Jak duży powinien być telewizor?

Rozmiar ma znaczenie. Nie słuchajcie nikogo, kto mówi inaczej. Pytanie czy telewizor może być zbyt duży?

Królowa nauk

Kupowanie nowego telewizora ze względu na rozmiar, wcale nie jest nierozważne. Specyfikacje techniczne, możliwości i ciekawe dodatki są istotne, ale to właśnie zamiana mniejszego telewizora na duży, sprawia najwięcej zwykłej frajdy. To też jeden z aspektów nowego sprzętu, który nudzi się najwolniej. Za każdym razem gdy czarna tafla wielkiego telewizora budzi się  do życia eksplozją kolorów, doznajemy podniecenia. Jak daleko możemy, więc posunąć się w powiększaniu odbiornika?

Jeśli chcemy trzymać się sztywnych reguł stworzonych przez specjalistów (czego nie polecam, o tym w następnym akapicie), to sprawa jest prosta. Wielkość telewizora powinniśmy wybierać pod odległość jaka nas od niego dzieli. W sieci można znaleźć wiele zaleceń co do tych obliczeń. Najczęstsze z nich mówią o tym, by pozostawać w odległości od 1,5 do 3 wartości przekątnej ekranu.

To znaczy, że jeśli mamy chrapkę na telewizor o przekątnej 60 cali (ok. 1,5 metra), to powinniśmy siedzieć przed nim:

- najbliżej - w odległości 2,25 metra,

- najdalej - w odległości 4,5 metra.

Rozmiary telewizorówRozmiary telewizorów Fot. Sharp Fot. Sharp

Górna granica jest według mnie mocno przesadzona, ale to już moje subiektywne zdanie. Niektórzy polecają nawet by siedzieć jeszcze bliżej niż 1,5 raza przekątnej. Na przykład firma THX jest często cytowana, jako ta, która poleca prawie przykładać nos do ekranu. Według niej widz najlepiej poczuje się w odległości około 1,2 raza przekątnej ekranu. Dla telewizora 60-calowego, byłoby to zatem zaledwie 1,8 metra od ekranu.

Czy takie obliczenia mają sens? I tak, i nie. Dają jakiś pogląd na to czego się spodziewać i mogą być elementem wyjściowym naszego przyszłego zakupu. Jeśli jednak planujemy duży przeskok wielkości, to warto sprawdzić fizyczne rozmiary telewizora i przygotować sobie jego "atrapę" (na przykład z kartonu). Dopiero fizyczny obiekt postawiony w miejscu, w którym będzie zainstalowany telewizor, da nam realne wyobrażenie o tym czego możemy się spodziewać. I w tym przypadku należy jednak brać poprawkę na dwa fakty. Po pierwsze prawdziwy telewizor będzie wydawał się większy niż płaski karton. Po drugie, będzie on sprawiał nam więcej radości, a w po włączeniu zaprezentuje się milion razy lepiej niż szara powierzchnia kartonu.

Toshiba L9Toshiba L9 Fot. Szymon Adamus Fot. Szymon Adamus

Ostatnim mierzalnym elementem jaki należy wziąć pod uwagę przy doborze wielkości telewizora, jest pomieszczenie. Jeśli mieszkamy w kamienicy o wysokim stropie - możemy pozwolić sobie na więcej. Jeśli mamy bardzo ciasne meble i nie planujemy ich zmieniać - musimy ograniczać się bardziej. Telewizor wiszący na ścianie też zaprezentuje się inaczej, niż jeśli postawimy go nisko przy podłodze. Mając w ręce atrapę telewizora warto sprawdzić różne ustawienia i sposoby montażu.

Tyle w kwestii sposobów opartych na obliczeniach i zmysłach. Czy jednak wystarczy bazować tylko na suchych danych?

Matematyka się myli!

Według przedstawicieli polskiego oddziału firmy Sharp, nie ma czegoś takiego, jak zbyt duże telewizory . Firma od kilku lat prowadzi kampanię promującą duże przekątne. Naprawdę duże przekątne. Według Sharpa przeświadczenie, jakoby 65 cali było absolutnym maksimum dla przeciętnego mieszkania, jest jak najbardziej błędne. Przed mistrzostwami UEFA EURO 2012 Sharp sugerował nam, że duży może więcej i promował telewizory o rozmiarach dochodzących nawet do 80 cali. Dzisiaj producent ma w ofercie kolejne modele tego typu i idzie jeszcze dalej. Sharp pokazuje, że telewizor może mieć nawet 90 cali ! Kosztem dziury w domowym budżecie, bo odbiornik kosztuje wtedy więcej niż niejeden samochód.

 

Inne firmy nie pozostają Japończykom dłużne. Duże telewizory w ich ofercie to na przykład:

- 84 cale 4K u Sony - Bravia KD-84X900,

- 84 cale 4K Toshiby - seria L9,

- 85 calowy telewizor 4K Samsunga - model S9,

- przerażające 145 cali 8K Panasonica ,

- 84 cale 4K LG - 84LM9600,

Rozdzielczości 4K są koszmarnie drogie, a ogromne przekątne nawet w Full HD niewiele tańsze. Znajdują się jednak osoby zainteresowane tak monstrualnymi telewizorami. W raporcie jaki przygotowałem na blogu Obywatel HD wspominałem o wynikach sprzedażowych polskich oddziałów dużych firm, w sektorze telewizorów powyżej 65 cali. Okazało się, że w kraju na Wisłą znajdą się chętni zarówno na telewizory 75, 80 i 85 calowe. Ba! Gdzieś w Polsce jakiś zagorzały fan ogromnych przekątnych cieszy się nawet 103 calową plazmą wartą 300 000 złotych (netto).

Plazma 103 calePlazma 103 cale Fot. Panasonic Fot. Panasonic

Czy to przesada? Z jednej strony tak, bo przy tak astronomicznych cenach o wiele bardziej logiczne wydaje się zainwestowanie w dobry projektor i przystosowanie pod niego całego pomieszczenia. Zapewne za połowę wartości największych telewizorów można by stworzyć prywatną salę kinową i to z zapasem filmów na wiele lat.

Jednak z drugiej strony pozostając w granicach do 80 cali i rozdzielczości Full HD, ceny znacznie spadają. Jeszcze kilka lat temu telewizor o takiej przekątnej był czymś całkowicie abstrakcyjnym. Dzisiaj "80-tkę" można kupić za 17 000 zł. Większość odbiorców widząc taką cenę i tak prychnie z politowaniem, pukając się jednocześnie w głowę. Nie jest to jednak kwota wykraczająca poza granice wyobraźni.

Oprócz cen jest jeszcze kwestia potrzeb. Według suchych wyliczeń matematycznych z poprzedniego akapitu, większość Polaków nie potrzebuje zapewne telewizora większego niż 65 cali. Sama myśl o tak ogromnym odbiorniku wywoła u nich zawrót głowy i pozostaną w bezpiecznej granicy do 55 cali. Sęk w tym, że w tym przypadku matematyka może się mylić. Znam wiele przypadków, gdy dwa tygodnie po zakupie nowego telewizora jego użytkownik stwierdzał, że mógł dołożyć do przekątnej kilka cali więcej. Nie znam natomiast żadnego, w którym posiadacz naprawdę dużego odbiornika miał ochotę cofać się do mniejszego.

Halo 4 na 84 calachHalo 4 na 84 calach Fot. Szymon Adamus Fot. Szymon Adamus

Telewizory się kurczą. Nie tak jak swetry wyprane nieopatrznie w zbyt wysokiej temperaturze, ale z podobnym rezultatem. Nie mamy ochoty na nie patrzeć, denerwuje nas własna głupota i koniec końców lądujemy w sklepie po nową sztukę.

Jest to oczywiście moja subiektywna opinia, ale uwierzcie, że poparta doświadczeniem. Duży telewizor cieszy bardziej, wolniej się nudzi, a za każdym razem gdy siadamy przed nim z ulubionym filmem lub grą, wszelkie jego wady mają mniejsze znaczenie. Oczywiście nie należy tracić głowy i do ciasnej kawalerki wstawiać koncertowego telebimu. Do ostrożnej kalkulacji wielkości warto jednak dodać kilka lub nawet kilkanaście cali i jeśli budżet na to pozwoli, a druga połówka nie zagrozi rozwodem, kupić coś dużego.

Dużo radości

Czy zatem rzeczywiście nie istnieje coś takiego jak zbyt duży telewizor? Nie, nie istnieje. Problem w tym, że często pomieszczenia są za małe. Jeśli nie macie w domu miejsca na 90-calowego potwora, to po prostu go nie kupujcie... lub przeprowadźcie się do większego domu.

Szymon Adamus

źródło: Okazje.info

Więcej o: