Seth Shostak, szef instytutu SETI, wyjaśnia czy mamy szansę znaleźć inteligencję pozaziemską

Choć nasłuchujemy kilkadziesiąt lat kosmici, o ile istnieją, uparcie milczą. Raz tylko, w roku 1977, do naszych analogowych uszu dotarł regularny, trwający 72 sekundy sygnał opisany na wykresie krótkim WOW. Nigdy się pewnie nie dowiemy czym był ten sygnał, ale agencja SETI, która go wykryła wciąż spogląda w kosmos. A jej szef, Seth Shostak, odpowiadał na pytania internautów podczas kolejnej sesji Ask Me Anything.

Serwis Reddit regularnie organizuje sesje pod nazwą "Ask Me Anything" podczas których zaproszeni goście odpowiadają na żywo na pytania internautów. Tym razem swoją wiedzą i spostrzeżeniami dzielił się Seth Shostak, szef instytutu SETI. W roku 1977 agencja ta wykryła tajemniczy, regularny sygnał, który według hipotez mógł pochodzić od inteligentnej cywilizacji pozaziemskiej.

 

Naukowcy obliczyli, że "wiadomość" mogła dotrzeć do nas z konstelacji Strzelca. Pomimo intensywnych poszukiwań i nasłuchiwań nigdy później nie natrafiono na ten sygnał ani na żaden ślad kosmicznej inteligencji.

Seth Shostak mimo wszystko nie traci nadziei i wierzy, że odkryjemy życie pozaziemskie w ciągu dwóch następnych dekad. Długie dążenie do celu opisał piękną frazą:

"Brak sukcesu nie oznacza braku szans na sukces."

Internauci zdają się doskonale rozumieć, jak karkołomnym zadaniem jest znalezienie obcej cywilizacji.

Cywilizacje podchodzą w sposób ekonomiczny do swoich zasobów. Byłoby niezwykle kosztowne próbować nawiązać kontakt ze wszystkimi w galaktyce jednocześnie. SETI przecież jedynie nasłuchuje i to niewielkiego wycinka nieba. Być może moment, w których ich sygnał przechodził przez nasz zakątek galaktyki już minął.
- Jeśli cywilizacja chciałaby, żeby ją rozpoznano ponowiła by sygnał przynajmniej jeden raz. W innym wypadku pochodzenie sygnału jest po prostu niejasne. - odpowiedział Shostak.

Inni jasno stwierdzali, że poszukiwanie inteligencji poza Ziemią jest bezcelowe:

Zakładając, że ludzkość ma 200 tys. lat a my jesteśmy w stanie wykrywać fale radiowe od stu lat czy nie jest naiwnością sądzić, że obcy, którzy są od nas milion lat starsi wciąż będą używać fal radiowych?
- Codziennie używam koła. Jest naprawdę stare, ale wciąż użyteczne - odparł szef projektu SETI.

Dyskutanci zauważyli też, że w niedalekiej perspektywie szanse na odkrycie życia poza Ziemią wrosną.

Zakładając, że komputery podwajają swoją moc co 18-24 miesiące w ciągu 25-35 lat będziemy już dysponować maszynami, które będą w stanie zanalizować sygnały płynące jednocześnie z okolic wszystkich gwiazd w naszej galaktyce. Co stoi na przeszkodzie, by dokonać tego odkrycia już dziś.
- Nie sądzę, żebyśmy w ciągu 35 lat byli w stanie badać WSZYSTKIE gwiazdy w naszej galaktyce, ale mogą to być miliony. A to już skala, która może oznaczać sukces - odparł Shostak.

Podczas dyskusji odniesiono się też do dziwnego eksperymentu, który rozpoczęto w roku 2012. W 35 rocznicę odebrania sygnału WOW w rejon, z którego prawdopodobnie nadszedł wysłano nową wiadomość z Ziemi. Zawierała 10 tys. wiadomości z Twittera. Każda z wiadomości zawierała powtarzający się nagłówek. Według naukowców miało to ułatwić obcej cywilizacji zrozumienie, że to działanie jest celowe, a więc wiadomość pochodzi od istot inteligentnych.

Jestem jedną z tych osób, które nie rozumieją tego eksperymentu. Załóżmy, że sygnał dociera w odpowiedni miejsce. Musiałby zostać rozkodowany przy pomocy komputera działającego według ziemskich reguł. Poza tym ta wiadomość przedstawia tylko jedną, współczesną generację ludzi, a przecież może potencjalnie dotrzeć do celu za setki tysięcy lat. Lepszym pomysłem był Voyager Golden Record - (pozłacane dyski, które zostały umieszczone na dwóch sondach wystrzelonych przez NASA w 1977). - wyjaśniał jeden z uczestników AMA.

Wiadomość VoyagerWiadomość Voyager Fot. Wikipedia

Fot. Wikipedia

W rozmowie omówiono też Paradoks Fermiego - jes to wyraźna sprzeczność pomiędzy wysokimi oszacowaniami prawdopodobieństwa istnienia pozaziemskich cywilizacji i brakiem jakichkolwiek obserwowalnych śladów ich istnienia. Po prostu - życie powinno być w kosmosie na tyle częste, że już dawno powinniśmy je odkryć.

- Ten paradoks jest oparty na miejscowej obserwacji. Nie widzimy żadnych oczywistych dowodów na kolonizację galaktyki w naszym sąsiedztwie. I tylko z tego powodu "oni" mieliby nie istnieć? Naprawdę? Nigdy nie widziałem w swoim ogródku przedstawiciela megafauny [termin stosowany w archeologii i paleontologii dla określenia zwierząt o dużych rozmiarach - red.] I ma to oznaczać, że żaden jej przedstawiciel nigdy nie istniał? - skomentował sprawę szef SETI.

Odniesiono się też do obaw przedstawionych przez Stephena Hawkinga. Pozaziemska cywilizacja mogłaby potraktować nas tak jak my na ziemi traktujemy słabszych i słabiej rozwiniętych. Dość długie rozważania na temat tego co ewentualnie mogłoby nas czekać po "inwazji obcych" Seth Shostak uciął bardzo racjonalnym stwierdzeniem:

Można spekulować na temat socjologii obcych. Ale ta próba może być tak dokładna jak spekulacje trylobitów na temat motywacji Homo sapiens.

Jak to zatem jest z szansami na wykrycie obcej cywilizacji? Prawda jest taka, że nasze możliwości - jeśli odnieść je do skali poszukiwań - są po prostu mizerne. Być może jednak nam się poszczęści. Tylko czy na pewno odnalezienie obcej inteligencji będzie dla nas szczęśliwe? Prosimy o komentarze.

Więcej o: