Wojna o YouTube - angielscy muzycy kontra Google

Artyści w Wielkiej Brytanii narzekają, że YouTube płaci bardzo niskie stawki za udostępnianie muzycznych teledysków. Ale to nie oznacza, że chcą wycofać swoje utwory z YouTube. Wręcz przeciwnie.

Google znalazło się ostatnio w ogniu coraz częstszych ataków oskarżających wyszukiwarkowego giganta o niszczenie rynku gazet codziennych. Jakby tego było mało, koncern teraz jest jeszcze oskarżany o "zabijanie" muzyki - podaje serwis Ars Technica.

Angielscy muzycy vs YouTube

Serwis YouTube należący do Google nie przedłużył umów na wyświetlanie teledysków w Wielkiej Brytanii i Niemczech, twierdząc że licencje już teraz kosztuje za dużo. Ale muzycy uważają inaczej. Chcą, by Google przywróciło ich utwory i zaczęło płacić za nie znacznie więcej.

Muzycy zarabiaj więcej w lokalnym radiu

Na konferencji prasowej w Londynie, Rick Astley powiedział, że jego piosenka została obejrzana ponad 154 miliony razy na serwisie YouTube. Problem w tym, ze muzyk otrzymał za to jedynie 11 funtów... Z kolei Pete Waterman stwierdził, że dostaje więcej pieniędzy z lokalnych stacji radiowych niż z YouTube. Co ciekawe majątek tego muzyka wycenia się na 50 milionów funtów.

- Nasza poprzednia umowa z firmą PRS for Music już wygasła i nie doszliśmy jeszcze do porozumienia, by przedłużyć ją na warunkach, które są ekonomicznie znośne dla obydwu stron. Są dwie przeszkody w negocjacjach - stawki licencyjne i brak przejrzystości - poinformowało Google na swoim blogu.

YouTube bez teledysków

Podsumowując, Google płaciło do tej pory należne tantiemy według warunków zawartej wcześniej umowy. Gdy firma PRS for Music zażądała wyższych stawek za muzykę, Google odmówiło i wycofało angielskie teledyski ze swojego serwisu YouTube. Problem rozwiązany? Niekoniecznie.

Muzycy chcą do YouTube

Muzycy domagają się, by Google przywróciło ich teledyski i zapłaciło jednocześnie wyższe stawki. Argumentują, że YouTube posiada sieciowy monopol i wykorzystuje popularność serwisu, by domagać się niskich stawek od muzyków.

Google dopłaca do YouTube?

Obie strony narzekają na brak przejrzystości w negocjacjach. Muzycy sa przekonani, że YouTube to maszynka do zarabiania pieniędzy. Ale to może nie być prawdą. Ostatni raport analityka z Credit Suisse sugeruje, że YouTube straci 470 milionów dolarów w tym roku.

YouTube desperacko próbuje sprzedawać droższe reklamy i udało mu się podpisać umowy z głównymi markami na amerykańskim rynku. YouTube i Universal uzgodniły, że zbudują VEVO, zewnętrzny serwis, który będzie zawierał filmy Universalu i będzie udostępniał je serwisowi YouTube. Ale Google nie doszło do porozumienia z Warner Music Group i gigant z Mountain View wycofał materiały Warnera z serwisu YouTube w poprzednim roku.

W miarę jak rośnie pozycja Google, tym częściej różne grupy żądają, by firma płaciła im więcej pieniędzy. Google wciąż utrzymuje, że nie może płacić wyższych stawek, informując, ze w przypadku akceptacji stawek według propozycji firmy PRS for Music, Google traciłaby pieniądze za każdym, razem, gdy teledysk byłby oglądany.

Obie strony tracą...

Wygląda na to, że jedynymi wygranymi w przypadku muzycznej wojny o YouTube są konsumenci. Muzycy zarabiają newiele, Google traci duże pieniądze. Natomiast zyskują zwykli internauci, którzy za darmo mogą oglądać ulubione teledyski.

YouTube nie uratuje branży muzycznej. Na razie

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl