Przy pomocy prądu udało się wpłynąć na ludzkie sny

Jak dotąd ludzie starali się wpływać na swoje sny głównie za pomocą kontrowersyjnych substancji chemicznych. Teraz okazało się, że skuteczniejsze mogą być metody mniej kojarzące się z Jimem Morrisonem a bardziej z XIX-wieczną prozą i doktorem Frankensteinem.

Starszy kolega Mary Shelley -- Goethe -- byłby zapewne dumny, że przełomu w badaniach nad zmianą snów dokonali naukowcy z uniwersytetu jego imienia we Frankfurcie nad Menem. W artykule opublikowanym w niedzielę w "Nature Neuroscience" zespół pod kierunkiem dr Ursuli Voss ogłosił, że udało mu się w warunkach laboratoryjnych potwierdzić hipotezę, że sztuczne wzmacnianie tzw. fal gamma w mózgu śpiącego pacjenta sprawia, że ten nie tylko doświadcza bardzo wyraźnych snów ale też może wpływać na ich przebieg.

W czasie snu mózg człowieka powtarza kilkukrotnie cykl pięciu faz różniących się mierzoną w EEG aktywnością mózgu oraz obserwowanym stopniem napięcia różnych mięśni. Długość poszczególnych faz zależy od cech indywidualnych i stanu zdrowia śpiącego. Najciekawsza jest faza piąta, zwana REM (rapid eye movement - gwałtowne ruchy oczu) w czasie której pojawiają się marzenia senne a elektroencefalogram rejestruje tzw. fale gamma czyli aktywność neuronów o częstotliwościach między 25 a 100 Hz. Prawidłowe przejście mózgu przez wszystkie fazy snu jest kluczowe nie tylko dla właściwego wypoczynku ale też ogólnego stanu zdrowia.

Już od jakiegoś czasu znany był związek widocznych na badaniu EEG fal gamma z wrażeniami sennymi. W nauce jednak jest tak, że statystyczny fakt istnienia korelacji dwóch zjawisk nie wyjaśnia, czy pierwsze wpływa na drugie, czy odwrotnie a może oba mają wspólną, nieznaną przyczynę. Np. obserwujemy wyraźny związek między mieszkaniem nad Wisłą a posiadaniem kolorowych jajek na Wielkanoc ale to nie rzeka jest przyczyną zmiany koloru nabiału.

Dlatego tak ważne były przeprowadzone przez niemieckich naukowców skrupulatne, laboratoryjne testy na ludziach. Teraz, kiedy dzięki nim wiemy, że stymulacja fal mózgowych może poprawiać sny, otwierają się zupełnie nowe perspektywy w psychiatrii.

Dr Voss zwraca uwagę na pacjentów z zespołem stresu pourazowego (PTSD), którzy cierpią z powodu koszmarów sennych. Teraz będą mogli kierować swoje marzenia senne na przyjemniejsze tory za niewielką cenę przyczepionych do szyi i potylicy elektrod (tzw. technika tACS).

Jednak zastanówcie się dobrze, zanim pobiegniecie po kable, klemy i akumulator! Wpływanie na sny lepiej zostawić profesjonalistom, o czym ostrzega nie tylko dr Ursula Voss ale i np. Christopher Nolan w "Incepcji".

Więcej o: