomby kierowane laserowo Paveway również będą stosowane na F-16. Zapewniają większą precyzję trafienia, aczkolwiek warunki ich użycia (pogoda, sytuacja taktyczna) są bardziej wymagające. Zależnie od potrzeb i sytuacji Jastrzębie będą więc mogły użyć tradycyjnych, nienaprowadzanych bomb Mk. 82 i Mk. 84 lub, wykorzystując te same korpusy, ich kierowanych wersji JDAM lub Paveway. Zapewnia to maksymalną elastyczność użycia broni przy jej minimalnych kosztach.